„Nić przeznaczenia. Muślinowa saga. 1939-1950” – Anna Sakowicz

Nić przeznaczenia, Anna Sakowicz„Nić przeznaczenia” to drugi, finalny tom „Muślinowej sagi” Anny Sakowicz. Niecierpliwie czekałam na dalszy ciąg historii rodziny Wilamowskich, gdyż opowieść została przerwana w niezwykle ciekawym momencie. Akcja pierwszej części, czyli „Skrawki przeszłości” rozgrywała się między 1928 a 1939 rokiem. W „Nici przeznaczenia” opowieść zaczyna się już w czasie II wojny światowej, a jak łatwo się domyślić są to czasy, kiedy trudno o jakąkolwiek stabilizację. Co czeka bohaterów powieści?

Anna Sakowicz zabiera nas do niezwykle trudnej rzeczywistości. Większość dzieci Rozalii oraz Wawrzyńca to ludzie dorośli, ale wojna sprawia, że rodzina zostaje rozdzielona. W Lidzbarku rozpoczyna się proces wysiedlania Polaków. Miasto ponownie staje się Lautenburgiem. Naziści rządzą tymi terenami posługując się terrorem i siejąc strach. Aby żyć, trzeba się dostosować do panujących warunków. Niektórzy Polacy postanawiają na tym skorzystać, inni nie tracą przyzwoitości. Rozalia należy do tej drugiej grupy. Została w Lidzbarku i postanawia, zrobić co może, by ochronić dom rodzinny przed nazistami.

Najpierw musi się rozstać z najbliższymi. Część rodziny kryje się na wsi. Wawrzyniec, mąż głównej bohaterki, nie może do niej wrócić, gdyż po tym, jak złamał nogę w Dłutowie, nie posiada odpowiednich dokumentów zezwalających na pobyt w Lautenburgu. Każdy łatwo może znaleźć się w niebezpieczeństwie. Groza narasta, gdyż w domu Wilanowskich zostaje zastrzelony Hans, a ciała trzeba się pozbyć. Rozalia pilnie potrzebuje pomocy.

Już od pierwszych stron sagi, wpadamy w wir wydarzeń. Wiele się dzieje, a przecież rodzina Wilamowskich jest bardzo liczna. Rozalia, jak każda matka, chce wiedzieć, co dzieje się z jej bliskimi. Niektóre osoby łatwo będzie odszukać. Ścieżki niektórych z dzieci okażą się trudne do odtworzenia. Każdy mieszkaniec północy Polski wie, co działo się w obozie Stutthof, ale mniej znany jest obóz hitlerowski w Działdowie (niem. Soldau), czy obóz przejściowy Illowo, gdzie między innymi odbierano dzieci matkom wywożonym na roboty przymusowe. W tych miejscach będą przebywali, albo pracowali niektórzy z Wilamowskich.

Podczas lektury „Nici przeznaczenia” Anny Sakowicz widzimy, jak okrutne były czasy wojny. Zagrożenie czyhało wszędzie. Rozalia choć mieszka w swoim domu, jest teraz gospodynią dla dwóch Niemców, którzy zostali u niej zakwaterowani. Kobieta obawia się ich, gdyż niewiele trzeba, by donieśli władzom, za jakieś nawet niewinne przewinienia. Trzeba się też bać miejscowych, którzy chcą skorzystać na tym, że teraz rządzą naziści. Ludzi bez kręgosłupa moralnego nie brakuje.

Pisarka opowiada również o tym, jakie zagrożenie niosło „wyzwolenie” Lidzbarka przez  Armię Czerwoną. Dowiadujemy się, jak nieobliczalni potrafili być żołnierze radzieccy. Anna Sakowicz zostawia jednak pewne sprawy naszej wyobraźni. Nie koncentruje się na naturalistycznych opisach. Zamiast bezpośredniej sceny gwałtu, widzimy jego konsekwencje. To również wpływa na nasze emocje. Zwłaszcza, gdy pisarka uświadamia nam, jak bardzo i jak długo cierpią ofiary po samym akcie przemocy.

Autorka po raz kolejny udowodniła, że potrafi w ciekawy sposób opowiedzieć o zwyczajnych ludziach. Jej bohaterowie nie są postaciami, o których uczymy się w szkołach na lekcjach historii. To osoby, których losy komplikują się, gdyż dotykają ich konsekwencje decyzji podejmowanych przez tyranów takich jak Adolf Hitler, a także Józef Stalin. Opowieść Anny Sakowicz staje się szczególnie bliska czytelnikom, gdyż pozwala zrozumieć nam, żyjącym w XXI wieku, że nasi dziadkowie mogli mieć tak trudne doświadczenia, by potem nigdy o nich nie wspominać. Pisarka w ten sposób złożyła hołd swoim bliskim, gdyż uzupełniła choćby część niedopowiedzianej historii swojej babci. Myślę, że znajdą się tacy, których te opowieści zainspirują do szukania własnych korzeni. Przymusowe prace, pobyty w obozach, przesiedlenia nie były czymś rzadkim. Anna Sakowicz pokazała, jak silnie na psychikę oddziaływały traumatyczne doświadczenia, do tego stopnia że przechodziły na następne pokolenia.

W „Nici przeznaczenia” ważne jest również to, jak autorka powieści zadbała o szczegóły. Poznajemy tło historyczne, prawdziwe miejsca, a do tego wpadamy w wir wydarzeń. Przez chwilę bałam się, że nie zorientuję się w przedstawionej rzeczywistości po półrocznej przerwie, ale na początku książki umieszczone zostało drzewo genealogiczne, które pozwala szybko się zorientować, z kim mamy do czynienia.

Według mnie Anna Sakowicz w interesujący sposób pokazała, jak doświadczenia nabyte przez lata wpływają na bohaterów. Pisarka zadbała oto, by naszkicować ich wiarygodne portrety psychologiczne. Na uważnych czytelników i miłośników „Jaśminowej sagi” czeka mała niespodzianka. Jedną z postaci epizodycznych będzie sam Joseph Hirsz. Anna Sakowicz pokaże nam tego bohatera z innej perspektywy. Pisarka przyzwyczaiła czytelników do sporej dawki emocji podczas lektury. „Nić przeznaczenia” doskonale wpisuje się w tę regułę. Szkoda tylko, że trzeba już się rozstać z ulubionymi postaciami. Chyba nie będę jedyną, która będzie się dopominała o trzecią część sagi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *