Z twórczością Cezarego Zbierzchowskiego po raz pierwszy zetknęłam się za sprawą powieści „Distortion”, której akcja rozgrywa się w świecie Rammy. Książka wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, dlatego zainteresował mnie zbiór opowiadań tego autora. „Requiem dla lalek” to wznowienie, otrzymujemy jedenaście tekstów, które również związane są z wspomnianą wcześniej alternatywną rzeczywistością. Dzięki temu zbiorowi Cezary Zbierzchowski zadebiutował jako pisarz. Po raz pierwszy czytelnik mógł zetknąć z opowiadaniami już w 2008 roku, ale wtedy miał do dyspozycji osiem tekstów.
W „Requiem dla lalek” bohaterowie nie różnią się wiele od nas samych, a rzeczywistość nie jest zupełnie oderwana od tego, co znamy. Cezary Zbierzchowski wyprzedził swoim pomysłem to, co proponują nam twórcy serialu „Black Mirror”. Akcja opowiadań ze świata Rammy rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, choć często mogłaby się wydarzyć nam, tu i teraz. Ludzie korzystają z technologii, które i nam nie są obce, choć w świecie przedstawionym w opowiadaniach są bardziej rozwinięte i dostępne dla każdego.
Opowiadania ukazują ludzką kondycję i to, do czego możemy siebie doprowadzić, kiedy spróbujemy zapomnieć o własnych uczuciach i o drugim człowieku. Cywilizacja Rammy staje się zwierciadłem, dzięki któremu można zobaczyć, w którym kierunku podążamy. Co się okaże, gdy będziemy mieli już wszystko? Dokąd będziemy zmierzali, kiedy stracimy sens istnienia? Jakiego wyboru dokonamy? W opowiadaniu „Moneta” zobaczymy dwie strony tego medalu, poznamy dwie warstwy czasowe. Dzięki temu opisane zostały powiązania na pozór zupełnie samotnej osoby decydującej się na samobójstwo z ludźmi, z którymi się zetknie na swojej ostatniej drodze. Zobaczymy, jakie będzie to miało konsekwencje.
W „Reqiuem dla lalek” Cezary Zbierzchowski nawiązuje do znanych tekstów literackich, czy koncepcji filozoficznych oraz popkultury. Robi to jednak na swoich zasadach, a nawiązanie do „Piosenki o końcu świata” Czesława Miłosza okaże się również przekorne, ponieważ autor ukazuje rzeczywistość pozbawioną duchowości, albo bez Boga. Czy jesteśmy tymi, którzy sami decydują o sobie? Czy może kierują nami jakieś niewidzialne siły? A może ktoś bawi się nami i stanie się tak, jak we fraszce Kochanowskiego „Pieśń o żywocie ludzkim”. Ktoś w końcu znudzi się nami i „Wemkną nas w mieszek, jako czynią łątkom”?
Świat Rammy nie należy do najpiękniejszych. Wszystko co najlepsze już nastąpiło. Teraz dochodzi do jego upadku. Nawet kiedy wszystko zaczyna się od nowa, dochodzi do powtarzalności, a człowiek nigdy niczego się nie uczy, tak jak widzimy to w opowiadaniu „Smutek parseków”. Natomiast dzięki historii „Bezludzie” możemy zobaczyć, jak wygląda świat, w którym apokaliptyczne wizje stają się rzeczywistością.
Warto podkreślić, że opowiadania Cezarego Zbierzchowskiego są świetnie przemyślane i dopracowane zarówno pod względem konstrukcyjnym, jak i fabularnym. Każde z nich wywołuje zadumę, często trzeba sobie samemu uzupełnić to, co nie zostało powiedziane wprost. Stopniowo odkrywamy kolejne elementy rzeczywistości ze świata Rammy. Dostrzegamy także ciekawe nawiązania do literatury, różnych koncepcji filozoficznych, czy też religijnych. Autor bawi się też konwencją. Pojawiają się w opowiadaniach z gatunku fantastyki naukowej wzbogacone o elementy grozy, dystopii, podszyte niekiedy ironią. Podczas lektury niepokojąca okaże się wizja człowieka oraz tego w którą stronę podążamy. Czy w tym mrocznym świecie pojawia się jakaś nadzieja, skoro dla tak wielu bohaterów opowiadań jest już za późno na poprawę? Nad tą kwestią będziemy się wielokrotnie zastanawiali, po kolejnej dawce zaskoczenia, którą otrzymamy w każdym z jedenastu opowiadań.
Hehe, jesteś kolejną, po Qbusiu z bloga pozeracz.pl, osobą, która chwali prozę pana Zbierzchowskiego. Ja od pewnego czasu obiecuję sobie sięgnąć po któreś z dzieł tego autora, ale jak na razie kończy się na zamiarach 😉
Nie dziwię się, że Qubuś zachęca do sięgnięcia po Cezarego Zbierzchowskiego, bo to naprawdę kawał ciekawej literatury, nie tylko dla fanów fantastyki naukowej. 🙂