„Kot pierwszego kontaktu” – Shō Ishida

Kot pierwszego kontaktu, Shō IshidaJeśli kochacie koty, z pewnością zauważyliście, że w literaturze japońskiej są one również bardzo widoczne. Bo kto nie lubi się relaksować oglądaniem filmików z mruczkami? Mnie również trochę się to udzieliło, więc z chęcią sięgnęłam po niedawną premierę: „Kot pierwszego kontaktu”. Opowiadania autorstwa Shō Ishidy są już trzecią częścią niezwykle popularnej serii, która w Polsce ukazała się nakładem Wydawnictwa Marginesy. Przeczytałam „Zaleca się kota” i „Zaleca się kolejnego kota”, więc czas na kolejny tytuł, czyli „Kota pierwszego kontaktu”.

Najważniejszym miejscem w tej historii jest tajemnicza poradnia Kokoro. Znajduje się ona w jednej ze starych dzielnic Kioto, ale nie każdy ją znajdzie. Mogą do niej trafić jedynie wybrane osoby. Takie, które rzeczywiście potrzebują pomocy oferowanej w tym miejscu. Tak jak w poprzednich częściach poradnię prowadzi ekscentryczny doktor Nike wraz ze swoją ponurą asystentką Chitose. To, co wyobrażamy sobie na temat poradni zdrowia psychicznego nie odnosi się za bardzo do tego miejsca, gdyż metody leczenia zdecydowanie należą do niekonwencjonalnych. Nawet moglibyśmy pokusić się o stwierdzenie, że lepiej ich nie stosować w domu na własną rękę.

Doktor Nike zamiast tradycyjnych sposobów w postaci lekarstw, długotrwałych terapii, swoim pacjentom przepisuje kota: na receptę. Każdy z mruczków ma swój charakter, więc zachowuje się inaczej. Za każdym razem okazuje się, że taki kontakt silnie wpływa na „pacjenta”. Zadajemy sobie pytanie, jak kot może pomóc bohaterom uporać się z wypaleniem zawodowym, problemami rodzinnymi czy zranionym sercem? Okazuje się, że koty pomagają, choć niezupełnie tak, jakbyśmy się spodziewali, gdyż za każdym razem wpływ na bohatera będzie zaskoczeniem dla czytelnika (jak i dla samej postaci).

Kot wpłynie między innymi na Fūko, kobietę, która boi się wystąpienia i prezentacji, jaką ma przedstawić na forum. Poznamy też Ao. Jej historia odsłania jedną z tajemnic lokalu. Choć w poprzednich częściach już nieco wspomniano na ten temat, teraz dowiemy się zdecydowanie więcej o przeszłości tego miejsca. Zwierzęta, jakie poznajemy, są rasowe, ale nie to jest moim zdaniem istotne, a ich niepowtarzalny charakter. Każdy człowiek musi się nauczyć, jak z takim kotem postępować, a potem przy okazji dowiaduje się czegoś o sobie.

Książka „Kot pierwszego kontaktu” składa się z czterech opowiadań. Oczywiście można ten zbiór czytać jako historie, w których przyglądamy się zwierzętom, ale możemy też zobaczyć postacie z ich zwykłą codziennością. Shō Ishida daje nam opowieści o problemach, z jakimi zmagają się różni bohaterowie, ale bez skupiania się na zaskakiwaniu formą, czy dramatycznymi zwrotami akcji. Historia biegnie tu spokojnie. Bardziej liczą się emocje oraz nastrój, niż dynamiczna fabuła.

Zbiór „Kot pierwszego kontaktu” zaliczana jest do nurtu literatury „iyashikei”, czyli dzieł mających na celu przyniesienie czytelnikowi emocjonalnego ukojenia i wsparcia w trudnych chwilach. Obecność zwierząt w tych historiach pomaga opisywanym postaciom poznać lepiej siebie, przejść przez złożone niekiedy emocje i odnaleźć wewnętrzny spokój. Będzie to książka dla czytelnika, który szuka relaksu i opowieści, podczas lektury której może przyjrzeć się zarówno zwierzętom, jak i postaciom żyjącym w Kraju Kwitnącej Wiśni. Okaże się, że choć dzielą nas tysiące kilometrów, to często łączą nas pewne troski, problemy – a na pewno koty.

PS Książkę z języka japońskiego przełożyła Klaudia Szary.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *