Książka pt. „Wstręt” to druga powieść Malwiny Pająk. Niestety nie poznałam debiutanckiego „Lukru” tej twórczyni. „Wstręt”, zaintrygował mnie ze względu na opis na okładce. Miał zabrać mnie w dziwne lata dziewięćdziesiąte, czyli lata mojej młodości. Czy znalazłam się w znanym mi świecie? Od początku ostrzegę przyszłych odbiorców, że nie jest to historia dla każdego, ponieważ dotyka problemu zaburzeń odżywiania. Nie wszyscy powinni po nią sięgać.
Główną bohaterką powieści jest Iza. Ona prowadzi narrację i przedstawia historię z własnej perspektywy. Opowieść śledzimy w dwóch osiach czasowych. Poznajemy warstwę współczesną, dorosłej bohaterki oraz jej przeszłość. Czas teraźniejszy pisany jest kursywą, więc od razu widzimy, w jakiej rzeczywistości się poruszamy.
Zanim nastąpiły lata dziewięćdziesiąte, najpierw trzeba było przyjść na świat. Rodzice głównej bohaterki dali swemu dziecku w założeniu wszystko, co najlepsze. Nikt ich jednak nie nauczył, jak wspierać własne dziecko, czy okazywać mu uczucia. Iza dorasta w świecie, w którym czuje, że nie jest dość dobra. Ciągle czegoś jej brakuje według bliskich. Do tego dochodzi przemoc psychiczna i fizyczna.
Iza pragnie uniknąć słów krytyki, więc świetnie się uczy, ale w pewnym momencie zaczyna jeść coraz mniej. Przeszkadzają jej zbędne fałdki na brzuchu i chce ich się pozbyć. Liczy każdą kalorię, potrafi godzinę biegać w miejscu, żeby tylko nikt nie widział, co robi i jak doprowadza się na skraj wyczerpania. Iza nie ma nikogo, prócz Ewki i Maksa. Chłopak w czasie dorastania stanie się jej pierwszą miłością.
Dojrzała Iza chodzi na terapię, ale nie jest w pełni szczera. Nie mówi terapeutce wszystkiego. Wciąż nie potrafi sobie poradzić z trudną przeszłością. Szuka ratunku w lekach, dzięki którym otrzymuje chemiczne chwile zapomnienia. Analizuje przeszłość, zwłaszcza gdy dowie się o śmierci ojca, natomiast czytelnicy poznają pewne tajemnice związane z tą postacią. Dowiadujemy się, jakim był ojcem i jak wpłynął na córkę. Na pogrzebie Iza spotka Maksa i dowie się, czy jego dotychczasowe dorosłe życie jest szczęśliwe.
Malwina Pająk w powieści „Wstręt” pokazuje osobę dorosłą, która przez lata doprowadzała swój organizm niemal do całkowitej destrukcji. Nikt nie zwracał uwagi na to, że gwałtownie chudła. Nie trafiła do psychologa czy do psychiatry, gdyż w latach dziewięćdziesiątych problemy natury psychicznej były tematem tabu. Dopiero, gdy znalazła się w szpitalu, okazało się w jak kiepskim jest stanie. Nie oznacza to jednak, że znaleźli się specjaliści, którzy potrafili jej pomóc. Malwina Pająk opisuje opiekę medyczną, która stanowi zaprzeczenie tego wyrażenia. Co zatem pomogło dziewczynie wyrwać się śmierci?
Opowieść, którą śledzimy, jest trudna ze względu na podejmowany temat. Problem anoreksji to kwestia, o której wiele się mówi, ale przecież wciąż trudno o pomoc. Nastoletnia Iza choruje, ale nikt tego nie dostrzega do momentu, aż niemal jest już za późno. Możemy sobie tłumaczyć, że w latach dziewięćdziesiątych było dokładnie tak, jak to przedstawiła autorka, ale przecież i obecnie nie jesteśmy wolni od tego problemu. Malwina Pająk pokazuje, co doprowadziło do takiej sytuacji. Czytelnik doświadczy wszystkich tych emocji, z jakimi mierzy się Iza i niemal tonie na fali tego, z czym mierzy się bohaterka. Widzimy, jak wstydzi się własnego ciała i dlaczego kieruje ów gniew oraz agresję na samą siebie. Szybko zrozumiemy na czym polega tytułowy „Wstręt”. Będzie to mocna opowieść, pełna bólu i smutku, osadzona w bardzo dobrze oddanych czasach transformacji oraz współczesnych.