W Światowy Dzień Kota miłośnicy książek nie mogą zapomnieć o swoich ukochanych sierściuchach. Choć tak brzydko je nazwałam, to i tak wiadomo, kto w domu rządzi. Koty. Doskonale rozumiem ich polecenia i spełniam je najlepiej jak potrafię. Może w nagrodę obdarzą mnie uprzejmym spojrzeniem? Czy jak zawsze nie wejdą mi na kolana, za to w nocy będą rozpychać się pod kołdrą? Choć mam dwa koty, każdy z nich jest zupełnie inny z charakteru. Tak, potrafią się obrazić, ale również przynoszą dary w postaci maskotek. Jednak książka „Miau. Kompletna historia kota” Laury A. Vocelle wcale nie będzie o zwyczajach kotów. W podtytule znajdziemy podpowiedź, czego możemy spodziewać się po tej publikacji.
Na historię lubimy patrzeć przez pryzmat wielkich czynów i osiągnięć człowieka. Tymczasem Laura A. Vocelle zabiera nas w nietypową podróż w czasie. Przyglądamy się temu, jak przez wieki traktowane były koty. Doskonale wiemy, że w starożytnym Egipcie miały boski status, ale jaka była ich sytuacja w starożytnej Grecji i Rzymie? Strach myśleć o średniowieczu, ale i w późniejszych czasach było źle. Wtedy czarny kot był synonimem diabła, a kobiety posiadające takiego czworonoga podejrzewano o bycie czarownicami. Wiele z tych przesądów wciąż ma się dobrze. Znam osoby czujące dziwny niepokój, kiedy czarny kot przebiegnie im drogę.
Laura Vocelle opowiada również o tym, jaką rolę odgrywał kot w sztuce. Oglądamy sporo grafik, na których przedstawiono właśnie te zwierzaki i widzimy, jak różnie ukazywano go w starożytności, na Dalekim Wschodzie, czy w sztuce średniowiecznej. Odkrywamy, co symbolizował na tych dziełach, czy był to wizerunek pozytywny, czy negatywny. Sztuka to jednak nie tylko malarstwo. Autorka nie zapomniała o tym, by pokazać nam, jak opisywano koty w dziełach literackich. Spostrzegamy, jak stopniowo zmieniał się ów wizerunek.
Zaczęłam lekturę książki „Miau” w czytniku. Szybko przeniosłam się jednak na papierową wersję, gdyż w tej całkiem obszernej publikacji znajdziemy sporo zdjęć (ok. 150). W czarno-białym czytniku można sporo stracić, gdyż warto przyjrzeć się bliżej tym wizerunkom kotów. Każda kolejna epoka opisana przez Laurę Vocelle wnosi coś nowego do naszej wiedzy. Mnie najbardziej zaintrygowały historie, które zaliczyć można do ciekawostek i anegdot. Autorka pokazuje nam, którzy z wielkich tego świata mieli coś wspólnego z kotami, czy jak opisywali je w swoich dziełach. Nie może ich zabraknąć w towarzystwie współczesnych twórców, takich jak choćby Hemingway. Nie zabrakło też polskiego akcentu i odniesienia do słynnego wiersza Wisławy Szymborskiej „Kot w pustym mieszkaniu”.
Myślę, że „Miau. Kompletna historia kota” Laury A Vocelle zadowoli zarówno miłośników kotów, jak i tych, którzy lubią książki popularnonaukowe. Otrzymujemy spore kompendium wiedzy na temat tego, jak przez wieki zmieniało się podejście ludzi do kotów. Nie brakuje również ciekawostek, które uprzyjemniają odbiór lektury. Jeśli komuś będzie mało i zechce pogłębić swoją wiedzę, na końcu znajdzie całkiem obszerną bibliografię. Wtedy kompletna historia kota będzie jeszcze bardziej dokładna.
PS Książkę przetłumaczyła Dorota Kozińska.