Kiedy sięgam po książkę, wiem, że nie powinnam oceniać po okładce. A jednak są takie, które przyciągają wzrok. Do takich tytułów należy właśnie powieść Sylwii Trojanowskiej pt. „Łabędź”. Projekt okładki Katarzyny Borkowskiej jest warty zauważenia. Kolejną istotną sprawą jest treść historii, którą bierzemy do ręki. Nie czytałam do tej pory książek Sylwii Trojanowskiej, nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać po „Łabędziu”. Przyznam, że historia mnie zaskoczyła w sposób bardzo pozytywny.
Opowieść zaczyna się w intrygująco. Starsza pani ma zamiar opowiedzieć dziennikarzowi historię, jaka rozegrała się przed laty. Sprawa jest o tyle ważna, gdyż mężczyzna uznał, że dokonał ciekawego odkrycia historycznego. Nakręcił na ten temat film. Teraz kobieta ma zamiar sprostować nieścisłości. Dzięki tej narracji poznajemy niezwykłą opowieść.
Zabiera nas ona do przedwojennego Fordonu. Mieszka tam Anna Łabędź ze swoją rodziną. Obok siebie żyją Polacy, Żydzi i Niemcy. Jednak w 1938 roku sytuacja robi się napięta. Ojciec Anny podkreśla, jak ważne jest, żeby Polacy zwracali uwagę na swoją narodowość i czystą krew. Dziewczynie nie podoba się, że pan Łabędź tak bardzo angażuje się w sprawy polityczne, a dzieje się tak po przedwczesnej śmierci matki Anny.
Dziewiętnastolatka postanawia pomóc ojcu, wesprzeć go psychicznie. Odsuwa o rok plan udania się do szkoły pielęgniarskiej w Warszawie. Zamiast tego zatrudnia się w restauracji. W rodzinie się nie przelewa, choć starsi bracia również nie próżnują. Pewnego dnia do „Wiślanej” zawita Gustaw Guderian. Przystojny i tajemniczy mężczyzna spodoba się Annie, a on nie odrywa wzroku od kelnerki. Tak zaczyna się zakazana znajomość. Dziewczyna wie, że nie będzie mogła przedstawić Niemca swojemu ojcu. Również Gustaw nie mógłby nikomu wyjawić, że zakochał się w pięknej Polce.
Powieść „Łabędź” niewątpliwie jest opowieścią o miłości. Nie otrzymujemy jednak ckliwego romansu. Sylwia Trojanowska pokazuje trudną rzeczywistość tuż przed wybuchem II wojny światowej. Ludzie, którzy do tej pory żyli obok siebie nagle zauważają, że są różnej narodowości. Ojciec Anny mocno to podkreśla. Jego endeckie poglądy dla Anny są nie do przyjęcia. Kiedy poznaje Niemca i się w nim zakochuje, wie, że w ten sposób zrani ojca. Dlatego nikomu nie przyznaje się do tej znajomości. Jednocześnie czuje się zdrajczynią zarówno przy Guderianie, jak i przy rodzicu.
Ważne miejsce w tej historii zajmuje tło historyczne. Sylwia Trojanowska pokazuje nam mały Fordon, w którym każdy się zna. Widzimy jak rośnie napięcie, im bardziej ma się ku wojnie. Zwykli ludzie chcą żyć normalnie, inni zrobią wszystko, by skorzystać na tym, co przynosi nowa rzeczywistość. Autorka świetnie oddała też emocje bohaterów. Podczas lektury byłam w stanie wyobrazić sobie zarówno opisaną rzeczywistość, jak i uczucia, jakie towarzyszą naszym postaciom. Oglądamy dojrzewanie dziewiętnastolatki, która marzy o wielkim uczuciu, ale zdaje sobie sprawę z realiów. Nie jest naiwną osobą, ważne są dla niej kwestie moralne. Dlatego nie potrafi nienawidzić innych za narodowość, bo widzi człowieka, a nie „obcego”, którego trzeba się bać. Czytelnicy szybko dostrzegają, że Anna trafiła do okrutnego świata. Z uwagą śledzimy tę historię, ponieważ chcemy wiedzieć, co spotka rodzinę Łabędziów oraz Gustawa Guderiana. Tymczasem okazuje się, że zakończenie jest otwarte. Dlatego już się nie mogę doczekać kolejnej części.
Lubię książki Pan Sylwii, tę zakupiłam i mam, myślę, że niedługo przeczytam.
Naprawdę warto 🙂
Ja już przeczytałam i czekam na następną część.
Też się nie mogę doczekać drugiej części. 🙂