„Ostatnie przedstawienie panny Esterki” – Adam Jaromir, Gabriela Cichowska

Ostatnie przedstawienie panny Esterki, Adam Jaromir, Gabriela CichowskaJak opowiedzieć dzieciom o wojnie? W jaki sposób przybliżyć im ten problem, pokazać, że miał miejsce, ale w taki sposób, by nie przerazić, a uświadamiać. Powstało kilka książek, które w sposób subtelny uczą, ale jednocześnie nie wszystko pokazują wprost. Wystarczy sięgnąć po „Dym”, czy „Pamiętnik Blumki” Iwony Chmielewskiej. Teraz sięgnęliśmy po „Ostatnie przedstawienie panny Esterki” Adama Jaromira i ilustracjami Gabrieli Cichowskiej.

W książce mowa o dzieciach z Domu Sierot, który prowadził Janusz Korczak. W czasie wojny sieroty zostały przeprowadzone do dzielnicy żydowskiej, na teren getta warszawskiego. O białym gmachu na ulicy Krochmalnej i wielu swobodach musiały zapomnieć. Jak utrzymać dwie setki dzieci? O to martwi się Stary Doktor – o jego rozterkach dowiadujemy się z przytoczonych fragmentów dziennika autorstwa Korczaka. Czytaj dalej

Jakie książki Was bawią (nie tylko w prima aprilis)?

Sprawiedliwość owiecWszystkie dzieciaki z podstawówki cieszą się, że mają dzień wolny od nauki. Niektórzy nawet żałują, że nie idą do szkoły, bo komu robić psikusy? Tylko szóstoklasiści chodzą ze spuszczonymi nosami na kwintę, bo ich nikt nie traktował na wesoło, wręcz odwrotnie, musieli napisać pierwszy ważny egzamin w ich życiu. Trzeba było samodzielnie, bez użycia komputera, stworzyć opowiadanie na temat, że co dwie głowy to nie jedna?

Zaczęłam się zastanawiać, jakie książki wywołałyby uśmiech na mojej twarzy, z racji dzisiejszego prima aprilis. Jest kilka historii, które doprowadziły mnie do łez. Wszystkie były autorstwa Joanny Chmielewskiej. „Lesio” i „Całe zdanie nieboszczyka” zachwycały mnie żartami sytuacyjnymi oraz słownymi. Problem w tym, że było to w czasach nastoletnich. Ciekawa jestem, czy dziś stałoby się podobnie?

Zabawnych książeczek dla młodszych odbiorców jest całe multum. A co z dorosłymi?Całe zdanie nieboszczyka Kiedy czytałam „Paragraf 22” Josepha Hellera też się uśmiałam. Tylko, ze tutaj mamy do czynienia z olbrzymią dawką czarnego humoru. Troszkę podobny typ dowcipu jest w „Konopielce” E. Redlińskiego – taki trochę śmiech przez łzy. Za to nie dałam rady zdzierżyć Moore’a i jego „Najgłupszego anioła”. Miłośnicy angielskiego humoru mogą świetnie się bawić podczas czytania „Latającego Cyrku Monty Pythona”. Przyznam, że dzięki książce wyłapałam więcej absurdów, niż w filmie. Przemówił do mnie żartobliwy styl styl książek Leonie Swann – „Sprawiedliwość owiec” oraz „Triumf owiec”.

A Was jakie książki bawią?