„Lichotek i czarnoKsiężnik” – Ian Ogilvy

Lichotek i czarnoKsiężnik, Ian OglivyDwunastego marca ukaże się książka „Lichotek i czarnoKsiężnik” Iana Ogilvy – powieść fantasy dla młodych odbiorców, którzy lubią się trochę bać. Przecież nie tylko dorośli lubią historie z dreszczykiem. A w tej książce widać nawiązania do powieści gotyckiej – oczywiście z przymrużeniem oka. Najpierw przyszło mi do głowy, ze Ian Oglivy skądś jest mi znany. Okazało się, że jest to znany brytyjski aktor, który zastąpił Rogera Moore’a w serialu „Święty” – w czasach PRL-u kiedy puszczano ten serial w telewizji, na ulicy nie można było spotkać żywej duszy.

Główny bohater powieści „Lichotek i czarnoKsiężnik” ma prawie jedenaście lat. Wychowuje go daleki wuj, po tym jak rodzice chłopca zginęli od ukąszenia jadowitego węża. Chłopiec już ich nawet nie pamięta, wie jednak, że Bazyli Deptacz jako jego prawny opiekun, może do woli korzystać z majątku, który zostawili po sobie rodzice Lichotka. Czytaj dalej

„Wojna w Jangblizji. W domu” – Agnieszka Steur

Wojna w Jangblizji. W domuAgnieszka Steur jest autorką trylogii, noszącej tytuł „Wojna w Jangblizji”. Pierwszy tom: „W Tamtym Świecie” został wydany w grudniu 2012 roku, ale ja miałam okazję przeczytać go miesiąc temu. Nie musiałam czekać długo, by poznać kolejną część – „W domu”, ponieważ została wydana tego lata. Ciekawe jak długo czytelnicy będę czekali na trzeci tom? Mam nadzieję, że wkrótce się pojawi…

Po literaturę fantasy najchętniej sięga młodzież. Oczywiście, generalizuję, ale po to, by stwierdzić, że „Wojna w Jangblizji” adresowana jest do młodych ludzi. Głównymi bohaterami powieści jest dorastające książęce rodzeństwo. Jednak w drugim tomie nie zabraknie odwołań do uniwersalnych wartości, które trafić mogą do każdej grupy wiekowej. Zwłaszcza tej uwielbiającej literaturę fantasy. Czytaj dalej

„Wojna w Jangblizji. W Tamtym Świecie” – Agnieszka Steur

Wojna w Jangblizji - W Tamtym ŚwiecieNa tę debiutancką powieść Agnieszki Steur zwróciłam uwagę w momencie jej premiery. Zaintrygowały mnie pochlebne recenzje, zwłaszcza u Beaty z Cowartoczytać. Dlatego propozycja zrecenzowania tej książki była dla mnie nie do odrzucenia. „Wojna w Jangblizji. W Tamtym Świecie” jest pierwszą częścią trylogii, ale niedawno pojawił się na rynku drugi tom: „W domu”.

Akcja powieści rozgrywa się przede wszystkim w Tamtym Świecie. Jednak główni bohaterowie pochodzą z miejsca, które znalazło się pod kontrolą tajemniczej Szmaragdowa Pani. Ona wraz ze swoimi wojskami dokonała inwazji na Jangblizję. Po Wielkiej Bitwie król Taro i jego generał w niewyjaśnionych okolicznościach trafiają do Tamtego Świata. Królowa Zara, jego żona została uwięziona w wieży i nie wie, czy kiedykolwiek ujrzy najbliższych. Królewskie dzieci dla ich bezpieczeństwa również przeniesiono do Tamtego Świata, miejsca, o którym niewiele wiadomo, bo znane jest jedynie ze strasznych historii dla najmłodszych.

Roan i Nana powoli poznają zupełnie inny świat, w którym przyszło im żyć. Jednak nie jest on niczym innym jak naszym światem. Nastolatki zaprzyjaźniają się z Dawidem i Ewą, którzy akceptują dziwnie zachowujących się nastolatków, bo książęta nie wiedzą podstawowych rzeczy, choćby tego czym jest telewizja, internet, samochody. Szybko muszą opanować tę wiedzę, nie mogą się wyróżniać, przecież nie wiedzą czy gdzieś za rogiem nie czają się wrogowie. Najbardziej ich zaskakuje jednak to, że w obcym świecie spotykają swoich rodaków.

Agnieszka Steur wykreowała Jangblizję, posługując się tym, co znane – biorąc to jako punkt wyjścia. Świat królowej Zary jednak różni się od naszego. Jego mieszkańcy należą do grupy przypominającej homo sapiens, pochodzą od różnych gatunków zwierząt. Owcowaci, Lotni, Ludzcy, Płynni posiadają umiejętności tego gatunku, z którego pochodzą, ale potrafią komunikować się z innymi. Jangblizja byłaby sielską krainą, gdyby nie to, że gatunkom nie wolno się mieszać. Jeśli zakaz zostaje złamany, zakochana para musi się udać na wygnanie – do Tamtego Świata.

Kiedy król po przegranej bitwie znajdzie się na ziemi, ma szansę poznać wielu wygnańców, Jednak, czy zrozumie mieszańców? Bo będzie miał okazję zobaczyć, że coś co dla niego było wynaturzeniem, może mieć wartość. Bezie musiał zmierzyć się z największym tabu, ale czy wyciągnie wnioski? Z drugiej strony skrzywdzeni mogą nabrać ochoty na zemstę. A może zagrożona ojczyzna zjednoczy wszystkich? Nie będę za dużo zdradzała…

Za sprawą zapisków królowej Zary poznajemy historię Jangblizji, ale najwięcej się wydarzy w życiu jej dzieci. Ich losy napędzają akcję i sprawiają, że książkę czyta się jednym tchem. Również to, co przytrafi się królowi Taro, rozpędza akcję powieści. Roan i Nana odkrywają Tamten Świat, który dla nas jest czymś oczywistym. Dzięki nim widzimy siebie z innej perspektywy: np. królewskie dzieci nie mogą zrozumieć ludzi, którzy jedzą mięso. Dla nich jest to rodzaj kanibalizmu.

„Wojnę w Janglblizji” pochłania się bardzo szybko. Ogromna ilość tajemnic sprawia, że nie mogłam doczekać się ich rozwiązania. Książka nieco przypomina „Opowieści z Narnii”, ma podobny klimat, a nawet przesłanie. Różnica polega na tym, że Tamten Świat jest bardziej współczesny od tego, w którym żyła Łucja i Edmund. W Jangblizji istnieje magia, a zwierzęta przypominają ludzi. Mrok nad krainą nastał za sprawą złej i tajemniczej Szmaragdowej Pani.

Debiutancką powieść Agnieszki Steur mogę polecać przede wszystkim młodzieży. Główni bohaterowie są nastolatkami, a książka należy do gatunku fantasy – ulubionego właśnie przez młodych ludzi (choć nie tylko). Odniesienia do realnego świata sprawiają, że powieść staje się bliska czytelnikom. Również problemy, które zostały poruszone w powieści są aktualne. Mowa w niej o przyjaźni, stereotypach, uprzedzeniach. Jak w każdej baśni dochodzi do walki ze złem. Jednak nie wiemy czy dobro zwycięży. Mam nadzieję, że dowiem się w kolejnych tomach. Już nie mogę się doczekać…

Za książkę dziękuję autorce. Więcej informacji na stronie: www.wojnawjangblizji.com

Ostatni smokobójca – Jasper Fforde

Ostatni smokobójcaNie bardzo wiedziałam czego się spodziewać po tej książce  i dla kogo ona może być przeznaczona. W końcu tytuł sugeruje smoka i jego eksterminatora. Jasper Fforde stworzył „Ostatniego smokobójcę”, którego historia kojarzy się z „Hobbitem”, ale we współczesnej scenerii.

Obecnie Wielka Brytania niewiele ma wspólnego ze średniowieczną krainą, gdzie można było władać mieczem i walczyć z wyimaginowanymi smokami, tak jak św. Jerzy (choć sam bohater żył w starożytności i raczej nigdy nie był w Anglii). Jednak świat przedstawiony w powieści Jaspera Fforde nie różniłby się od tego dobrze nam znanego, gdyby nie magowie i smok.

Główna bohaterka – Jennifer Strange – jest szesnastoletnią znajdą, wychowywaną przez grupę czarodziejów. Pomaga im w zarządzaniu firmą, dopóki nie stanie się pełnoletnia. A wtedy może być wolna. Jako, że nie ma mocy magicznych, zajmuje się przyziemnymi sprawami. Zarządza domem, wypełnia faktury i formularze. Czarodzieje nie mają przecież do tego głowy. Świat magii jest jednak zagrożony, bo czary tracą swoją moc, a co za tym idzie magowie mają coraz mniejsze dochody, nikt ich nie che wynajmować, bo brakuje pewności, że ich robota będzie skuteczna.

Aż pewnego dnia spełnia się przeznaczenie. Czarodziejów zaczynają nawiedzać prorocze wizje, wzrasta też ich moc. Jennifer Strange znajdzie się w centrum wydarzeń – zostaje okrzyknięta smokobójczynią. Choć ma zgładzić potwora, nie rozumie dlaczego powinna walczyć z kimś dobrym w jej mniemaniu i nie robiącym nikomu krzywdy. Czy przepowiednia ma szansę się spełnić? A może dziewczyna nie powinna ufać wróżbom, albo smokom? Nie będę zdradzać zaskakującego finału.

Opowieść nosi podtytuł: „Księga pierwsza kronik Jennifer Strange”, więc można mieć nadzieję na kolejne części przygód sympatycznej nastolatki. Autora okrzyknięto następcą J. K. Rowling, ale w przeciwieństwie do „Harrego Pottera” mamy tu do czynienia ze znacznie większą dawką komizmu. Śmiech wzbudzają postacie czarodziejów i liczne zabawne sytuacje. Jednak historia Jennifer co chwilę zaskakuje i trzyma czytelnika w napięciu. Olbrzymią sympatię wzbudza wierny towarzysz głównej bohaterki – Kwarkostwór: skrzyżowanie psa z dinozaurem.

Myślę, że powieść śmiało można polecić młodzieży – zwłaszcza miłośnikom fantasy. Ci, którzy lubią śmiech, też się nie zawiodą. Nie zawsze będzie wesoło, bo w głębszych warstwach historii należy doszukiwać się odpowiedzi na pytanie, na ile należy się poświęcić? Książka opowiada też o tym, czym jest lojalność i wierność. A tytułowa bohaterka sprawia, że czytający zastanawia się nad magicznym słowem, jakim jest odpowiedzialność. Warto  zwrócić uwagę na świetną okładkę i ciekawe ilustracje w „Ostatnim smokobójcy”.

Dziękuję wydawnictwu SQN za książkę.

Nadchodzi zima

Co zrobić, aby czytelnik wpadł po uszy w jakąś fabułę? Wystarczy stworzyć mu wspaniały, fantastyczny świat i rozwijać jego wyobraźnię. Tak dzieje się w powieści Gra o tron George R. R. Martina. Na ponad 700 stronach poznajemy ród Starków, Lannisterów i kilku innych. A to co otrzymujemy, to dopiero przedsmak tego, co będzie działo się dalej. Na początku nie wiemy jeszcze, kto jest głównym bohaterem. Autor dzieli książkę na  rozdziały, z których kolejny poświęcony jest jednej z postaci. Ta do której najbardziej się przywiązujemy, uznamy za najważniejszą, ginie – i to nie wcale na końcu powieści.

Teraz pytanie o to kto należy do drużyny białych, a kto do czarnych – czyli złych. W Grze o tron nie ma jasnych odpowiedzi. Bohaterowie, nawet ci najbardziej honorowi nie zawsze postepują, tak jak byśmy sobie tego życzyli. To nie jest czarno-biały świat rodem z powieści szabli i szpady.

Nie chcę streszczać fabuły, bo to doskonałe ciasteczko dla miłośnika słodyczy. W tym przypadku można się delektować czytaniem, aż się skończy tom. No i najważniejsze – mam świadomość, że za chwilę zacznę drugi. Starcie królów już czeka.

Zanim zaczęłam powieść jedno mnie od niej odrzucało. Okładka. Ktoś, kto miałby oceniać powieść po wyglądzie tego obrazka z pewnością nie zajrzałby do środka. Gdyby nie te niemal 800 stron, to możnaby pomysleć, że to jakaś harlequinowa saga. Nic bardziej mylnego. Jeśli wybiorę powieść z okładką serialową, to oczywiście zapłacę więcej. Na szczęście jest szary papier, albo czytnik e-booków.

A jeśli ktoś nie zechce przeczytać powieści? Jest do wyboru znakomity serial wyprodukowany przez HBO. Zachęcam do obejrzenia – zwłaszcza po lekturze Gry o tron. Czekam już na drugą serię. W tym czasie pochłonę kolejne tomy powieści z cyklu Pieśni lodu i ognia…