„Na Wodach Północy” – Ian McGuire

Na Wodach Północy, Ian McGuireOkładka książki „Na Wodach Północy” Iana McGuire przyciąga wzrok i natychmiast nasuwa skojarzenia ze słynnym „Moby Dickiem” Hermana Melville’a. Czy obie powieści coś łączy? Okazuje się, że w książce Iana McGuire mowa o wyprawie statku na Morze Arktyczne, ale największym wrogiem głównego bohatera okaże się człowiek, a nie kaszalot. W ubiegłym roku za książkę „Na Wodach Północy” pochodzący z Anglii pisarz, został finalistą Booker Prize.

Akcja powieści rozgrywa się w drugiej połowie XIX wieku. Główny bohater, Patrick Sumner, dołącza do załogi statku wielorybniczego, jako lekarz okrętowy. Wcześniej był w armii, ale okrył się hańbą w czasie powstania sipajów w Indiach. Irlandczyk pragnie zapomnieć o tym nieprzyjemnym incydencie. Uważa, że wyprawa na północ pozwoli mu jakoś wymazać tę plamę na honorze. Wspomaga się w tym celu opium, ale narkotyk pomaga tylko na chwilę zagłuszyć wyrzuty sumienia.

Podczas wyprawy okazuje się, że żadnego ukojenia nie będzie. To, co spotka na statku Sumnera, okaże się dużo trudniejsze, niż incydent w wojsku. Lekarz odkrywa, że chłopiec pokładowy został brutalnie zgwałcony przez któregoś z członków załogi. Młodzieniec boi się wydać sprawcę. Nie bez powodu. Wkrótce zostaną znalezione zwłoki chłopca. Kto jest sprawcą zbrodni? Czy poniesie karę za swoje czyny?

Surowe życie w zamkniętej przestrzeni statku będzie jeszcze bardziej dotkliwe, kiedy surowy klimat da się we znaki. Główny bohater odkryje, kto jest mordercą, ale książka Iana McGuire to nie kryminał. Szybko dowiadujemy się kto zabił, a Sumner z człowieka odurzonego opium, będzie musiał stawić czoło niewyobrażalnym trudom, jakie stawia przed nim natura. Oprócz tego czeka go nieuchronna konfrontacja ze sprytnym złoczyńcą. Kto wygra w tym nierównym wyścigu?

Powieść „Na Wodach Północy” przeraża naturalizmem w opisach. Połowy wielorybów, morderstwo, polowania są pokazane bardzo realistycznie. Kiedy przyglądamy się zwykłemu życiu na statku również widzimy, jak bardzo jest ono surowe. Książka zaskakuje brutalnością. Zarówno w przedstawianiu ludzkiej natury, jak i w języku. Człowiek stanowi największe zagrożenie dla innego człowieka, ale też dla świata przyrody. Na statku, jak w soczewce skupia się wszystko, co w nim najgorsze. Ta ciemność duszy ludzkiej, współgra z mrokiem arktycznej zimy. Tyle, że za jakiś czas klimat się zmieni, a dusza ludzka nie.

Jak pisałam wyżej powieść Iana McGuire przywołuje skojarzenia z „Moby Dickiem” Melville’a. Jednocześnie łatwo odnaleźć nawiązania do „Jądra ciemności” Conrada. Historia o złu, z którym mamy do czynienia w tym przypadku, rozgrywa się w mroźnym klimacie. Przeraża postępowanie człowieka, zwłaszcza, że autor nie oszczędza czytelnika w przedstawianiu efektów tego okrucieństwa. Pisarz odwołuje się do zmysłu wzroku opisując połów wielorybów, oprócz tego niemal czujemy smród wielorybiego truchła. Jak mówi jeden z bohaterów „Za każdym fragmentem słodko upachnionej kobiecej urody kryje się cały świat fetoru i chamstwa (…). Szczęśliwy ten, kto potrafi zapomnieć o tej prawdzie, albo udawać, że takowa nie istnieje.” (s. 188). Autor książki nie pozwoli nam ani na chwilę wyprzeć z pamięci tej mrocznej strony ludzkiej natury.

Mimo wulgaryzmów, naturalizmu w opisach, powieść ma w sobie coś, co przyciąga. Trudno się oderwać od powieści, głównie ze względu na Patricka Sumnera. Bohatera pełnego słabości, a jednak podejmującego wysiłek, by stanąć po stronie tego, w co wierzy. Tlą w nim jakieś resztki sumienia, ale czy uda mu się odzyskać resztki wiary w człowieka? Ian McGuire nie pocieszy nas swoją wizją ludzkiej natury. Wręcz odwrotnie, pokazuje jej najbardziej mroczną stronę. Udowadnia, że im bardziej człowiek przekonany jest o swojej wyższości, tym bardziej staje się okrutny i groźny. Powieść zmusza do refleksji, ale polecam ją tylko ludziom o mocnych nerwach.

    • To wyrażenie pamiętam z czasów, kiedy puszczano filmy w PRL-u. Napis „tylko dla osób o mocnych nerwach” sprawiał, że nie było szansy na obejrzenie takiego programu.

  1. Ulala, pierwszy rzut oka na okładkę przywiódł mi na myśl jakąś lekką książką przygodową, a tymczasem powieść sprawia wrażenie niezwykle wielowarstwowej. Szalenie atrakcyjna pozycja! A jeśli chodzi o opisy surowej przyrody, wielorybnicze połowy, itd., to polecam jeszcze prozę Francisco Coloane – w Polsce na łamach oficyny Noir sur Blanc ukazała się powieść „Szlakiem wieloryba” oraz zbiór opowiadań „Opowieści z dalekiego południa”.

    • Dzięki za szlak literacki, którym można podążyć. Rzeczywiście „Na Wodach Północy” to dzieło wielowarstwowe. Ważne, żeby nie skupiać się jedynie na brutalizmach, a zajrzeć głębiej…

  2. Ta książka zainteresowała mnie już jakiś czas temu i od tego czasu za mną chodzi. Obiecałam sobie, że na razie nie sięgam po nowości wydawnicze, ale dla tej pozycji zrobię wyjątek. Pokazanie mroku ludzkiej duszy wydaje się frapujące, a do tego naturalizm i wulgaryzmy… Mnie to nie odrzuca, czasem wręcz lubię przeczytać coś takiego. W brzydocie świata i języka jest coś, co przyciąga – przynajmniej mnie.

    • Zawsze można sięgnąć za kilka miesięcy – już nie będzie to nowość, a przyjemność z lektury jest spora. Nawet jeśli pojawiają się wulgaryzmy, czy sceny naturalistyczne. Najważniejsza jest jednak możliwość dostrzeżenia drugiego dna – nawiązań literackich.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *