„Piękno to bolesna rana” – Eka Kurniawan

Piękno to bolesna rana, Eka KurniwanPierwsze zdanie powieści jest niezwykle ważne. Właśnie ono pozwala czytelnikowi już od początku zachwycać się danym dziełem. Za jego sprawą odkrywamy, czy dana książka trafia w nasz gust czytelniczy i czy będzie to zachwyt od pierwszej chwili. Jakiś czas temu wydano powieść „Piękno to bolesna rana”. Napisał ją Indonezyjczyk, Eka Kurniawan, ale na język polski przetłumaczona została z angielskiego. Łatwo się domyślić, że już początek książki bardzo mnie zaintrygował. Zaczyna się ona od następujących słów: „Pewnego pięknego popołudnia, w  marcu, Dewi Ayu wstała z grobu, w którym przeleżała dwadzieścia jeden lat.” (s. 7).

Eka Kurniwan napisał sagę rodzinną, w której przez pryzmat losów jednej rodziny poznajemy bolesną i złożoną historię Indonezji. Główna bohaterka, Dewi Ayu zmartwychwstaje po latach. Zmarła krótko po narodzinach czwartej córki. Dziecko zostało przez nią przeklęte, ponieważ miało urodzić się brzydkie. Uroda w rodzinie Dewi Ayu przyniosła kobietom wiele nieszczęść. Dlatego kobieta chciała, by czwarte dziecko urodziło się szpetne i tak się właśnie dzieje. Jednak to właśnie czwarta z dziewczynek okaże się bardziej szczęśliwa niż pozostałe siostry.

Pisarz opowiada o Dewi Ayu, kobiecie, która miała w sobie domieszkę krwi holenderskiej. Jej życie od początku nie było łatwe. Jako młoda dziewczyna trafiła do obozu i jak wszyscy próbuje przetrwać. Wreszcie zostaje prostytutką uwielbianą przez mężczyzn. Dom publiczny okazuje się miejscem w miarę bezpiecznym, ponieważ mimo zmian, jakie następują w Indonezji, zawsze znajdą się chętni, by skorzystać z uroku kobiet. W tle widzimy ważne zdarzenia historyczne oraz społeczne. Choć akcja powieści rozgrywa się w fikcyjnej miejscowości, Halimundzie, dostrzegamy to, co działo się u schyłku kolonializmu holenderskiego, podczas II wojny i japońskiej okupacji, rządów Sukarno, czy dyktatury Suharto.

Powieść zaczyna się jak horror, czy baśń dla dorosłych. To, co nadprzyrodzone miesza się z realnym. Świat duchów przenika świat ludzi. Tutaj wyraźne staje się nawiązanie do realizmu magicznego Marqueza, ale autor odwołuje się także do indonezyjskiego folkloru. Duchy i ludzi łączy jedno, brutalność. Natomiast groza wypływająca z tych historii, ma w sobie coś z mrocznej powieści gotyckiej. Poznajemy przeklęte bohaterki, które dziedziczą klątwę z pokolenia na pokolenie. Podczas lektury szybko jednak dostrzeżemy, że najgorsze cierpienia zadaje żywy człowiek, a nie duch. Momenty rzezi opisane w książce miały miejsce naprawdę. Choćby w 1965 roku zginęło milion indonezyjskich komunistów, a zbrodnia do dzisiaj nie została rozliczona.

Eka Kurniwan opowiada przede wszystkim o kobietach. One z jednej strony są bardzo silne, bo potrafią poradzić sobie, w tych mrocznych czasach, ale też ponoszą wysoką cenę tylko za to, że posiadają niewłaściwą płeć. Są brutalnie gwałcone, zmuszane do pracy w domu publicznym, czy prześladowane. Jednocześnie właśnie kobiety, Eka Kurniwan stawia na pierwszym miejscu w powieści „Piękno to bolesna rana”. Otrzymujemy historię kilku pokoleń kobiet. Z ich perspektywy zobaczymy wiele wydarzeń, nawet jeśli sprawcami są mężczyźni.

Autor książki opowiada historię w sposób niechronologiczny. Utrudnia nam też odbiór komplikując narrację. Zazwyczaj mamy do czynienia z tradycyjnym, obiektywnym narratorem, ale pojawiają się też bezpośrednie zwroty do czytelnika. Stopniowo historia układa się w niezwykle interesującą całość. „Piękno to bolesna rana” zaskakuje swoją wielowarstwowością. Otrzymujemy sagę rodzinną, powieść grozy, historię miłosną. Nie zabraknie elementów fantastycznych, ale też tła historycznego, czy czarnego humoru. Kurniwan łączy piękne z brzydkim, łagodne z brutalnym. Jednocześnie zwraca uwagę na złożoność opisywanych problemów. Nikt nie jest do końca zły, czy dobry. Żadna postać nie ma też wyłączności na szczęście. Tego nie zapewnia nawet piękno. Szybko okazuje się, że uroda może stać się przekleństwem. Niezależnie od tego, czy się jest kobietą, czy Indonezją.

  1. Ha, sam koncept na powieść zaiste niezwykły. Nie dziwię się, że pierwsze zdanie aż tak mocno przykuło Twoją uwagę (fabuła – czy raczej ta kakofonia, oniryzm i pomieszanie – oprócz wspomnianego przez Ciebie Marqueza, kojarzy mi się jeszcze z Miguelem Ángelem Asturiasem i jego „Niejaką Mulatką”).

    Indonezja, czy to literacka, społeczna czy polityczna, jest w naszym kraju bardzo słabo znana, dlatego tym większe ukłony dla wydawcy, że zdecydował się przybliżyć nam tak egzotycznego twórcę.

    • Szkoda, że nie znalazł się tłumacz z oryginalnego języka. Kurniwan wspomniał w którymś z wywiadów, że w języku indonezyjskim nie ma podziału na czas przeszły i przyszły. Strasznie by to musiało komplikować sprawę.

  2. O, a to dopiero ciekawostka. W tłumaczeniach z angielskiego (zwłaszcza filmowych dialogów) zdarzają się wpadki z rodzajem czasowników, a co dopiero tu. Ciekawe, ilu w ogóle jest osób tłumaczących z tego języka, niekoniecznie literacko.

    • Trudno mi sobie nawet wyobrazić ten poziom trudności. Podejrzewam, że nie znajdziemy zbyt wielu tłumaczy z indonezyjskiego. Natomiast po tłumaczeniu na angielski o książce zrobiło się głośno, a nawet została nominowana do Bookera.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *