„Muza” – Jessie Burton

Muza, Jessie BurtonDzieła sztuki intrygują i zmuszają do myślenia, zwłaszcza te najlepsze. Na temat obrazów napisano wiele książek, ale często stają się inspiracją do budowania historii w powieściach fikcyjnych. Wystarczy przypomnieć sobie książkę „Szczygieł” Donny Tart, „Dziewczynę z perłą” Tracy Chevalier, czy też thriller „Bezcenny” Zygmunta Miłoszewskiego. Taki temat podjęła Jessie Burton, autorka, która znana jest polskim czytelnikom dzięki powieści „Miniaturzystka”. Teraz możemy sięgnąć po „Muzę”, jej kolejną książkę, która właśnie ma swoją premierę.

Główna bohaterka powieści, Odelle Bastien, przyjechała do Londynu z Trynidadu. Dwudziestosześcioletnia kobieta próbuje odnaleźć się w tym wielkim, angielskim mieście. Są lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku i niezależne kobiety, różniące się od większości kolorem skóry, nie mają łatwo. Nie wystarczy talent pisarski, by znaleźć dobrą pracę. Odelle, mimo wykształcenia, pracuje najpierw w sklepie obuwniczym. Kiedy zostaje zatrudniona jako maszynistka w Instytucie Skeltona, czuje się, jakby chwyciła pana Boga za nogi. Traktuje tę pracę, jako dobry start. Marzy o zostaniu pisarką.

Intrygują ją oryginalne osobowości, które pracują w tej galerii. Zwłaszcza Marjorie Quick, która zatrudniła Odelle. Kiedy panna Bastien pozna młodego mężczyznę, właściciela pewnego obrazu, skieruje go do Instytutu. Jednak Marjorie Quick reaguje ucieczką z gabinetu na widok dzieła, ale Edmund Reede widzi tu możliwość zarobku. Obraz wydaje się być nieznanym, więc bardzo cennym obrazem Izaaka Roblesa. Malarza, którego talent nie został pokazany światu pełni, ponieważ artysta zaginął w Hiszpanii pod koniec lat trzydziestych w niewyjaśnionych okolicznościach. Artysta nie zdążył dać światu zbyt wielu prac.

Odelle wyczuwa, że dzieło „Rufina i lew” kryje za sobą jakąś tajemnicę. Nie wiadomo, jak obraz znalazł się w rękach matki jej przyjaciela. Mężczyzna otrzymał tylko jedną rzecz w spadku po rodzicielce, właśnie „Rufinę i lwa”. Skąd kobieta miała to bezcenne dzieło? Dlaczego nigdy o nim nie mówiła? Kim właściwie była matka Lawriego? Czy coś ją łączyło z Izaakiem Roblesem?

Akcja powieści „Muza” przebiega dwutorowo. Z jednej strony poznajemy historię Odelle i wraz z nią odkrywamy tajemnicę obrazu. Jest rok 1967 i od namalowania „Rufiny i lwa” minęło trzydzieści lat. Z drugiej strony akcja przenosi nas do Hiszpanii, do roku 1936. Za chwilę wybuchnie rewolucja hiszpańska, ale zanim to nastąpi, poznajemy Oliwię Schloss, Izaaka Roblesa i jego siostrę. Sprzedający obrazy ojciec Oliwii przeniósł się z żoną i córką do Andaluzji z Wiednia. Jednak kiedy jego żona, piękna Sara, chce mu zrobić niespodziankę i podarować portret, jako malarza wybiera właśnie Izaaka. Nic nie jest do końca takie, jak wydaje się na pierwszy rzut oka. Poznajemy stopniowo co łączy matkę, córkę, malarza i jego siostrę. Jakie relacje i tajemnice skrywają przed światem i dlaczego postępują właśnie w ten sposób?

Historie w pewnym momencie zostaną powiązane. Zobaczymy, co łączy bohaterów z lat trzydziestych z Lawriem, Marjorje Quick i Edmundem Reede. Odkrywaniem tajemnic sprzed trzech dekad zajmie się Odelle. Czy uda jej się odpowiedzieć na wszystkie pytania? W „Muzie” zobaczymy też, jak zawirowania historii wpływają na ludzi oraz dzieła, które tworzą. Londyn w latach sześćdziesiątych jest miastem, w którym mieszkańcy czują lęk przed obcymi. Kolor skóry Odelle powoduje, że kobieta spotyka się z ksenofobią ze strony białych Anglików. Nie wiedzą, że Trynidad był kolonią brytyjską, w związku z czym dziewczyna świetnie zna angielski i dzięki brytyjskiemu wychowaniu mogłaby swobodnie pić herbatkę z angielską królową. Kiedy przeniesiemy się do Hiszpanii, również dostrzeżemy świat pełen niesprawiedliwości, w którym kobiety nie mogą być sobą, a problemy społeczne doprowadzają wreszcie do rewolucji.

Powieść „Muza” Jessie Burton ma w sobie to, czego potrzeba, by świetnie się ją czytało. Historia intrygującego obrazu niesie ze sobą opowieść o wielkich namiętnościach. Zobaczymy, co skrywa się za historią tego dzieła. Okazuje się, że ludzie z nim związani, wnoszą do tej opowieści wiele ciekawych elementów w tej układance. Najbardziej intrygujące okażą się natomiast postaci kobiece, one wnoszą do „Muzy” najwięcej. Jessie Burton zbudowała „Muzę” poprzez aurę tajemniczego klimatu, pokazanie czytelnikom Londynu lat sześćdziesiątych, Hiszpanię zagrożoną rewolucją oraz dodając do tego ludzkie słabości, namiętności i przyjaźń.

  1. O proszę, lubię takie dzieła powstałe na styku literatury i malarstwa, ale tym, co decyduje o tym, że po książkę naprawdę chciałbym sięgnąć, jest motyw ksenofobii. Czytałem kilku czarnoskórych autorów amerykańskich, którzy z różnych perspektyw ukazywali zagadnienie rasizmu – dobrym uzupełnieniem tego tematu może okazać się głos Jessie Burton. Sprawa jest o tyle ciekawsza, że Trynidad na przełomie XVIII i XIX wieku został opanowany przez Brytyjczyków – dochodzi zatem kwestia kolonialnego dziedzictwa, a to, szczególnie w Europie Zach. jest już szalenie aktualna tematyka.

    • Tutaj możemy zobaczyć, jak ten problem wyglądał w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. W Anglii, która przecież tych kolonii miała mnóstwo, sytuacja ludzi o ciemniejszej karnacji była wtedy nie do pozazdroszczenia – zwłaszcza, gdy było się kobietą.

  2. Mam sentyment do takich równolegle toczących się historii, gdyż od razu przypomina się „Opętanie” A.S. Byatt, które to jest jedną z moich ulubionych powieści i bardzo mocno polecam.

    • Tego typu historie zmuszają do pewnego wysiłku, ale największą satysfakcją jest, kiedy wszystko zaczyna się ze sobą układać. Ciekawa jestem jak to wygląda w „Opętaniu”.

Skomentuj Dominika Fijał Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *