„Miasto niedźwiedzia” – Fredrik Backman

Miasto niedźwiedzia, Fredrik Backman„Miasto niedźwiedzia” Fredricka Backmana to pierwszy tomem trylogii, na podstawie której powstał serial HBO o takim samym tytule. Zaczęłam jednak nietypowo, bo od trzeciego tomu. Książka „Zwycięzcy” bardzo mi się spodobała, a teraz Wydawnictwo Marginesy postanowiła wznowić powieść „Miasto niedźwiedzia”, więc postanowiłam po nią sięgnąć, by przypomnieć sobie zarówno styl autora, jak i klimat małego miasteczka Björnstad.

Powieść Fredrika Backmana zabiera nas daleko w głąb Szwecji, gdzie dalej nic już nie ma. Są dwie konkurujące ze sobą miejscowości położone w jednej gminie. Mieszkańcy Björnstad nie mają zbyt wiele atrakcji w okolicy, ale pokochali hokej. Od początku wiemy, że wydarzy się coś złego. Komuś przyłożona zostanie broń do głowy i rozlegnie się strzał. Co doprowadzi do tej sytuacji? Autor doprowadzi nas oczywiście do rozwiązania, najpierw jednak poznamy cały wachlarz bohaterów. Nie ma tu tylko jednej postaci, która stałaby się najważniejszym bohaterem. Tak jak w drużynie hokejowej jest kapitan, ale cóż ona będzie znaczył bez reszty zawodników?

W „Mieście niedźwiedzia” poznajemy drużynę juniorów. Na pierwszy rzut oka mamy zatem opowieść o tym, jak piąć się na szczyt dzięki ciężkiej pracy w sporcie. Kevin, Amat, Benji są tymi nastolatkami, którzy na hokeju budują swoją przyszłość. Nie powinno to dziwić, gdyż w Björnstad nie ma nic innego. Wszystko kręci się wokół krążka. „Niedźwiedzie z Björnstad” są wszystkim, w co wierzą mieszkańcy miasteczka. To niezwykle męski świat, ociekający testosteronem. Czy jest tu miejsce dla wrażliwości oraz jakichkolwiek objawów inności?

Świat nastoletnich możliwości zderza się tu z poczuciem beznadziei u niektórych dorosłych. W zabitej deskami mieścinie już nic się nie może wydarzyć, no chyba że drużyna wygra mecz za meczem i da mieszkańcom siłę do działania. Jeśli sportowcy zwyciężają, może ktoś w nich zainwestuje, pojawią się miejsca pracy. Oczekiwania wobec drużyny okazują się wielkie, ale czy młodzi ludzie są gotowi na ciężar wynikający z tych oczekiwań? Okaże się, że niektórzy go nie udźwigną. Nawet nastolatki zdają sobie sprawę, jak wiele od nich zależy i co znaczą dla całej społeczności.

W czasie, kiedy jedni marzą o zwycięstwie, inni chcą być po prostu akceptowani. Jeśli jednak ktoś widzi w zawodniku zwycięzcę, on sam może zapomnieć o pokorze. Maja, córka dyrektora zajmującego się klubem hokejowym przekona się o tym na własnej skórze. Zakocha się w niej Amat, początkujący hokeista, ale dziewczyna zostanie dostrzeżona także przez lokalną gwiazdę hokeja, Kevina. Dojdzie do pewnej tragedii, która podzieli miasteczko. Winną sytuacji zostanie uznana ona, a także ojciec Mai, którego wielu okrzyknie zdrajcą.

Backman pokazuje, jak łatwo oceniać innych i znaleźć kozła ofiarnego. Dla wielu nie liczy się prawda, a stereotypowy obraz, wyjaśnienie oparte na plotkach, a nie na dowodach. Mniejszością są ci, którzy staną po właściwej stronie.

Pisarz świetnie oddaje obraz społeczności żyjącej w małym miasteczku. Poznajemy wielu młodych ludzi, tych z drużyny hokejowej, ale nie tylko. Nastolatki uczą się życia, popełniają błędy. Widzimy dręczycieli, ich ofiary, ale nic tu nie jest czarno-białe. Ten, kto jest świetnym zawodnikiem na boisku i rewelacyjnym kumplem, może borykać się z problemami w domu. Ktoś inny będzie rozładowywał złość na słabszych.

Dzieciaki mają swój świat, ale patrzą na dorosłych i od nich się uczą. Często rozumieją więcej, niż dorosłym się wydaje. Amat doskonale rozumie, ile ciężkiej pracy kosztuje jego utrzymanie przez samotną matkę. Maja marzy o tym, by rodzice wciąż się bezgranicznie kochali. Kobiety mają tu szczególną rolę do spełnienia. Na ich barkach spoczywa ciężar wychowania, prowadzenia domu, czy dowożenia dzieci na treningi. Matka Mai poświęciła karierę prawniczki w świetnie prosperującej firmie, na rzecz prowincjonalnej, by godzić pracę z rodziną. Mąż tego nie rozumie, choć kocha żonę i dzieci, ale przede wszystkim liczy się dla niego hokej, więc to żona rezygnuje z wielu rzeczy. Właśnie u niej rośnie frustracja z jednoczesnym poczuciem winy, że nie dość czasu poświęca rodzinie.

Fredrik Backman napisał „Miasto niedźwiedzia” w taki sposób, by trudno było się oderwać od fabuły, a przecież wcale nie mamy do czynienia z. kryminałem. Pisarz zdradza rąbek tajemnicy, odkrywa fragment dotyczący przyszłych wydarzeń, ale po drodze wiele komplikuje, więc nic nie jest oczywiste. Podobało mi się to, w jaki sposób ukazana została społeczność Björnstad. Młodzi i dorośli są w tym samym miejscu, ale należą do innych światów i czekamy, komu uda się spotkać, zrozumieć siebie dzięki odnalezieniu właściwych liderów i autorytetów. Poznajemy ludzi, którzy są kiepscy w okazywaniu emocji, ba często nawet nie rozumieją, co czują. Dlatego tak kochają sport: na trybunach i na boisku można je okazywać w pełni. Ciekawe jak w serialu ukazano te skrywane uczucia i przeżycia bohaterów, ponieważ w powieści wiele się dzieje nie tylko między postaciami, ale również w nich samych.

PS Książkę przełożyła Anna Kicka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *