Dorastałam w świecie, w którym nikomu się nie śniło, że można mówić dziecku, iż ma wpływ na otaczający go świat. Nic dziwnego, po stanie wojennym dominowało poczucie beznadziei. Znaliśmy na pamięć takie piosenki, jak „Mniej niż zero” Lady Pank, ale jeszcze nie powstał utwór „Jeszcze będzie przepięknie”. Wspominam o piosenkach, a przecież najcudowniejszy świat był zamknięty w książkach. Wystarczyło je otworzyć i przenieść się do innej rzeczywistości. Onjali Q. Rauf, autorka książki „Świat pełen nadziei'”, doskonale zna moc słów. Sama wykorzystała je, by dać młodym czytelnikom świadomość, jak wielką mają siłę, którą warto z siebie wydobyć, by działać na rzecz siebie oraz innych.
Motywowanie nie jest łatwą sztuką. Nie wystarczy powiedzieć: weź i zrób, albo bądź dobry. Jak jednak sprawić, by nastolatek uwierzył w siebie? W końcu jest tylko jedną istotą pośród ośmiu miliardów ludzi na świecie. Czy zatem może zmieniać rzeczywistość, żeby była lepsza, by inni stali się tolerancyjni, albo otworzyli się na potrzeby potrzebujących?
Onjali Q. Rauf przede wszystkim nie straszy młodych czytelników, ale uświadamia, że rozumie każdego z osobna. Wie, na czym polega współczesna nietolerancja, wykluczanie, wyśmiewanie. Sama jako dziecko zaznała wielu nieprzyjemności. Zresztą tych najpopularniejszych ludzi w klasach i szkołach jest znacznie mniej niż okularników, osób niskiego wzrostu, kiepskich na lekcji wf-u, czy posiadających kompleksy na punkcie swojego wyglądu. To właśnie takim niepewnym własnej wartości dzieciakom autorka książki chce powiedzieć, jak zmienić nastawienie. Od tego wszystko zależy, gdyż ta umiejętność i wiara w siebie daje siłę na ulepszanie świata.
Nadzieja i marzenia są potrzebne do tego, żeby zmieniać rzeczywistość. Tylko jak znaleźć tę moc, aby wprowadzać swoje plany w życie? Onjali Q. Rauf na przykładzie bohaterów literackich i ludzi istniejących naprawdę, pokaże od czego zacząć, a także jakie powinny być następne kroki. Pisząc o tym jak działać, autorka robi to posługując się humorem, ale traktuje młodych ludzi poważnie. Nie infantylizuje języka, jakim się posługuje, nie bagatelizuje, nie umniejsza tego, co i jak się może czuć odbiorca.
Nie lubię poradników. Zwłaszcza, gdy coś mi nakazują, czy narzucają jedną wizję świata. Onjali Q. Rauf nic takiego nie robi. Tłumaczy na przykładach od czego zacząć i owszem kształtuje postawy, ale po to by umocnić czytelnika w przekonaniu, że nie należy umniejszać i bagatelizować marzeń. Wiara w siebie nie bierze się z niczego. Trzeba ją wzmacniać, tak jak dorzuca się polan do ogniska, by nie zgasło.
Jako miłośniczce słowa pisanego, podobało mi się w „Świat pełen nadziei” odwoływanie do literatury. Kiedy byłam dzieckiem tylko dzięki mądrym dorosłym mogłam trafić na wartościowe książki. Takie, które przenosiły do świata wyobraźni, uczyły empatii, gdyż pozwalały poznać emocje innych ludzi. Dawały też nadzieję, że może być lepiej, nawet gdy w danej chwili wszystko pogrążone jest w mroku. Pisarka właśnie takim przewodnikiem się staje, ale nie kończy na literaturze. Podobnie przecież działają filmy, ale też przywoływanie autentycznych postaci, które rzeczywiście zmieniły nasz świat. Autorka w ten sposób uczy odbiorców, poszerza też ich słownictwo tłumacząc trudne wyrazy.
„Świat pełen nadziei” czyta się szybko i dobrze ze względu na odpowiednio dobrany język. Odbiór ułatwiają grafiki, pogrubienia, wyliczenia. Są też liczne wyjaśnienia. Łatwo odnaleźć interesujące zagadnienie, ponieważ nie trzeba tej książki czytać od deski do deski. Można wracać do tych rozdziałów, które akurat są potrzebne odbiorcy. Właściwie ta książka powinna być zakazana. Dlaczego? Ponieważ wtedy wzbudziłaby ogromne zainteresowanie. Warto zauważyć ten tytuł i go przeczytać, szczególnie gdy wchodzi się w trudny wiek dorastania.
PS Książkę na język polski przetłumaczyła Berenika Wilczyńska.