„Sekret mojego męża” – Liane Moriarty

Sekret mojego męża, Liane MoriartyNie trzeba zachęcać mnie do sięgnięcia po tytuły autorów, których znam i cenię. Jednak w przypadku Liane Moriarty sytuacja jest nieco inna. Najpierw obejrzałam serial „Wielkie kłamstewka”. Zachwyciłam się grą aktorek takich jak Nicole Kidman czy Reese Witherspoon. Moje serce podbiła ścieżka dźwiękowa serialu, a szczególnie piosenka Michaela Kiwanuki „Cold Little Heart”. Mogłam jej słuchać na okrągło. Dlatego nabrałam ochoty na sięgnięcie po książki Liane Moriarty. Wkrótce premierę będzie miało wznowienie powieści „Sekret mojego męża”, ale już udało mi się poznać tę historię.

Bohaterami powieści są kobiety, które na pozór niewiele łączy. Poznajemy Cecilię Fitzpatrick, kuzynki Felicity i Tess oraz Rachel, kobietę pracująca w szkole. Dopiero za sprawą listu, który przypadkowo odnajduje Cecilia, wszystko się zmieni. Pani Fitzpatrick słynie ze swojego zamiłowania do porządków. Wszystko ma poukładane na właściwe miejsce. Pewnego dnia, gdy próbuje wyjąć pamiątkę z Berlina, potrąca papiery męża. Wypada z nich koperta z napisem „Dla mojej żony, Cecilii Fitzpatrick. Otworzyć wyłącznie w przypadku mojej śmierci”.

Co zrobić w takiej sytuacji? Otworzyć list czy nie? Do tej pory Cecilii się zdawało, że zna swojego męża. Wprawdzie nie jest idealnie, ale przecież każdy związek przechodzi jakieś kryzysy. A John-Paul jest świetnym ojcem dla swoich córeczek. Dziewczynki bardzo go kochają. Sama Cecilia uważała, że doskonale zna męża. Tymczasem list sprawia wrażenie starego, jakby został napisany wiele lat temu. Jakie tajemnice skrywa John-Paul przed żoną?

Zagadkowa wiadomość budzi ciekawość. Przeszłość wraca, jak bumerang. Tylko trzeba pamiętać, że to rodzaj broni, która może uderzyć nieoczekiwanie i bardzo mocno. Sama Cecilia nie zdaje sprawy, że przypadła jej rola Pandory. Czy powstrzyma się przed otwarciem puszki? Postać z mitów nie miała świadomości tego, co ją czeka po otwarciu daru od bogów. Z panią Fitzpatrick jest podobnie. Nie wie, jaką cenę trzeba zapłacić za ciekawość.

Liane Moriarty w powieści „Sekret mojego męża” od początku buduje napięcie. Kreśli obrazy z życia bohaterów, których początkowo niewiele łączy. Nie można za wiele zdradzać, żeby nie odbierać przyjemności z odkrywania powiązań, ale domyślamy się, że bohaterki, które stopniowo poznajemy, nie pojawiają się tu przypadkowo. Ich losy splatają się coraz bardziej, a czytelnik staje przed licznymi pytaniami natury etycznej. W tej historii nic nie jest czarno-białe. Nie tylko chodzi o zastanawianie się nad tym, na ile znamy swoich najbliższych, ale również co zrobić z poczuciem zdrady, winy i cierpieniem wywołanym żałobą. Dostrzegamy, jak radzą sobie bohaterki, jednak czy sama postąpiłabym podobnie? Odpowiedzi wcale nie będą należały do najłatwiejszych.

Australijska pisarka zyskała popularność na całym świecie za sprawą wspomnianych na początku „Wielkich kłamstewek”. „Sekret mojego męża” to druga najwyżej oceniana książka tej autorki według Goodreads. Muszę przyznać, że intryga jest tutaj świetnie skonstruowana. Bohaterami są ludzie, których zaliczylibyśmy do wyższej klasy średniej. Widzimy, że sporo osiągnęli, ale dostrzegamy również cenę, jaką musieli za to zapłacić. Podczas lektury nie zabraknie emocji, ponieważ postaci są wiarygodne pod względem psychologicznym. Śledzimy ich przemyślenia, widzimy, jak reagują w trudnych sytuacjach. Zmusza nas to także do refleksji. Istotna jest też konstrukcja „Sekretu mojego męża”, która sprawia, że trudno oderwać się od historii. Chcemy wiedzieć, co łączy bohaterów i jakie tajemnice skrywają. Jednak na wiele odpowiedzi trzeba czekać do zaskakującego finału.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *