„Pokora” – Szczepan Twardoch

Pokora, Szczepan TwardochTrudno przejść obojętnie obok kolejnych książek Szczepana Twardocha. Za kilka dni będziemy mogli obejrzeć serial, który powstał na podstawie powieści „Król”. Choć niecierpliwie czekam na ciąg dalszy „Królestwa”, to pisarz zaskoczył odbiorców książką pt. „Pokora”. Nawiązuje ona do wydanej kilka lat temu powieści „Drach”. Tym razem mamy do czynienia z podróżą w czasie na Śląsk.

Główny bohater opowieści, Alois Pokora, jako jedno z kilkanaściorga dzieci ciężko pracującego górnika w kopalni ma niewielkie szanse na to, by jego przyszły los był inny, niż ten, który spotkał jego ojca. Tymczasem chłopiec wyróżnia się intelektem. Z tego powodu proboszcz postanawia wesprzeć chłopca finansowo i zapewnić mu wykształcenie. Duchowny uzasadnia swoją decyzję tym, że i jemu ktoś pomógł, dlatego chce postąpić podobnie, zapewnić komuś edukację. Natomiast wyrwany z domu rodzinnego chłopak, nie za bardzo wie, kim jest.

Poznajemy Aloisa jako dorosłego mężczyznę, który zwraca swoją wypowiedź do Agnes. Kobiety, która dla naszego bohatera jest najważniejszą osobą w życiu, a jednocześnie jego uczucie do niej nie zostało odwzajemnione. Główny bohater bierze udział w I wojnie światowej. Bije się po niemieckiej stronie i w pewnym momencie zostaje ranny w głowę. Nie wiemy, czy wydobrzeje. Jednak na łożu szpitalnym słuchamy jego wyznania, a także poznajemy nieco jego przeszłość.

Kim jest młody Pokora? Bohater nie do końca potrafi odpowiedzieć sobie na to pytanie. Mówi po wasserpolsku, polsku, udało mu się nauczyć niemieckiej mowy bez akcentu. Do tego dzięki wykształceniu zna jeszcze kilka języków, w tym dwa martwe. Mimo, że nie było to dla niego łatwe, udaje mu się odmienić życie. Zamiast pracować „na grubie” udziela korepetycji, ale wybuch wojny wszystko zmienia. Bohater zgłasza się do niemieckiego wojska i trafia w wir wydarzeń. Nie jest zwykłym szeregowcem, ale oficerem. Jego oczyma zobaczymy okropności wojny. Te obrazy okopowe, z pierwszej linii frontu zostaną z nim na zawsze.

Kiedy zostaje ranny, trafia do Berlina. Wojna dobiega końca, a w mieście dochodzi do rewolucji. Alois znowu zostaje wchłonięty przez wydarzenia historyczne. Zachowuje się trochę jak bohater powieści Jerzego Kosińskiego „Wystarczy być”. Dostosowuje się do oczekiwań innych, wszystko zależy w czyje ręce się dostanie. Jego postawa jest bierna, nie potrafi wyrazić swojego zdania. Pokora drażni swoim zachowaniem, obsesyjnie wraca myślami do Agnes, kobiety, która bawi się tym, że może go upokarzać.

Książka Szczepana Twardocha z pewnością zadowoli tych, którzy oczekują od pisarza opowieści o poszukiwaniu tożsamości. Główny bohater po tym, jak został wyrwany z korzeniami ze swojego rodzinnego domu, nie potrafi powiedzieć kim jest. Tymczasem znajduje się miejscu, gdzie trzeba stanąć po jednej ze stron. Pisarz świetnie ukazuje rzeczywistość frontową i wydarzenia, które mają miejsce krótko po wojnie. Oglądamy ją oczyma Aloisa Pokory.

Na drodze głównego bohatera stają postacie nietuzinkowe. Widzimy, komunistów, weteranów wojennych, Ślązaków, Polaków, barwnych berlińczyków. Ludzi, którzy walczą o jakieś idee. Alois nie potrafi się opowiedzieć po żadnej ze stron. Dostosowuje się do sytuacji. W pewnym momencie marzy już tylko o drobnomieszczańskiej egzystencji, z żoną i dzieckiem u boku. Jednak w takim zwykłym życiu nie byłoby nic do opisywania. Historia już na niego czyha, bo ci więksi nie pozwolą na to, by zostawić go w spokoju.

Szczepan Twardoch po raz kolejny udowadnia, że o tożsamości można pisać za każdym razem inaczej. Za to wciąż fascynująco, czy to będzie historia o Śląsku po I wojnie światowej, czy opowieść o warszawiakach z dwudziestolecia wojennego. Nie sposób przejść obojętnie, trzeba czytać do samego końca, bo niespodzianek nie zabraknie.

  1. Prędzej czy później na pewno sięgnę po tę książkę. A co do ostatnich wydań, to trzeba przyznać, że Twardoch ma szczęście do okładek – jego powieści przyciągają czytelniczą uwagę już samym wyglądem 🙂

    • Zgadzam się, warto sięgnąć po Twardocha. Co do okładek, to pojawiła się serialowa wersja „Króla”, ale zdecydowanie wolę tę nawiązującą wyglądem do czasów w których rozgrywa się akcja powieści. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *