„Nieludzki lokaj przewielebnego Huuskonena” – Arto Paasilinna

Nieludzki lokaj przewielebnego Huuskonena, Arto PaasilinnaFiński pisarz, Arto Paasilinna, zasłynął za sprawą powieści „Rok zająca”. Ukazała się ona w jego kraju pół wieku temu, choć w polskim tłumaczeniu pojawiła się dopiero w 2020 roku. Sama poznawanie twórczości tego autora zaczęłam od „Lasu powieszonych lisów” i po tej lekturze wiedziałam, że chętnie sięgnę po inne książki Paasilinny. Dlatego, kiedy przetłumaczona i wydana została powieść „Nieludzki lokaj przewielebnego Huuskonena” nie miałam wątpliwości, że chcę ją poznać.

Głównym bohaterem książki jest luterański pastor Oskar Huuskonen. Mężczyzna na swoje pięćdziesiąte urodziny otrzymuje od parafian niedźwiadka, małą sierotkę, którego matka właśnie zginęła w tragicznych choć jednocześnie niecodziennych okolicznościach. Zwierzak zmienia życie bohatera, ale zupełnie inaczej, niż spodziewalibyśmy się na początku. Misiek otrzyma na imię Diabełek, a kiedy z czasem urośnie, zostanie nazwany Szatanem. Co ciekawe, imię zostanie zaakceptowane przez duchownego, a zwierzęcy bohater paradoksalnie stanie się tym, który sprowadza na dobrą drogę.

Przewielebny przechodzi kryzys, a właściwe nawet kilka. Na pierwszym miejscu będzie on dotyczył wiary, zaraz potem pojawi się kryzys wieku średniego. Oskar Huuskonen narazi się wszystkim, zaczynając od przełożonych, a kończąc na własnej żonie. W końcu będzie musiał opuścić parafię i udać się na pewnego rodzaju wygnanie. Bohater wraz ze swoim niedźwiedziem trafi do Rosji, do Sołowiecka, Odessy, nawet na Maltę. Wszystko dzięki podróżom morskim na różnych statkach, na których wyjątkowa para będzie prowadziła ciekawą aktywność.

Człowiek i niedźwiedź stanowią wyjątkową parę. Wszędzie tam gdzie się pokażą, będą też przyciągać kłopoty. Ich prowodyrem nie zawsze będzie niedźwiedź. To Oskar Huuskonen ma dar ich przyciągania. Zaczyna od kazań i artykułów w prasie, którym narazi się przełożonym. Jednak nie pomogą prośby, ponieważ duchowny nie uznaje kompromisów. Nie uczy się na błędach, a może po prostu chce być sobą, bez udawania, czy oszukiwania samego siebie. Co ma z tym wspólnego niedźwiadek? Okazuje się, że całkiem sporo. To dzięki Diabełkowi Oskar uczy się, co tak naprawdę jest dla niego ważne.

Niedźwiedź okazuje się wyjątkowo pojętną bestią. Szybko nauczy się nietypowych dla misia umiejętności. Będzie wiedział, jak się odpowiednio przeżegnać, wyprasuje w razie potrzeby ubrania, a potem ułoży je w szafie. Kiedy jednak trzeba, pokaże pazury i będzie na tyle groźny, by doprowadzić do porządku kłócących się duchownych na kongresie ekumenicznym. Z Huuskonenem będą ciekawym duetem: z duchowno-cyrkowym repertuarem na statkach wycieczkowych. Przygoda czeka na takich awanturników.

Arto Paasilinna daje nam niezwykle historię będącą satyrą na współczesną rzeczywistość. Pisarz posłużył się absurdem, bawił komizmem sytuacyjnym i słownym. Autor zabrał nas w szaloną podróż, w czasie której dzieje się naprawdę wiele, nawet jeśli niedźwiedź zapada w zimowy sen w swojej gawrze. Pisarz za sprawą powieści „Nieludzki lokaj przewielebnego Huuskonena” nie tylko jednak wyśmiewał ludzkie wady i ukazał je w wyolbrzymiony sposób. Paasilinna dał nam świetną rozrywkę, intrygującą i wciągającą od pierwszych stron. Zobaczymy w tej historii człowieka poszukującego własnej drogi, błądzącego, ale jednocześnie wracającego do swych lepszych cech dzięki przyjaźni z niedźwiedziem. Tak jakby natura sprowadzała nas na dobrą drogę, a cywilizacja próbowała odebrać nam te dobre cechy. Fiński pisarz, niestety już nieżyjący, potrafił wymyślać naprawdę absurdalne wydarzenia w niczym nie stopując swojej wybujałej wyobraźni. Bawiłam się naprawdę rewelacyjnie podczas lektury tej powieści, ale nie dajcie się zwieść, że to czysta rozrywka. Przemyśleń o powieści i poruszanych w niej tematach mi nie zabrakło; krążyły w głowie jeszcze długo po zamknięciu książki.

PS Powieść na język polski przełożył Sebastian Musielak.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *