Wydaje się, że książki, których adaptacje pojawiają się na szklanym ekranie, czasem na tym tracą z tego względu, że niektórzy ograniczają się tylko do wersji filmowej. Dla innych stają się pretekstem, by poznać pierwowzór. Książka przecież może się znacznie różnić od animacji, która powstała na jej podstawie. Wydaje mi się, że warto sobie porównać oba dzieła, by poznać różnice. „Kraina smoków”, znanej niemieckiej pisarki, Cornelii Funke, doczekała się ekranizacji, a ja postanowiłam przyjrzeć się tej historii.
Opowieść zaczyna się od sensacyjnej wiadomości, którą przynosi smokom pewna szczurzyca. Informuje ona smoki zamieszkałe w dolinie, że w okolicy pojawili się ludzie. Smokom grozi niebezpieczeństwo, ponieważ jak do tej pory człowiek zawsze przynosił ze sobą kłopoty. Jednak tylko jeden ze smoków jest gotowy, by odszukać legendarny azyl dla tych istot. Lung słucha opowieści najstarszego gada. Krzywobrody opowiada o Skraju Nieba, gdzie dawno temu udały się inne smoki. Jednak nikt nie wie, jak tam trafić. Miejsce owiane jest tajemnicą, nie wiadomo nawet czy istnieje naprawdę.
Lung rusza mimo braku odpowiedniej wiedzy. Tę ostatnią zdobywa stopniowo. Nie jest jednak sam. Ma wsparcie ze strony pewnej koboldki. Siarczynka wygląda jak skrzyżowanie kota z wiewiórką, a cechuje ją niewyparzony język. Do grupy poszukiwawczej dołącza też Ben, samotnie żyjący chłopiec. Zostanie on ostatecznie smoczym jeźdźcem. Na początek ekipa musi udać się do miasta w poszukiwaniu szczurzego kartografa, który sporządza dla nich mapę. Zaznaczone są tam wszelkie możliwe niebezpieczne miejsca. Tych ostatnich należy unikać.
Celem podróży są najwyższe góry świata. Do celu bohaterowie mają daleką drogę, a Lung może latać tylko przy świetle księżyca. Tymczasem na ich trop wpada bardzo niebezpieczna istota. Podróż na Skraj Nieba będzie pełna przygód. Zwłaszcza, że magiczne istoty takie jak smok, przyciągają jak magnes wszelkie inne fantastyczne stworzenia. W tej historii poznamy ich całkiem sporą ilość. Jedna z nich wyróżni się tym, że będzie czyhała na Lunga i wszystkie inne smoki, chcąc się ich pozbyć. Parzymort okaże się niezwykle niebezpieczną istotą.
Opowieści o smokach pobudzają dziecięcą, czy też nastoletnią wyobraźnię. Tutaj poznamy niezwykle sympatycznego Lunga, który chętnie zaprzyjaźnia się z innymi. Dzięki temu dowie się, czym jest przyjaźń i oddanie. Sympatię wzbudzi też koboldka Siarczynka, która niewyparzonym językiem nie raz nas rozbawi. Zresztą w powieści dużo będzie takich sytuacji wywołujących uśmiech na twarzy, choć nie zabraknie zwrotów akcji mrożących krew w żyłach.
„Kraina smoków” Cornelli Funke to niezwykle ciepła opowieść o zaufaniu i sile marzeń. Bohaterowie dążą do celu, mimo że wydają się skazani na porażkę. Jednak dzięki współpracy mogą osiągnąć naprawdę wiele. Nawet najmniejsi okażą się istotni, bo każdy będzie miał tu ważną rolę do spełnienia. Myślę, że warto posunąć tę opowieść, która pozwoli wznieść się ku niebu i pobudzić wyobraźnię. Dzięki żywym dialogom i wartkiej akcji opowieść dostarczy młodym odbiorcom wielu przyjemnych chwil, a oprócz tego pokaże im, jak ważna jest przyjaźń.
Myślę, że tą książkę spokojnie mogłabym kupić, któremuś z siostrzeńców i pewnie to zrobię przy jakiejś okazji.
Mam nadzieję, że im się spodoba książkowy prezent 🙂