„Tam, gdzie rozmawiają umarli” – Brandon Hobson

Tam, gdzie rozmawiają umarli, Brandon HobsonPowieść Brandona Hobsona pt. „Tam, gdzie rozmawiają umarli” która w 2018 roku znalazła się w finale prestiżowej National Book Award, niedawno miała w Polsce swoją premierę. Przetłumaczył ją Jarek Westermark. Autor książki jest członkiem  plemienia Cherokee Nation of Oklahoma, co ma spore znaczenie dla historii, którą właśnie poznałam. W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy mam do czynienia z autobiografią, ale wyraźnie jest mowa o powieści. Bohaterowie tu opisani są tak wyraziści, że mamy wrażenie, że wszystko co czytamy, wydarzyło się naprawdę.

Narratorem tej historii jest dorosły człowiek, który opowiada o swoim dojrzewaniu. Wspomina lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku. Dzieciństwo Sequoyah nie należało do najłatwiejszych. Ojciec odszedł, a matka głównego bohatera popadła w alkoholizm. W końcu kobieta trafiła do więzienia. Jej synem zajęły się zmieniające się rodziny zastępcze i ośrodek dla nieletnich. Chłopak zdążył w domu doświadczyć wiele złego. Cierpienie go naznaczyło wewnętrznie i zewnętrznie. Na twarzy została mu blizna po oparzeniu. Przez to wszyscy zwracają uwagę na nastolatka, a on nie chce, by dorośli nad nim się użalali.

Nastolatki oczywiście zachowują się inaczej. Sequoyah zaznaje szykan, upokorzeń, choć powodem jest również fakt, że ma w sobie krew Czirokezów. Dopiero w domu Agnes i Harolda Trouttów czuje się nieco lepiej. W tej rodzinie zastępczej pozna George’a i Rosemary. Z nieco starszą dziewczyną łączy go przynależność do plemienia Czirokezów. Sequoyah uważnie obserwuje to, co dzieje się w tej rodzinie. Czuje się szczególnie zafascynowany Rosemary, osobą niezwykle wrażliwą, którą pragnie zrozumieć.

Czytając powieść „Tam, gdzie rozmawiają umarli” szybko dostrzegamy, że to coś więcej, niż historia o dojrzewaniu człowieka wykluczonego ze względu na kolor skóry. Niekiedy trudno ocenić, czy opisywane wydarzenia miały miejsce, czy tylko są owocem fantazji głównego bohatera. Widzimy go w sytuacjach niebezpiecznych, kiedy jest uwodzony przez starszą kobietę, albo zapraszany do domu człowieka, który już wcześniej sprowadził tam grupę chłopców. Napięcie jeszcze narasta, gdy obserwujemy, jak rozwija się relacja Sequoyah i Rosemary.

Całą historię można streścić w kilku zdaniach. Narrator już na początku zdradza nam, dokąd nas poprowadzi. Jednak szybko dajemy się porwać tej niepokojącej opowieści. Śledzimy rozwój wydarzeń i obserwujemy bohaterów. Poznajemy to, jak wyglądają relacje między nimi. Nasza uwaga skupia się na rodzinie, do której trafia piętnastoletni Sequoyah. Widzimy, jak zachowują się dorośli, jak traktują swoich podopiecznych, w jaki sposób radzą sobie z rzeczywistością. Zaskakująco mało informacji pojawia się na temat rdzennych mieszkańców Ameryki, zmuszając nas do zachowania szczególnej uwagi podczas lektury. Tutaj wiele zostało ukryte i dopiero po chwili zastanowienia dostrzegamy drugą warstwę. Czytając „Tam, gdzie rozmawiają umarli” emocji z pewnością nie zabraknie, a także stałego poczucia niepokoju i rodzących się podczas lektury pytań.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *