„Rybia krew” – Jiří Hájíček

Rybia krew, Jiří HájíčekNajpiękniejszy raj, to ten utracony. Kiedy wracamy pamięcią do dzieciństwa, często je idealizujemy, chcemy pamiętać to, co dobre. Dom rodzinny może być takim fundamentem, który staje się podstawą dla naszych wspomnień. Może przypominać o szczęśliwych chwilach z przeszłości. Ale co się stanie, kiedy go utracimy? Kiedy dom z dzieciństwa zniknie z powierzchni ziemi, a wraz z nim miejscowość, w której mieszkaliśmy? Czy wtedy przypadkiem nie poczujemy się wykorzenieni, pozbawieni czegoś bardzo istotnego, bo części samych siebie?

Czeski pisarz, Jiří Hájíček, w powieści „Rybia krew”, opowie nam o znikaniu wsi. O tych miejscach, które nie były może idealne, ale dawały ludziom w nich mieszkających poczucie przynależności zarówno do społeczności, jak i do ziemi na której żyli od lat, jeśli nie od pokoleń. Są lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku, w Czechosłowacji wciąż panuje władza komunistyczna. Właśnie ona decyduje o tym, że w w Temelinie zostanie zbudowana elektrownia atomowa. Wszak trzeba nieść postęp pod strzechy. Tyle, że ceną za rozwój technologiczny będzie zatopienie kilku wiosek. Ich mieszkańcy otrzymają rekompensaty za swe straty, ale nikt tych ludzi nie pyta o zgodę. Decyzję podjęto, mieszkańcy zostaną rozlokowani w okolicy, w niedawno zbudowanych blokach.

Akcja powieści „Rybia krew” rozgrywa się w 2008 roku. Wtedy, po piętnastu latach nieobecności, w rodzinne okolice wraca Hana. Dojrzała kobieta, która tułała się po całym świecie, by wreszcie osiąść w Rotterdamie. Przyjeżdża do Czech na wiadomość o operacji ojca. Staje się to pretekstem do podróży w przeszłość. Kobieta tworzy listę dwunastu osób, z którymi ma zamiar się spotkać. Wszyscy oni byli bardzo istotni w jej życiu. Jakimi ludźmi są po tylu latach? Czy obecnie mają coś wspólnego z Haną?

Główna bohaterka opowiada swoją historię i cofa się do czasów młodości. Widzimy ją jako nastolatkę, poznajemy pierwsze miłości, przyjaźnie, relacje z rodzicami i bratem. Młoda Hana dojrzewa i czuje się jak ktoś, kto nie potrafi przeniknąć do sedna sprawy. Boli ją to, że bliscy nie chcą powiedzieć jej prawdy o swojej przeszłości. Wszyscy skrywają jakieś ciemne tajemnice, a Hana nie zostaje do nich dopuszczona. Nawet po wielu latach ojciec nie zechce powiedzieć jej szczerze o sobie. Mężczyzna nie potrafi też pogodzić się z synem, nie chce nawet o nim rozmawiać, a my widzimy w retrospektywnej opowieści, jak ten konflikt między nimi narastał.

Bohaterka już od najmłodszych lat była przekonana, że zostanie nauczycielką w pobliskiej szkole i tu wyjdzie za mąż. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Kiedy mieszkańcy wsi dowiadują się, że w okolicy zostanie zbudowana elektrownia jądrowa, podpisują petycje, ale większość z nich z czasem godzi się z losem. Tylko część protestuje i ma tyle odwagi, by wyrazić swój sprzeciw. Hana, przedstawicielka młodego pokolenia, buntuje się nie tylko przeciwko systemowi, ale też przeciw tym, którzy godzą się z losem – takimi jak jej ojciec. Jednak i ona ma coś na sumieniu. Kiedy po latach wróci w rodzinne strony, zobaczy, że niektórzy ludzie wciąż żywią do niej urazę za to, co zrobiła.

Czytając „Rybią krew” stopniowo dowiadujemy się, co spotkało Hanę, co ją ukształtowało. Dlaczego przez wiele lat uciekała i błąkała się po świecie? Miejsce, do którego wraca, budzi prawie zapomniane wspomnienia oraz uczucia. Walka, którą podjęła została przegrana. Jej symbolem są widziane przez okna bloków mieszkalnych kominy elektrowni jądrowej. Czy ów rozwój technologiczny przyczynił się do zerwania więzi między ludźmi? Jiří Hájíček pisze o czasach komunizmu, który na takie sprawy nie zwracał uwagi. Pisarz podkreśla jak bardzo bezduszny był ów system, ponieważ zabrał wielu osobom część ich samych. Opisuje z nostalgią i bez cienia ironii walkę z góry skazaną na niepowodzenie. W „Rybiej krwi” zobaczymy, co się dzieje z ludźmi, kiedy odbierze im się ziemię, z którą byli związani.

  1. Sam zarys powieści bardzo mocno kojarzy mi się z utworem „Pożegnanie z Matiorą” Walentina Rasputina. Tyle, że rosyjski artysta główne akcenty stawia na opis świata, który wkrótce zniknie, zanurzy się pod wodą. Książka Hájíčka zdaje się wykorzystywać motyw „potopu” bardziej jako pretekst do ukazania jak trudna bywa konfrontacja z przeszłością.

      • Choć nie czytałam książki Walentina Rasputina, to interesujące w niej jest to, że została napisana w czasie, kiedy komunizm trwał w najlepsze. Natomiast powieść Hájíčka skupia się właśnie na konfrontacji z przeszłością, ale tęsknoty do starego systemu też nie będzie.

  2. Ostatnio co natykam się na książkę naszych południowych sąsiadów (tak Czechów jak i Słowaków), to tematem przewodnim jest konfrontacja z przeszłością z rodzinnymi perypetiami w tle. Bolesne to tematy i literacko nośne.

Skomentuj Izabela Łecka-Wokulska Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *