Pewnie nie każdy potrafiłby powiedzieć, kim była Maria Dulębianka. Za to wszyscy kojarzą Marię Konopnicką. Co miały ze sobą wspólnego te kobiety? Tu zaczynają się poważne trudności. Obie Marie przez około dwadzieścia lat współdzieliły życie. Stały się towarzyszkami na dobre i na złe. Choć Konopnicka dziś jest tą bardziej znaną osobą, jednak warto dowiedzieć się, kim była Maria Dulębianka. Karolina Dzimira-Zarzycka za sprawą biografii „Samotnica. Dwa życia Marii Dulębianki” postanowiła przybliżyć nam tę postać i ocalić od zapomnienia.
Dziewiętnasty wiek kojarzy się z surowymi obyczajami. Nie ma w nich mowy o nielegalnych związkach, czy nieślubnych dzieciach. Konwenanse były na pierwszym miejscu, a wszystko co poza nimi, starano się ukrywać. O niewygodnych sprawach się nie wypowiadano, więc z czasem wszyscy o problemie zapominali. Sposób bardzo skuteczny, choć utrudniający pracę badaczowi. Na szczęście z pomocą przychodzą dokumenty. Okazuję się z nich, że przyszła malarka pochodziła z nieformalnego związku. Jej rodzice niemal dziesięć lat żyli bez ślubu. Trudno sobie wyobrazić takie sytuacje dwa wieku temu, a jednak się zdarzały.
Maria Dulębianka posiadała talent plastyczny i chciała tworzyć. Dziewczynki zachęcano do malowania, uczono muzyki, ale tylko po to, żeby umilały życie innym. Czasy jednak stopniowo się zmieniały i coraz częściej kobiety musiały zadbać o utrzymanie siebie i rodziny. Te utalentowane młode osoby nie zawsze były traktowane poważnie, ale coraz częściej pojawiają się wybitne kobiety, które chciały tworzyć. Maria Konopnicka i Dulębianka z pewnością do takich osób należały.
Tytułowa samotnica pragnęła się rozwijać, ale nie mogła tego zrobić, tak jak mężczyźni. Zaczynała od nauki na pensji, a malarstwa uczyła się na kursie przygotowawczym w szkole artystycznej we Wiedniu. Kolejny etap to nauka w Warszawie pod okiem Wojciech Gersona. Następnie, w 1884 r., Maria Dulębianka dołączyła do grupy pierwszych polskich malarek studiujących w paryskiej Académie Julian. Była to szkoła bardzo znana i ceniona.
Dzieła Marii Dulębianki zaczęły zyskiwać popularność. Jej prace zauważano, choć nie była to łatwa droga, ale artystka okazałą się jedną z pierwszych polskich malarek, które przecierały szlaki innym twórczyniom. Malarka dużo podróżowała, a z czasem dołączyła do Marii Konopnickiej. Razem pomieszkiwały w różnych miejscach w Europie. Stały się niemal nierozłączne, a pisarka wspierała działalność Dulębianki. Polecała jej dzieła instytucjom i ewentualnym przyszłym nabywcom. Malarka w pewnym momencie zamiast tworzyć, opiekowała się Konopnicką. Poetka zawsze mogła liczyć na wsparcie towarzyszki życia.
Maria Dulębianka stworzyła najbardziej znane obrazy przedstawiające Konopnicką. Wizerunki pisarki, jakie nam się kojarzą z autorką „Roty”, najczęściej są wykonane właśnie przez Dulębiankę. Kiedy jednak trzeba, artystka poświęca swój czas przyjaciółce. Z kolei po śmierci Konopnickiej, na poważnie zajmie się prawami kobiet i aktywnie będzie działała na tym polu. Jej działalność społeczna również okaże się niezwykle istotna, choć Maria Dulębianka zapłaci za to wysoką cenę.
Karolina Dzimira-Zarzycka w „Samotnicy” w ciekawy sposób portretuje Marię Dulębiankę. Spodziewałam się opowieści o malarce żyjącej w XIX wieku, ewentualnie ukazania jej relacji z Marią Konopnicką. Tymczasem otrzymałam również opowieść na wskroś współczesną. Oglądamy kobietę, która wyprzedzała swoje czasy. Konopnicka opisywała nierówności społeczne, a jej przyjaciółka z nimi walczyła. Jeśli ktoś poszukuje natomiast jednoznacznej odpowiedzi, jak nazwać związek kobiet, będzie musiał udzielić jej sobie sam. Karolina Dzimira-Zarzycka oddaje tło społeczne, pokazuje też inne podobne relacje z tamtych czasów np. nazywane „siostrzeństwem”, inne „bostońskim małżeństwem”. Autorka cytuje fragmenty listów pisanych przez kobiety. Stopniowo wyłania się z tej opowieści portret tytułowej postaci, a także Marii Konopnickiej i szerzej, obraz czasów, w jakich przyszło im żyć. Widzimy z jakimi trudnościami musiały się zmagać, a co mogło je cieszyć. Karolina Dzimira-Zarzycka potrafiła wydobyć Dulębiankę nie tylko z cienia wielkiej pozytywistki, ale także w ciekawy sposób opowiedzieć o wyjątkowej malarce, która poprzez swoje zaangażowanie pokazała innym kobietom drogę do uzyskania równych praw.