Pochodzącą z Kanady pisarkę M. L. Longworth miałam okazję poznać na spotkaniu w ramach Literackiego Sopotu. Tegoroczna edycja właśnie z tym krajem będzie związana w tym roku, ale autorka serii książek kryminalnych „Verlaque i Bonnet na tropie”, bardzie kojarzy się czytelnikom z Francją, ponieważ pisarka od 1997 roku mieszka w Aix-en-Provence. Widać wyraźnie, że posób w jaki Francuzi czerpią z życia przypadł jej do gustu. Tu nawet morderstw dokonuje się ze smakiem. Natomiast lektura kryminału „Morderstwo na Île Sordou” poprawić może naszą świadomość kulinarną.
Akcja powieści przenosi nas na fikcyjną rajską wyspę położoną niedaleko Marsylii. Miejsce odcięte od świata, na co dzień niezaludnione – jeśli nie liczyć ekscentrycznego latarnika. Teraz ma to być miejsce, o którym od lat marzyli hotelarze Maxime i Catherine Le Bon. Postanowili zainwestować wszystkie swoje pieniądze na renowację hotelu. Na wielkie otwarcie potrzeba rozgłosu i specjalnych gości. Wśród nich znajdą się Verlaque i Bonnet. Jednak nie oni mają przyciągnąć rzesze klientów, a sławny aktor. Wprawdzie najlepsze lata kariery ma już za sobą, a młodsi rozpoznają go jedynie z gry w reklamie karmy dla psów, mimo to mężczyzna zachowuje się pretensjonalnie, nie wzbudza sympatii swoim gwiazdorskim zachowaniem.
Jeśli doszłoby do morderstwa, to właśnie aktor jest tym, który zostałby pierwszym podejrzanym. Sędzia śledczy Antoine Verlaque i Marine Bonnet udają się na wyspę, by cieszyć się zasłużonym urlopem. Zakochanym nic więcej do szczęścia nie trzeba, niż wzajemne towarzystwo i… rozkosze podniebienia. O te ostatnie zadba kucharz, który doskonale potrafi wykorzystać dary natury, a wyśmienite trunki dopełnią przyjemności podczas pobytu na rajskiej wyspie.
Idyllę jednak coś psuje. Między aktorem a jego żoną i nastoletnim pasierbem dochodzi do napięć. W pewnym momencie znika nastolatek. To jednak nie koniec kłopotów. Na najgorsze czekamy w napięciu, bo w końcu mamy do czynienia z kryminałem. Zastanawiamy się najpierw, kim będzie ofiara. Zagadka okaże się całkiem skomplikowana, choć ilość potencjalnych morderców będzie ograniczona. Na wyspie odciętej od świata, tylko przebywający na Ile Sordou mogli się dopuścić morderstwa. Problem w tym, że nikt prócz aktora, nie wydaje się zdolny do dokonania zbrodni.
Sędzia śledczy musi przerwać na chwilę swój urlop i przesłuchać wszystkich gości, a także pracowników hotelu. Kto nie ma alibi, a mógłby mieć motyw? Nie jest łatwo wychwycić kłamstwo, choć dzięki współpracownikom Verlaka, elementy układanki stopniowo wchodzą we właściwe miejsca. Najlepiej jednak działać podczas wspólnych posiłków. Pozwalają one na wyciąganie właściwych wniosków. Umysł nie lubi pośpiechu… Co jednak, jeśli wszyscy wydają się zbyt sympatyczni i mili na to, by znaleźć się w gronie podejrzanych o zabójstwo? Może jednak morderca przybył z zewnątrz?
Kiedy tak się zastanawiamy nad zagadką, coraz lepiej poznajemy gości hotelowych oraz pracowników. Stopniowo okazuje się, co ich łączy, co mają ze sobą wspólnego. Podpowiedzi dostajemy dosyć szybko, jeszcze zanim dojdzie do tragedii. Mimo to dopiero na koniec powieści wszystkie karty zostaną odkryte. Czytelnicy natomiast poprzez tę lekturę otrzymują sporą dawkę rozrywki. Mamy okazję, by zarazić się francuskim podejściem do życia. Autorka pisząc kryminał nie ma zamiaru przerażać czytelnika nadmiarem opisów przemocy, oszczędza nam szczegółów zbrodni. Skupia się właśnie na urokach. Pozwala nam w spokoju czerpać przyjemności ze śledzenia fabuły, tak samo jak bohaterowie książki cieszą się z codziennych posiłków i wspólnie spędzonych chwil. Zbrodnia pełni rolę przyprawy poprawiająca smak właściwego posiłku – choć mało widoczna kazuje się bardzo istotna.