Kiedy pojawiły się pierwsze powieści kryminalne z komisarz Niną Warwiłow, nie miałam okazji, by po nie sięgnąć. Jędrzej Pasierski musiał napisać szósty tom, by wreszcie udało mi się poznać główną bohaterkę serii. Wprawdzie rozpoczynałam lekturę „Martwego klifu” z pewnymi obawami, ponieważ myślałam, że się pogubię bez znajomości poprzednich części. Nic takiego jednak się nie stało. Za to miałam okazję oderwać się na chwilę od codzienności i ruszyć tropem wraz z prowadzącymi śledztwo.
Kiedy w okolicy wyspy Wolin ginie człowiek, policja szuka sprawcy. Szymon Kacperski liczy na to, że uda mu się rozwiązać sprawę. Szybko jednak zauważa, że zagadka, którą musi rozwikłać, mocno przekracza możliwości lokalnej policji. Problem nie kończy się na jednej ofierze. Wszystko wskazuje na to, że morderca chce działać dalej. Co wiąże te wszystkie morderstwa? Śledczy odkrywa, że umierają opiekunowie z domu dziecka.
Ten motyw kojarzy nam się z głośnymi sprawami, o których mowa w prawdziwych mediach, jak i w fikcyjnych opowieściach. Miłośnicy kryminałów pewnie kojarzą Igora Brudnego, postać wykreowaną przez Przemysława Piotrowskiego. Ten bohater jako pierwszy przyszedł mi do głowy, gdy Szymon Kacperski zaczął uświadamiać sobie, kim są ofiary zbrodni. Już miałam pomyśleć, że w „Martwym klifie” poznaję mało odkrywczy motyw, gdyby nie to, że Jędrzej Pasierski zwodził mnie za nos i poprowadzi w inne zakątki, niż się spodziewałam.
Kiedy myślimy o domach dziecka, wyobrażamy sobie wiele złych rzeczy. Tymczasem wszyscy wychowankowie placówki, z którymi rozmawiał Kacperski, niemal jednym głosem mówią, że zginęły osoby, dzięki którym można powiedzieć, że wyszli na ludzi. To już nieco zmieniło perspektywę, ale to dopiero początek historii…
Jak w to śledztwo zostanie zaangażowana Nina Warwiłow? O pomoc poprosi ją Szymon, który podziwia wiedzę i umiejętności komisarz. Nie za bardzo może to zrobić oficjalnie, ale morderstwa budzą ciekawość i robi się o nich głośno. Tymczasem Nina przyjeżdża nad morze z córeczką. Ojciec małej bierze właśnie ślub. Poza sezonem w okolicy Boleni przebywają głównie miejscowi. Nina będzie miała okazję przyjrzeć się bliżej temu zamkniętemu środowisku.
W powieści „Martwy klif” znajdziemy ciekawie skrojone śledztwo kryminalne. Po pierwsze nie ma tu fajerwerków. Przyglądamy się coraz bardziej zdesperowanym policjantom, którzy chcą rozwiązania sprawy. Giną ludzie, a to oprócz dążenia do chęci powstrzymania mordercy oznacza wiele negatywnych konsekwencji. Trochę inne będą dla policji, inne dla mieszkańców. Turystyczna miejscowość nie potrzebuje takiego rozgłosu, a ponadto nikt nie chce się bać. Po drugie spodobały mi się wątki obyczajowe. Nina Warwiłow, kobieta w średnim wieku, zmaga się z problemami dnia codziennego. Wiele z nas będzie potrafiło rozpoznać je doskonale. Nie jest łatwo pogodzić pracę z wychowaniem dzieci. Jędrzej Pasierski również doskonale z tego zdaje sobie sprawę i potrafi wpleść takie wątki w kreśloną przez siebie historię. Co ciekawe, pisarz niektóre sytuacje przedstawia z humorem, by za chwilę zmienić nastrój. Napięcia tu również nie zabraknie. Śledcza okazuje się osobą, która lubi pracować w pojedynkę, a to oznacza że znajdzie się w niebezpiecznych dla siebie sytuacjach. Sięgnęłam po szósty tom serii napisanej przez Jędrzeja Pasierskiego i odkryłam, że nie trzeba znać poprzednich części, by zrozumieć opowieść. Wiem już jednak, że sięgnę po poprzednie śledztwa Niny Warwiłow dla przyjemności.