Do tej pory najczęściej sięgałam po biografie zespołów, czy piosenkarzy anglojęzycznych. Kiedy jednak dowiedziałam się, że wydana zostanie książka Leszka Gnoińskiego o Republice, nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Autor biografii jest uznanym dziennikarzem muzycznym, który ma na swoim koncie książki o Kaziku, Myslovitz oraz jest współtwórcą „Encyklopedii polskiego rocka”. Biografia „Republika” przyciąga wzrok minimalistyczną okładką oraz objętością, ponieważ publikacja ma ponad 750 stron.
Leszek Gnoiński rozpoczyna opowieść od koncertu Republiki, jaki miał miejsce w Jarocinie w 1985. Muzycy zaczynali występ przy wtórze gwizdów ze strony publiczności. Rzucano w nich pomidorami, kefirem, czy torebkami z mlekiem (w najlepszym wypadku, bo niekiedy wypełnione były moczem). Ci, którzy przyszli na koncert, uważali, że Republika zdradziła rockowe ideały. Jednak do końca występu wszystko zdążyło się zmienić. Zamiast gwizdów oraz inwektyw były już tylko brawa i prośby o bisy.
Jak doszło do tego, że powstał taki zespół jak Republika? Najpierw dowiadujemy się, że w Toruniu pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku istniała grupa Res Publica i nie było w niej Grzegorza Ciechowskiego. Poznajemy jej pierwszych członków i dojrzewanie do muzycznej kariery. W jaki sposób trafił do zespołu tczewianin, Grzegorz Ciechowski? Leszek Gnoiński przedstawi przyszłego lidera grupy. Zobaczymy jak dorastał i rozwijał się ten młody i niepokorny człowiek pochodzący z mało znanego Kociewia. Poznamy jego drogę muzyczną, ale też fascynację poezją. Ciechowski nie tylko chciał grać, ale także tworzyć wiersze. W 1976 roku wyjeżdża z Tczewa do Torunia na studia polonistyczne i szybko angażuje się w działalność podziemnej organizacji młodzieżowej.
Liderem Res Publiki był Wiesław Ruciński, który komponował, śpiewał, czy pisał angielskie teksty. Z czasem na próby zaczął przychodzić Grzegorz Ciechowski, który wtedy interesował się jazzem i między innymi grał na flecie. Jednak w 1980 roku Res Publica się rozpadła, a z czasem powstała Republika. Leszek Gnoiński opowiada o tym, jaką koncepcję mieli członkowie nowej grupy. Odpowiada na pytanie, co zainspirowało muzyków Republiki do przybrania charakterystycznego wizerunku, z czarno-białymi pasami.
Czy w rzeczywistości PRL-owskiej możliwe było, by stworzyć profesjonalny zespół? Taki z płytami dobrej jakości, przemyślanymi okładkami, z określonym wyglądem scenicznym, czy ściśle ustalonymi stawkami za koncerty? Autor biografii podkreśla wkład w to menadżera Andrzeja Ludewa, który swoją pracę wykonywał w sposób kompetentny. Pozwoliło to zespołowi łagodniej przejść niż innym w okresie przemian ustrojowych do epoki kapitalizmu, ponieważ nowoczesne metody działania zostały już opracowane.
W książce „Republika” mamy okazję dokładnie poznać drogę na szczyt zespołu. Aż trudno uwierzyć, że zaczynali 36 lat temu. Leszek Gnoiński przeprowadza czytelników przez twórczość muzyków. Widać doskonale, jak bardzo była przemyślana i dopracowana ich koncepcja. Takie piosenki jak „Kombinat”, czy „Biała flaga”, albo „Telefony” po ćwierćwieczu od powstania ani trochę się nie zestarzały. Pamiętać trzeba, że teksty musiały przejść przez cenzurę. Każdy jednak na początku lat osiemdziesiątych doskonale rozumiał, że utwory pisane przez Grzegorza Ciechowskiego w metaforyczny sposób nawiązują do szarej PRL-owskiej rzeczywistości.
Zespół Republika powstał na fali rockowego boomu, ale przetrwał przemiany, które następowały w Polsce. Stan wojenny, upadek komunizmu nie podciął im skrzydeł. Gnoiński pokazuje w tej książce, że sukces zawdzięczali obranej wcześnie własnej ścieżce. Przez wielu byli krytykowani, bo posądzano ich o zbytnie zadufanie w sobie, czy wyprzedanie ideałów rockowych, a nawet współpracę z komunistyczną władzą, ale to właśnie muzycy Republiki wygrali. Dowodem jest ich muzyka. Autor książki dokładnie analizuje nie tylko drogę artystów, ale przybliża dokładnie tło, byśmy lepiej zrozumieli, co wpłynęło na artystów. Warunki jakie miały zespoły w czasach PRL-u były mocno przedpotopowe, ale Gnoiński wszystko cierpliwie nam tłumaczy przemiany społeczne, kwestie historyczna, obyczajowe oraz polityczne, żeby ludzie z każdego pokolenia mogli zrozumieć tę biografię.
22 grudnia 2016 przypadła piętnasta rocznica śmierci Grzegorza Ciechowskiego. W biografii „Republiki” ta postać jest niezwykle istotna. Charyzmatyczny lider zespołu miał na niego olbrzymi wpływ, co dokładnie zostało pokazane. Widzimy też samodzielne inicjatywy Obywatela G.C., czy jego współpracę z młodymi muzykami, dopiero stawiającymi pierwsze kroki na scenie muzycznej. Również życie prywatne lidera Republiki wywarło wpływ na zespół, co autor także opisuje.
Leszek Gnoiński pisząc o historii grupy daje czytelnikom znacznie więcej, niż suche fakty o zespole. Dowiadujemy się sporo ciekawych rzeczy o polskiej scenie muzycznej, o przemianach jakie następowały od końca lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku i o tym, jaki to miało wpływ na Republikę. Nie zabrakło ciekawych i mało znanych zdjęć artystów oraz informacji o przebiegu kariery muzyków zespołu po śmierci Grzegorza Ciechowskiego. Jeszcze głębszy obraz uzyskujemy dzięki przedstawieniu wypowiedzi kilku osób zaangażowanych w daną sprawę. Taki wielogłos staje się najbardziej potrzebny w sytuacji, gdy mowa o kwestiach kontrowersyjnych. Podsumowując, „Republika” to książka niezwykle interesującą i pięknie wydana. Leszek Gnoiński skupił się na tym, by przedstawić czytelnikom wiarygodny obraz tej niezwykłej grupy, ale nie zapomniał o tym, by podać to w sposób atrakcyjny dla odbiorcy.
750 stron! Jestem pod wrażeniem pracy, jaką wykonał autor, bowiem z tego co piszesz, jest to kompendium bardzo rzetelne, a jego przygotowanie musiało kosztować niemało czasu i wysiłku. Dobrze, że polscy artyści oraz zespoły doczekują się takich profesjonalnych opracowań 🙂
Czytałam biografie takich zespołów, jak Pink Floyd, czy The Beatles i książka Leszka Gnoińskiego w niczym nie odstaje. Ale rzeczywiście trudno wyobrazić sobie ile kosztowała autora ciężkiej pracy. 🙂
Wychowałam się na muzyce Republiki i patrząc z perspektywy czasu, ich teksty są naprawdę ponadczasowe. Myślę, ze mój tata ucieszyłby się z tej biografii 🙂
To w takim razie możecie przygotować się na wielogodzinne wspólne czytanie, najlepiej przy muzyce Republiki. 🙂
jestem bardzo ciekawa tej książki, mam w planach ja przeczytać niebawem 🙂
Warto poświęcić tej książce parę godzin. Można lepiej poznać opisywany zespół, ale też polską scenę muzyczną oraz to, jak zmieniała się rzeczywistość, kiedy ten zespół tworzył. 🙂