Jak dotąd reportaże Ilony Wiśniewskiej nie przechodziły bez echa, były nagradzane i wyróżniane w różnych konkursach. Tytuły takie jak „Białe” o Spitsbergenie i „Hen” północnej Norwegii pokazywały ludzi żyjących w surowym i mało gościnnym klimacie. Tym razem za sprawą książki „Lud” trafimy aż na Grenlandię, do miasta Uummannaq. Tam na wyspie o tej samej nazwie, o powierzchni 12 kilometrów kwadratowych przebywała Ilona Wiśniewska. Opowiedziała o ludziach, z którymi się zetknęła na tej dalekiej północy.
Grenlandia to największa wyspa świata. Choć należy geograficznie do Ameryki Północnej, to jednocześnie jest terytorium zależnym od Danii. Ilona Wiśniewska pojechała tam, by pracować jako wolontariuszka w domu dziecka. Zresztą w Uummannaq znajduje się najstarsza taka placówka na całej „Zielonej Wyspie”. Okazuje się, że domów dziecka jest na Grenlandii całkiem sporo. Z czego to wynika?
Autorka reportażu „Lud” próbuje zbliżyć się do tej niewielkiej społeczności. W Uummannaq żyje mniej niż 1500 osób, więc wszyscy się znają. Kiedy zadaje pytanie parze, w jaki sposób się poznali, ci opowiadają jej o swoim pierwszym razie. Nie rozumieją, o co chodzi Ilonie Wiśniewskiej, bo przecież żyją tu od najmłodszych lat i znają całą społeczność. Rozmowy w takim miejscu nie są łatwe z kilku względów. Przede wszystkim Ilona Wiśniewska najpierw musi zdobyć zaufanie w tej społeczności, po drugie trudno prowadzić dialog z ludem, który ceni sobie milczenie. Na wiele pytań odpowiedzi słownych nie będzie, zamiast dźwięków otrzymuje ruch brwiami, albo inny gest mimiczny.
Na Uummannaq żyją Innuici, ale także osoby przyjeżdżające tutaj na krótko. Reporterka, by opowiedzieć o Grenlandii, skupiła się na historiach ludzi, którzy zdecydowali się mówić. Oczywiście trudno byłoby opisać tę bezkresną przestrzeń, dlatego Ilona Wiśniewska zwróciła swoją uwagę na małą wysepkę, leżącą na zachodnim wybrzeżu tej największej wyspy świata. Nie dziwi, że wybrała Uummannaq, ponieważ po grenlandzku oznacza to: „tam, gdzie leży serce”.
Opowieści o ludziach są naprawdę interesujące. Poznamy najsłynniejszego kucharza Grenlandii, osoby jeżdżące taksówkami po lodzie, czy polujące na zwierzęta, łowiące ryby. Będą również historie tragiczne, o wykorzystywaniu seksualnym oraz samobójstwach. Zaskoczy nas, jak inaczej traktuje się tutaj naturę i coś, co u nas byłoby problemem, na Uummannaq, jest czymś naturalnym. Choćby fakt, że traktuje się psy jako narzędzia pracy, a nie maskotki. Widzimy również scenę, gdy takie zwierzęta odpływają na krze na niechybną śmierć, gdyż nie zostały na tyle oswojone, by pozwolić się uratować człowiekowi. Wegetarianom trudno byłoby tu przetrwać.
„Lud. Z grenlandzkiej wyspy” to również opowieść o zależności od Danii. Bohaterowie książki opowiadają o upokorzeniach zaznanych ze strony kolonizatorów. Grenlandka Helene została przymusowo odebrana matce, ponieważ jako najinteligentniejsze dziecko została poddana eksperymentowi edukacyjnemu w Danii. Widzimy, że wpłynęło to na utratę tożsamości przez ludzi poddanych tej próbie. Poznamy głosy innych ludzi, którzy ową danizację zaakceptowali, albo uznali, że dała im szansę na lepsze życie.
Dzięki książce „Lud” dowiemy się, jak inna jest społeczność z Uummannaq niż ta znana nam z własnego podwórka. Różnice kulturowe są ogromne, choć oczywiście globalizacja zrobiła swoje. Mimo to mamy okazję poznać niezwykły lud, który żyjąc w trudnych do wyobrażenia warunkach, pielęgnuje swoją dumę oraz obyczaje i kulturę. Ilona Wiśniewska pokazuje na swoim przykładzie, jak ów surowy klimat wpływa na człowieka. Staje się obserwatorką, która podziwia świat i w jego mroźnym bezkresie eksperymentuje z frazą. Nie bez powodu książka nosi tytuł „Lud”. Natomiast, gdy opowiada o konkretnych osobach, im oddaje głos, bez dodawania subiektywnych opinii. To rozmówcy są najważniejsi, ponieważ pokazują, kim jesteśmy w kontakcie z naturą. Pokora wobec przyrody wpłynęła na kształtowanie się zasad Grenlandczyków. Natomiast reporterka swoją książką udowadnia, że wiele się od tytułowego ludu nauczyła choćby poprzez używanie milczenia, ponieważ niektóre tematy zaledwie sygnalizuje, ale nie drąży z szacunku do rozmówców.
Pozycja ciekawa, tym bardziej, że Grenlandia to kraina, o której bardzo rzadko się mówi. Ja sam wiem na jej temat niewiele i z chęcią zmieniłbym nieco ten stan rzeczy.
Warto poznać te historie opowiedziane przez mieszkańców jednej z wysp leżących u wybrzeży Grenlandii.