„Szczątki pamięci” – Anders de la Motte

Szczątki pamięci, Anders de la MotteAnders de la Motte jest szwedzkim pisarzem, byłym policjantem i autorem trylogii: [geim], [buzz], [bubble]. Dzięki tym książkom pokazał, że potrafi sprawnie budować napięcie w powieści, zaskakiwać zwrotami akcji oraz dawać nieoczywiste rozwiązania zagadki. Po świetnie odebranym debiucie, teraz kolej na „Szczątki pamięci”. Czy i ta powieść okaże się równie interesująca, jak trylogia o Grze w Alternatywną Rzeczywistość?

Tym razem poznajemy oficera policji, który ulega groźnemu wypadkowi. Widzimy go w momencie, kiedy przytrafia mu się udar, którego konsekwencją jest utrata panowania nad kierownicą. Dochodzi do zderzenia, a sam David Sarac w ciężkim stanie trafia do szpitala. Okazuje się, że utracił pamięć krótkotrwałą. Nie wie, jakimi sprawami zajmował się ostatnio w policji. Czytaj dalej

[bubble] – Anders de la Motte

bubbleKsiążka Andersa de la Motte – byłego oficera policji, szefa bezpieczeństwa wielkiej firmy IT, jak łatwo się domyślić, nie będzie dotyczyła wędkowania, czy szydełkowania… Zresztą, kto przeczytał [geim], czy [buzz], wie o czym mówię. Poprzednie książki były thrillerami sensacyjnymi. W przypadku [bubble] nic się nie zmieniło, prócz jeszcze szybszej akcji. Wiele wyjaśnia fakt, że trylogia została wydana w Czarnej Serii przez Czarną Owcę.

Główny bohater thrillera – Henrik Petterson – uwikłał się w pewną niebezpieczną zabawę. Nosiła ona nazwę Gra i była czymś, co wprowadziło w życie młodego mężczyzny sporo adrenaliny. Im głębiej HP wchodził w tę rzeczywistość, tym bardziej robiło się niebezpiecznie i emocjonująco. Po przekroczeniu pewnej granicy, Henrik ukrywa się. Boi się i stróżów prawa i samego Przywódcy – kierującego Grą. HP chroni się w mieszkaniu – przez wiele dni z niego nie wychodzi. Żyje jak szczur w tunelu. Z nikim się nie kontaktuje, nie korzysta z dobrodziejstw współczesnej cywilizacji, czyli internetu. A to boli.

Oprócz Henrika, drugą ważną postacią jest jego siostra Rebecca. W poprzednich częściach nie bardzo była w stanie uwierzyć w opowieści brata, na temat Gry. Kiedy jednak w jej życiu dochodzi do zmian, będzie musiała się zastanowić. Pewnego dnia otrzymuje list, w którym mowa jest o skrytce bankowej. Zdziwiona Rebecca dowiaduje się jednak, że należała ona do jej ojca, a nie brata, jak początkowo sądziła. Zawartość skrytki spowoduje, że postara się odkryć prawdę. Musi jednak tego dokonać na swój sposób. Okaże się, że nawet jej ojciec nie był tym, za kogo się podawał. I komu wierzyć? Henrikowi, policji, przyjacielowi rodziny? Czym jest właściwie Gra i gdzie sięgają jej macki?

W książce [bubble] mowa o teoriach spiskowych. Ucieczki, pościgi, wybuchy – tego nie zabraknie. Dlatego książkę czyta się niezwykle szybko. Jej akcja wciąga, ale też autor wodzi czytelnika za nos, nie zdradzając mu do ostatnich stron rozwiązań zagadek. Anders de la Motte pokazuje dokąd zmierza nasza rzeczywistość i jak współczesne technologie można obrócić przeciwko nam. Przecież nie jest tajemnicą, że dzięki sieci wiadomo o nas wszystko. Nic się nie ukryje. A jeśli koś zechce obrócić ją przeciwko nam… Kolejna teoria spiskowa gotowa.

W [bubble] dominuje przede wszystkim pędząca na łeb, na szyję akcja. W poprzednich tomach można było odnieść wrażenie, że wszystko stopniowo się układa. Tu znajdujemy się w bańce (tytułowej bubble), która w każdej chwili może pęknąć. Jak będzie prawdziwa rzeczywistość? Intryga goni intrygę, a my do końca nie jesteśmy pewni, co jest ułudą, a co prawdą. Wprawdzie w tym tomie autor mniej się skupiał na tworzeniu portretów psychologicznych bohaterów, można jednak uznać, że są to nasi starzy kumple. Najwięcej dowiedzieliśmy się o nich z pierwszego i drugiego tomu serii. Rebecca i Henrik w ostatniej części i tak nas zaskoczą.

Dziękuję za książkę Wydawnictwu Czarna Owca.

Thriller po szwedzku: [buzz] – Anders de la Motte

[buzz]Na początku było [geim]. Teraz Anders de la Motte przygotował dla czytelników kolejną gratkę – [buzz]. Tak jak w debiutanckiej powieści, tak i tym razem otrzymałam sporą dawkę emocji oraz napięcia. Coś, co czytałam i nie mogłam się oderwać.

Główny bohater – Henrik Petterson – uciekł przed Grą. Ale czy rzeczywiście? Czy udało mu się leżeć na piasku w ciepłych krajach i spijać koktajle? Oczywiście, że nie. Wciąż dopatrywał się teorii spiskowych. I – jak się łatwo domyślić – nie mylił się, przynajmniej z jego punktu widzenia. W Emiratach Arabskich poznał piękną Annę Argos, ale pewnego dnia obudził się w koszuli pobrudzonej krwią – został wrobiony w morderstwo kochanki.

Na szczęście Henrik okazał się niewinny. Po deportacji do Szwecji postanowił zbadać sprawę morderstwa Anny Argos, co prowadzi do Gry, o kórej mowa była w pierwszej części trylogii

Tymczasem siostra HP – Becca – również popada w tarapaty. Zostaje oskarżona o to, że wpadła w panikę podczas ochrony pani polityk. Zauważyła zamachowca z bronią – tyle, że nikt poza nią go nie widział. Czy rzeczywiście Rebecca nie myliła się? Kłopotów nigdy za mało, dodatkowo na kobietę ktoś prowadzi nagonkę w internecie. Kim okaże się hejter?

Książka [buzz] doskonale podsumowuje współczesne czasy. Bez znajomości internetu raczej nie ma sensu po nią sięgać. Dlatego doskonałymi odbiorcami są młodzi ludzie, choć wystarczy minimalna znajomość tego tematu, by się w nim połapać. HP zatrudnia się w branży IT – firmie AgrosEye, gdzie zajmuje się kontrolą treści w internecie. Upraszczając, dba o to, by dany temat był na szczycie rankingu popularności w sieci. Świetnie sobie z tym radzi, tylko że firma ma coś wspólnego z Grą.

Anders de la Motte jest świetny w kreowaniu teorii spiskowych. Jego pomysły są tak wiarygodne, że łatwo w nie uwierzyć i przyjąć za fakt. HP i Becca muszą walczyć o byt, jakby świat cofnął się do epoki kamiennej. Głównym zadaniem Henrika jest ucieczka. A może rzeczywiście świat się nie zmienił? A my cały czas musimy prowadzić walkę o przetrwanie, tylko posługując się nieco innymi narzędziami?

Akcja powieści jest niezwykle wartka. Książka tak wciąga, że trudno się od niej oderwać. Choć główny bohater denerwuje tym, że jest strasznym egoistą i egocentrykiem, to dla równowagi historię dopełnia jego siostra – introwertyczna Rebecca. Thriller nie tylko trzyma w napięciu, ale i świetnie podsumowuje współczesny świat doby internetu. Na ile rozumiemy jego mechanizmy? Czy może poddajemy się manipulacji i kontroli kogoś, kto pociąga z góry za sznurki? Choć to pytanie zadawał już Kochanowski, w tym wypadku fabuła ubrana została we współczesne realia. Nawet język jest bardzo nowoczesny – mało grzeczny, pełen wtrętów angielskich. Wulgaryzmy, które się pojawiają, w tym przypadku nie drażnią, bo maja za zadanie uwiarygodnić postacie. Rzeczywiście, A. de la Motte popełnił kawał dobrej roboty. Teraz czekam na ostatnią część trylogii. Mam nadzieję, że będzie równie interesująca, jak poprzednie.

Dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca za egzemplarz powieści.

Wkraczanie w [geim] – Anders de la Motte

[geim]Nie czytałam jeszcze żadnej powieści z Czarnej Serii, ale od jakiegoś czasu kusiła mnie  książka [geim] z intrygującym tytułem i okładką. Debiutancka powieść Andersa de la Motte przyciągnęła i mnie. Spowodowała, że postanowiłam wejść do gry.

W tej historii najważniejsze są dwie osoby: HP, czyli Henrik Petterson oraz Rebecca Normen. Postacie są swoimi przeciwieństwami. HP to trzydziestoletni próżniak, który czuje się niedowartościowany. Idzie przez życie na skróty, chce czerpać z niego tylko przyjemności. Zupełnie inna jest Becca. Pracuje w ochronie. Powoli, ale skutecznie pnie się po szczeblach kariery.

Całą opowieść poznajemy z perspektywy tych dwóch bohateów. Na przemian oglądamy świat Henrika i Normen. Co ich łączy? Kiedy pewnego dnia HP znajduje atrakcyjny telefon, zaczyna się gra. Bohater musi wybrać, po jakiej stanie stronie. Szybko się okazuje, że to co oferuje telefon jest niezwykle atrakcyjne. Życie staje się takie, jak sobie wymarzył Petterson. Wystarczy wybrać 'yes’ i słuchać poleceń Przywódcy. Nagrodą za wypełnianie zadań są pieniądze i sława. Kto się nie skusi?

Zadania, które ma wykonać HP stają się coraz bardziej skomplikowane i niebezpieczne. No i oczywiście niezgodne z prawem. Jednak profity również są coraz większe. Henrik pnie się coraz wyżej w rankingu popularności. Właśnie o coś takiego chodziło mu w życiu. Chce być kimś, a gra daje mu poczucie spełnienia.

Z kolei dla Rebeki rozpoczyna się trudny okres w życiu. Ktoś w pracy podrzuca jej do szafki nieprzyjemne liściki. Konsekwencje są takie, że bohaterka zaczyna sobie przypominać pewne wydarzenia z przeszłości. Czy poradzi sobie z tym co się dzieje? Jak wpłynie to na jej pracę? Czy nadal będzie potrafiła ochraniać ważnych polityków?

Anders de la Motte napisał ciekawy thriller polityczny, w którym pokazał, że można przenieść świat gier do rzeczywistości. Tytułowa gra jest czymś w rodzaju globalnego spisku. Henrik dostaje od niej wszystko czego do tej pory pragnął. Jednak co się stanie, jeśli wybierze niewłaściwą opcję? Jakie będą konsekwencje, kiedy złamie zasady? W pewnym momencie główny bohater musi się zastanowić, czym naprawdę jest gra i jak daleko można się w niej posunąć.

Autor prowadzi też grę z  czytelnikiem. Powieść została tak napisana, że choć wydaje się nam, że już trochę wiemy, wtedy autor szykuje nam niespodzianki. Książka cały czas trzyma nas w niepewności – aż do ostatniego zdania. Zróżnicowani bohaterowie również są plusem tej historii. Przyznam, że powiązania HP z Normen mocno mnie zaskoczyło. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego.

Tak jak różni są bohaterowie, tak zupełnie inny jest ich język. Niektórych mogą drażnić angielskie wtrącenia Henrika. Jednak ma to całkowite uzasadnienie. Podobnie wulgaryzmy. U głównego bohatera pojawia się ich sporo – w końcu ma być czarnym charakterem. Narracja z punktu widzenia Rebbeki jest bardziej stonowana, introwertyczna.

Wartka akcja powoduje, że [geim] pochłania się w kilka chwil. Oczywiście mam już w zanadrzu drugi tom. [buzz] również zaprasza mnie do gry.