„Zrób mi jakąś krzywdę” – Jakub Żulczyk

Zrób mi jakąś krzywdę, Jakub ŻulczykWydawnictwo Świat Książki wznowiło debiutancką powieść Jakuba Żulczyka w ramach serii „Nowa proza polska”. „Zrób mi jakąś krzywdę” opublikowano w 2006 roku, obecnie po kilkunastu latach od premiery jej autor nie tylko zdobył uznanie jako pisarz, ale też współtwórca serialu „Belfer”. Poznałam książki „Instytut”, „Ślepnąc od świateł”, czy „Wzgórze psów”, teraz sięgnęłam po książkę, która otworzyła karierę pisarską Jakuba Żulczyka. Trwają prace nad adaptacją filmową tej powieści.

Historie drogi doczekały się literackich opracowań. Najbardziej kultową jest książka „W drodze”, Jacka Kerouaca. Jakub Żulczyk postanowił dać czytelnikom wersję współczesną, osadzoną w realiach z początku XXI wieku. Główny bohater, Dawid, wprawdzie jest dorosłym mężczyzną, ale wciąż nie uważa się za osobę dojrzałą. Ostatnie lato przed ukończeniem studiów ma być czasem beztroski. Ukończenie prawa będzie oznaczało wkroczenie w kolejną fazę życia, a Dawid przed tym ucieka.

W czasie jednej ze studenckich imprez poznaje Kaśkę. On ma dwadzieścia pięć lat, ona zaledwie piętnaście. Dawid zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Potrafi nawet określić dokładną godzinę, kiedy trafia go strzała Kupidyna. Oboje postanawiają ruszyć w podróż. Tyle, że nie będzie ona w niczym przypominała serialowych letnich historii w stylu „Stawiam na Tolka Banana” czy „Podróż za jeden uśmiech”. Ucieczka od dorosłych sprawi, że niedojrzały mężczyzna będzie zmuszony do zmiany nastawienia i przeprogramowania całej filozofii życiowej. Nastoletnia Kasia okaże się dzieckiem, które nie odrywa się od konsoli Nintendo. Jest tak szalona i nieodpowiedzialna, że Dawid zrobi wiele, by ją chronić.

Podróż po Polsce okaże się niełatwa i bardzo niebezpieczna. Bohaterowie trafią do domu gwiazd porno, spotkają dresiarzy czy chorego psychicznie detektywa. Groźny świat nie jest w stanie zagrozić tej miłości. Romans zostaje skonfrontowany ze wszystkim, co wiąże się z pop-kulturą. Właśnie ona okaże się niebezpieczna ze względu na to, że ludzie, którzy z niej korzystają robią to w sposób bezmyślny.

Jaka jest miłość w czasach popkultury? Trochę przypomina grę komputerową. Zanim nastąpi jej kulminacja, trzeba pokonać wiele przeszkód. Kolejne poziomy są coraz trudniejsze, czy jednak jak w świecie gier będą trzy życia zanim nastąpi szczęśliwy koniec? Tutaj bohaterowie będą mieli kilka szans. Trudno w to uwierzyć, ale historia opowiedziana przez Jakuba Żulczyka jest współczesnym romansem, który może skończyć się dobrze.

W „Zrób mi jakąś krzywdę” oglądamy okrutny świat. Jakub Żulczyk już w debiutanckiej powieści pokazuje postacie osadzone w rzeczywistości opisywanej często w naturalistyczny sposób. Jak sobie poradzić z niebezpieczeństwami współczesnego świata? Głównie bohaterowie bronią się na kilka sposobów. Przede wszystkim trafiają na siebie, a oprócz tego ich skorupą ochronną jest ironia. Miłość pozwala na zachowanie niewinności. Dawid mógłby uwieść Kaśkę, ale tego nie robi. Po pierwsze dlatego, że jest nieletnia, a po drugie cielesność w obliczu prawdziwego uczucia schodzi na plan dalszy. Bardziej istotna okazuje się potrzeba odpowiedzialności. Przy ukochanej Dawid dojrzewa i stawia czoło wyzwaniom. Wbrew tytułowi, zrobi wszystko, by dziewczynie nie stała się krzywda.

Debiut Jakuba Żulczyka okazał się peanem na cześć miłości. Takiej, która trafia się bohaterom wbrew całemu okrutnemu światu. Wyprawa bohaterów staje się metaforyczną podróżą, pozwalającą im na poznanie samych siebie. Otrzymujemy pierwszoosobową narrację, dzięki czemu widzimy świat oczyma głównego bohatera. Obserwujemy jego przemianę i stopniową akceptację własnej dorosłości. Jakub Żulczyk odsłania przed czytelnikami siłę miłości, pokazując, że to właśnie dzięki niej człowiek potrafi podjąć walkę z wieloma przeciwnościami, jakie stawia przed nim życie.

  1. Wstyd przyznać, dopiero teraz coś sobie przypominam o tym Autorze. A ja się pochwalę, że Novae Res chce mi wydać książkę, tyle że ze współfinansowaniem, więc nie wiem jak to będzie. Pozdrawiam nocna porą !

  2. Ja także ze wstydem wyznaję, że jak na razie o prozie Żulczyka tylko czytam i wciąż nie znam jej z autopsji. W sumie debiut wydaje się całkiem dobrą propozycją na początek znajomości 🙂

  3. Nie czytałam nic Żulczyka, choć oglądała Belfra (i na pewno mnie nie zachęcił). Moja córka jednak jest tym pisarzem zachwycona, więc pewnie kiedyś sięgnę. 🙂

    • Książki Jakuba Żulczyka nie wszystkim się spodobają, bo to proza w której nie brakuje mocnych słów i brutalnych scen, choć w stosunku do „Belfra” jest znacznie bardziej subtelna. Bohaterowie często na zewnątrz udają ludzi twardych, a wewnątrz skrywają kruche istoty. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *