Niedawno wydany został dziesiąty tom z serii o Zuzie-Łobuzie. Książka dotarła i do nas, ale najpierw postanowiłam odświeżyć sobie wcześniejsze tomy. Pisałam o pierwszej części: „Pamiętnik Zuzy-Łobuzy. Inwazja królików”, wcześniej opisywałam tomy „Francja – elegancja” i „Wycieczka nad Bałtyk”. Przygody Zuzy można poznawać niechronologicznie, nie przeszkadza to w odbiorze. Ważne, że podczas lektury czytelnicy będą się świetnie bawić.
W książce „Pamiętnik Zuzy-Łobuzy. Banda do bani” mamy do czynienia z bohaterami, których poznaliśmy w pierwszej części. Tytułowa Zuza niedawno rozpoczęła naukę w czwartej klasie. Chodzi do nowej szkoły, ale na szczęście przeniosła się do niej wraz ze swoją najbliższą przyjaciółką. W „Inwazji królików” dowiedzieliśmy się, jakie dziewczęta nie przypadły Zuzie i Zośce do gustu. Najgorsza okazała się zadzierająca nosa Berenika. Teraz postanowiła założyć swoją bandę. Oczywiście główne bohaterki nie zostały przyjęte, dlatego utworzyły swoją własną grupę. Dołączył do nich Paweł, chłopak niezbyt akceptowany przez innych uczniów.
W szkole dzieje się wiele. Zuza udaje się na przesłuchanie do pana Marksa, który poszukuje flecistki do szkolnej orkiestry. Umiejętności gry na tym instrumencie są równe zeru, ale nikt nie potrafi zrozumieć, że Łobuza nie chce i nie lubi grać. Flet jednak wraca jak bumerang oraz jeszcze wielokrotnie odegra w tej historii ważną rolę. Zuza uważa, że jest zaczarowany, bo kiedy tylko w niego zadmie, zaczyna się lawina kłopotów.
Banda dziewczyn Bereniki zajmuje się modą i urodą. Natomiast Zuza, Zośka i Paweł stanowią drużynę, która bawi się świetnie w domku na drzewie, określa swoje zasady. „Wściekłe króliki” są jak trzej muszkieterowie. Największym jednak zaskoczeniem jest dla nich to, że zostają zaproszeni na urodziny Bereniki. Wprawdzie przychodzi cała klasa, ale nie wyłączono z imprezy „Wściekłych królików”. Na dodatek ma to być przyjęcie z noclegiem.
Na urodzinach troje głównych bohaterów wielokrotnie zajdzie za skórę Berenice. Karaoke, pokazy mody to są zabawy dla bandy Bereniki, ale niekoniecznie dla „Wściekłych królików”. Ta ostatnia banda ma za to inny wielki dar – popadanie w kłopoty. Co zresztą nie dziwi, gdy weźmie się pod uwagę, że Zuza i Zośka podkładają innym pierdzące bomby i zakradają się po omacku do namiotów innych dzieciaków.
Historie wymyślone przez Alice Pantermüller będą bliskie wszystkim dzieciakom, które lubią humorystyczne opowieści. Perypetie Zuzy bawią nie tylko dziewczyny, ponieważ tytułowa bohaterka nie jest słodką dziewczynką. Woli spędzać czas aktywnie, co dla wielu oznacza rozrabianie. Nie podoba jej się, gdy inni chcą zdominować klasę i zachowują się w sposób szpanerski, dlatego nie odpowiada jej Berenika. Łobuza nie przestaje być sobą tylko dlatego, by spodobać się najbardziej popularnej osobie w klasie. Książka „Banda do bani” pokazuje dzieciakom, że warto mieć swoje zdanie, a przyjaźnić się z takimi osobami, na których warto polegać. Odbiór lektury ułatwiają liczne ilustracje Danieli Kohl. Szkice są liczne, niemal w ilości komiksowej i dzięki temu historię poznaje się bardzo szybko. Dodatkowo ilustracje podkreślają humorystyczny charakter tej opowieści. Dzieciaki otrzymują wszystko co lubią, historię im bliską oraz świetną zabawę.
Dla dorosłych w ramach biblioterapii też by się nadawała ta seria. Pozdrawiam znad filiżanki porannej kawy 🙂
Sama śmieję się w głos podczas lektury tej książki. Pozdrawiam 🙂
Myślę, że ta książka spodoba się mojemu siedmiolatkowi, nie znamy jeszcze Zuzy:) Dzięki!