Sofi Oksanen należy do tych pisarek, obok twórczości których trudno przejść obojętnie. Dlatego ucieszyła mnie niedawna premiera książki „Psi park”. Autorka o fińsko-estońskich korzeniach wydała powieść w Finlandii w 2019 roku, ale wydanie polskie wpisuje się szczególnie w wydarzenia, jakie mają miejsce na Ukrainie. Historia, którą poznajemy, związana jest z sytuacją panującą w tym kraju. Ludzie szukający lepszej przyszłości na Zachodzie to znany temat. Czy to będzie dotyczyło Polaków, czy Ukraińców, nie jest niczym nowym. Jednak sposób, w jaki opowiada o tym Sofi Oksanen, nie raz nas zaskoczy.
Narratorką tej opowieści jest kobieta, która spotyka w Helsinkach w parku znajomą jej osobę. Jest nią Daria. Co je łączy? Obie pochodzą z Ukrainy i obie stamtąd wyjechały, by ich los był choć trochę podobny do tego zachodniego. Przynajmniej do takiego, jaki wyobrażały sobie oglądając zagraniczne filmy, czy oglądając kolorowe magazyny i katalogi. Historia zaczyna się w 2016 roku i tu toczy się współczesny bieg tej opowieści. Jednak narracja nie jest prowadzona chronologicznie. Cofamy się o dziesięć, albo osiem lat i oglądamy losy obu kobiet.
Główna bohaterka i Daria pracowały w nietypowej branży. W Polsce zakazanej, a dozwolonej na Ukrainie. Olena zajmowała się sprawianiem, że osoby, które z różnych powodów nie mają dzieci, mogą stać się rodzicami. Handel komórkami jajowymi, poszukiwanie surogatek to jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej. W tym miejscu zaczynała się korupcja. Bogaci ludzie byli gotowi zapłacić wiele, by spełniło się ich marzenie o pięknym i mądrym potomku. Dlatego dawczynie komórek i zastępcze matki nie mogły być zwyczajne. Musiały posiadać odpowiednie portfolio, z nienagannym zdrowiem, bez wad genetycznych w rodzinie. Te wszystkie historie były wymyślane tak, by satysfakcjonowały klienta, a branżą zajmowali się ludzie spod ciemnej gwiazdy. Łatwe pieniądze dla jednej strony, marzenie o dziecku dla drugiej. Każdy miał wyjść zadowolony, choć istniał jeszcze cały środek takich jak Daria i Olena, które niekoniecznie zaznały szczęścia w związku z tym, czym się zajmowały.
Teraz obie kobiety siedzą na ławeczce i przyglądają się swoim, ale nie własnym dzieciom, przychodzącym do parku dla psów. Nie może wyniknąć z tego nic dobrego, tak się szybko domyślamy. To spotkanie pozwala nam poznać drogę kobiet właśnie do tego punktu. Jak się znalazły w Helsinkach i dlaczego?
Sofi Oksanen pokazuje nam świat, w którym zasady moralne nie są czyste, choć jasne dla każdego. Liczą się pieniądze dla tych, którzy się zajmują tym interesem. Zachowanie przyszłych rodziców również budzi kontrowersje. Jednak „Psi park” nie porusza tylko problematyki surogatek. Śledząc historię Darii oraz Oleny zaglądamy w niedaleką przeszłość. Autorka pokazuje nam Ukrainę, jakiej nie potrafiliśmy dostrzec do wybuchu wojny. Widzimy świat naznaczony biedą, korupcją i poczuciem beznadziei. Młode kobiety zastają tu brak perspektyw. Jedyne, co mogą by się wyrwać, to bogato wyjść za mąż, albo wyjechać. Po drodze mogą jeszcze trafić do szemranej branży handlu surogatkami i komórkami jajowymi.
Autorka „Psiego parku” porusza trudne problemy, choć w żadnej mierze nie jest tendencyjna. Pokazuje losy swoich bohaterek skupiając się na ich emocjach. Zaburzona chronologia buduje napięcie, do tego Sofi Oksanen korzysta z konwencji gatunkowych kojarzących się z kryminałem czy thrillerem. Nie stawia wielu kropek nad i, dlatego część historii sami musimy sobie dopowiedzieć. Widzimy sytuację na odzyskującej wolość Ukrainie i tej z 2014 roku, ale z perspektywy kobiet, ich doświadczeń i tego, jakich muszą dokonać wyborów. Zmusza ich do tego sytuacja, w jakiej się znalazły. Matki oraz córki walczą o przetrwanie, ale mają tylko siebie nawzajem. Ich beznadziejna sytuacja przytłacza czytelnika, a smutek pogłębia fakt, jak łatwo stracić ową długo budowaną stabilizację. Świetnie napisana i poruszająca książka, dzięki której trochę lepiej możemy poznać swoich sąsiadów zza wschodniej granicy.
PS Książkę przetłumaczyła Katarzyna Aniszewska.