Rowerowa majówka

Trek Domane AL 3Kilka dni wolnych z pewnością wielu zachęca do aktywności. Wreszcie można nadrobić zaległości i dać swojemu organizmowi to, czego się tak bardzo domaga, czyli sporej dawki świeżego powietrza. Miłośnicy książek będą mogli poczytać w lesie, nad wodą, czy na zwykłym tarasie. Warto jednak ruszyć się z miejsca, bo i aktywności fizycznej nam potrzeba. Dlatego dzisiaj wyjątkowo będzie parę słów o rowerze.

Jeśli urodziliście się w czasach PRL-u nie mieliście zbyt dużego wyboru. Pewnie jeździliście na składakach. Marzeniem kilkulatków był Pelikan, starsi używali roweru Wigry. Oczywiście pod warunkiem, że rodzicom udało się zostać szczęśliwymi nabywcami, bo przecież trzeba było się trochę naczekać w kolejkach. Pamiętacie swój pierwszy rower?

Dzisiaj nie ma tego problemu. Za to pojawił się inny, który model wybrać? Na rynku jest tyle typów rowerów, że aż boli głowa. Wszystko jednak zależy od aktywności, jaką chcemy podjąć. Mieszkam na wsi, więc zawsze wydawało mi się, że potrzebuję roweru górskiego. Jeździłam na takim dwie dekady (z przerwami oczywiście). Okazało się jednak, że czas na coś nowego, w końcu świat poszedł do przodu. Pojawiły się ścieżki rowerowe, trochę lepsze drogi. Rozpoczęłam poszukiwania.

Najpierw sprawdziłam, czy złapię bakcyla. Bo nie chodzi o to, by posiadać rower, a raczej by na nim aktywnie spędzać czas. Niemal codzienne przejażdżki, nawet zimą, przypomniały mi, jak przyjemny może być wysiłek fizyczny. Tyle, że spodobał mi się wiatr we włosach (a raczej w kasku). Im większa prędkość, tym lepiej. Dlatego mój wybór padł na rower szosowy.Logo Bondariew

Taka decyzja to dopiero początek. Okazało się bowiem, że trzeba się zastanowić, czy kupić model przeznaczony dla kobiet, czy uniwersalny. Kolejne próby odnalezienia właściwego roweru nie były łatwe, choćby ze względu na mój mizerny wzrost. Wielu sprzedawców załamywało ręce, ale jak widać na zdjęciu, znalazłam odpowiedni dla siebie model. Wreszcie trafiłam na znawcę tematu i tak w Salonie Rowerowym Bogdana Bondariewa znalazłam właściwy sprzęt.

Trek Domane AL 3 pozwala mi poszaleć i w czasie wolnym zwiedzam okolice na rowerze. Kociewie widziane z perspektywy rowerowej jest całkiem atrakcyjne, bo wreszcie mamy taką majówkę, o jakiej marzą miłośnicy aktywności fizycznej, czy ci którzy po prostu lubią wyjść z domu. No to lecę…, bo wrażenia podczas jazy na rowerze szosowym są takie, jakby się człowiek oderwał od ziemi.Trek Domane AL 3

  1. Mój pierwszy rower na 2 kółkach to były Wigry 3, ale pierwszy pierwszy to był mustang w swoim gatunku! Nikt na wsi takiego nie miał. Mama kupiła mi go, gdy wracaliśmy od taty ze szpitala, a ja płakałam. W każdym razie to był rowerek na 3 kółkach z przyczepką do wożenia piasku z tyłu. Cudo! nie wiem gdzie się podział, bo chciałam odmalować i dać chrześniakowi. To była dobra peerleowska robota, cały metalowy, na lata. Nie to co takie obecne plastikowe badziewia dla maluchów.
    Aż się rozmarzyłam.

    • Podejrzewam, że miałam taki sam model. Doskonale pamiętam mojego metalowego trójkołowca, czyli ten naprawdę pierwszy rower. Wprawdzie był już wcześniej używany, pomalowany na szaro, ale niczego mu nie brakowało, a jego największą zaletą było to, że nie dawał się zajeździć. 🙂

    • Jeszcze trochę i będzie to cenny eksponat, choć pewnie obecnie i tak ma sporą wartość sentymentalną 🙂

  2. Ja na razie jestem na etapie nauki z Córką, więc na razie jeszcze chodzę. Ale po dzisiejszym spacerze już wiem, że muszę szykować swój rowerek i będziemy mogły pojechać razem:)

    • Dzieci tak szybko rosną… Jakiś czas temu jeździliśmy z dzieciakami w przyczepce rowerowej, albo w foteliku. A teraz mogę pożyczać górala od córki, gdybym chciała pojeździć po leśnych wertepach. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *