„Listy do Aleksandra Bobkowskiego 1940-1961” – Andrzej Bobkowski

Listy do Aleksandra Bobkowskiego, Andrzej BobkowskiAndrzej Bobkowski był wybitnym polskim pisarzem, którego „Szkice piórkiem” są arcydziełem diarystyki, tylko mało kto o tym wie. Sytuacja w powojennej Europie doprowadziła do tego, że Andrzej Bobkowski, „chuligan wolności”, postanowił ją opuścić. Wraz z żoną wyjechał z Francji do Gwatemali. Pisał, ale jego teksty rzadko były dostępne w Polsce. Działo się tak, ponieważ Bobkowski nie godził się na żadne ustępstwa i nie współpracował z komunistyczną władzą, dlatego w kraju nie był publikowany (z małymi wyjątkami).

Andrzej Bobkowski kontaktował się z drugiego końca świata z najbliższymi oraz ludźmi literatury. Wymieniał korespondencję między innymi ze swoim stryjem – Aleksandrem Bobkowskim. Teraz miałam okazję sięgnąć po zbiór listów Andrzeja Bobkowskiego, wydany przez Bibliotekę Więzi. Okazuje się bowiem, że autor „Szkiców piórkiem” świetnie radził sobie w sztuce zwanej epistolografią. Właśnie w listach najłatwiej wyrazić swoje poglądy. A te Andrzej Bobkowski miał nietuzinkowe.

Stryj Andrzeja, Aleksander, był od 1930 roku dyrektorem polskiej kolei, budował nowe linie, wprowadził do użycia słynne luxtorpedy. Oprócz tego był miłośnikiem narciarstwa i to dzięki niemu pojawiły się kolejki linowe na Gubałówkę i Kasprowy Wierch. Natomiast od 1934 roku Aleksander Bobkowski pełnił funkcję wiceministra komunikacji i poślubił córkę prezydenta Mościckiego. W czasie drugiej wojny światowej został internowany wraz z polskim rządem, a potem przeniósł się do Szwajcarii, gdzie zmarł w 1966 roku.

Andrzej Bobkowski w siedemnastu listach do stryja pokazuje swoją codzienność. Odkrywa jak wygląda jego życie najpierw we Francji, gdzie na początku drugiej wojny światowej prowadził pralnię (przez ręczne pranie nabawił się reumatyzmu). Wujowi, jako pierwszemu z rodziny powie o decyzji wyjazdu do Gwatemali. „Powody są rozliczne i na pewno wielu z nich nie muszę Ci wyliczać. Poza przyczynami natury ogólnej i politycznej jest także kilka osobistych. Szkoda mi lat, szkoda sił na szamotanie się zupełnie beznadziejne, z którego JA osobiście mogę mieć tylko za kilka lat straszliwe zmęczenie, niezdolność do zrywu” (s. 41). Potrzeba wolności zmusza pisarza do opuszczenia Europy.

Życie codzienne jest trudne. Andrzej Bobkowski na początku pobytu w Ameryce Środkowej nie ma pieniędzy, więc musi oszczędzać nawet na listach, a nie zwykł prosić o pomoc. Stopniowo jednak sytuacja poprawia się na tyle, że pisarz otwiera ze wspólnikiem sklep modelarski i ciężko pracując, powoli rozwija interes. Ale prócz przyziemnych spraw pojawiają się kolejne, bardziej zaangażowane. Poprzez Andrzeja Bobkowskiego redaktor paryskiej „Kultury”, Jerzy Giedroyc, chciałby zyskać wsparcie na sfinansowanie podróży do Stanów Józefa Czapskiego i Jerzego Stempowskiego. Do Ameryki udaje się sprowadzić Czapskiego.

W 1958 roku Andrzej Bobkowski zaczyna mieć kłopoty ze zdrowiem. Stryj wspiera pisarza finansowo, opłaca operację, organizuje zbiórkę na rzecz bratanka. Andrzej jest skrępowany tą pomocą, ale nie ma innego wyjścia, jak ją przyjąć. W 1961 roku umiera, a ostatni list do stryja, jaki poznamy, datowany jest na trzy miesiące przed śmiercią autora „Szkiców piórkiem”. Aleksander przeżył Andrzeja Bobkowskiego o pięć lat.

„Listy do Aleksandra Bobkowskiego 1940-1961” są świetne pod względem literackim. Warto je poznać, by lepiej zrozumieć pisarza i poznać jego poglądy. A Bobkowski nie bał się używać mocnych słów. Krytykował postawy, które wydawały mu się niemoralne, używając bezkompromisowego języka. Andrzej Bobkowski po lekturze listów staje się nam bliższy, taki jakim poznaliśmy go w „Szkicach piórkiem”. We wstępie Joanna Podolska przybliża historię rodziny, a całość dopełnia tekst będący obroną inicjatywy stryja, czyli kolejki linowej na Kasprowy.

    • Odkąd poznałam „Szkice piórkiem” czytam wszystkie teksty tego autora, które wpadną w moje ręce. Oczywiście w listach nadal jest błyskotliwy i świetnie włada piórem.

  1. Bobkowski to bardzo ciekawa postać, chociaż jak na razie jest to tylko wrażenie odniesione na podstawie recenzji dzieł tego twórcy. Twój wpis to kolejne przypomnienie, że warto sięgnąć po spuściznę tego artysty 🙂

    • Ten pisarz jest wciąż mało odkrywany. Przyznam, że jak czytałam jego „Szkice piórkiem”, to zaskoczyło mnie to, że nigdy wcześniej nie słyszałam tego nazwiska – a przecież można śmiało postawić Bobkowskiego obok największych polskich pisarzy dwudziestowiecznych.

  2. ,,Szkice piórkiem” są znakomite przeczytałam je dzięki mojemu tacie. ,,Listy” zatem muszą być ciekawe. Minęło 50 lat z kawałkiem od czasu tej korespondencji, a sztuka epistolografii odeszła już w zapomnienie.

    • Może za pół wieku następne pokolenia będą czytały zbiory maili? Listy Andrzeja Bobkowskiego równie dobrze mogłyby się stać kontynuacją „Szkiców piórkiem”, gdyby pominąć zwroty do adresatów.

Skomentuj Dominika Fijał Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *