Wojciecha Chmielarza z pewnością nie trzeba przedstawiać miłośnikom powieści kryminalnych. Sięgam po książki tego autora, tak szybko, jak tylko mam okazję. „Za granicą” poznałam w czasie urlopu z myślą, że dzięki niej poczuję się tak, jak bym była nie w domu, ale w ciepłej Chorwacji, ponieważ właśnie tam rozgrywa się akcja powieści. Przyznam jednak, że wcale jednak bym nie chciała doświadczyć tego, co spotka głównych bohaterów powieści „Za granicą”. Byłoby jeszcze gorzej, gdybyśmy wybierali się w podróż i przytrafiłyby się nam podobne sytuacje, jak bohaterom książki Wojciecha Chmielarz. Klątwa mogłaby się zacząć od podwózki autostopowiczki.
Zacznijmy jednak od początku. Młode małżeństwo wybiera się do Chorwacji. Wypad z małym dzieckiem ma być czymś, co pozwoli rodzinie na umocnienie nieco rozluźnionych więzi. Narrację prowadzi głównie Daria. Ona przeżywa samą podróż, ma mnóstwo czarnych wizji. Nawet jazda samochodem rodzi w jej głowie obrazy wypadków, które mogłyby się im przytrafić. Wszystko jednak przebiega bez komplikacji. Niemal do samego końca podróży, kiedy blisko celu trafia im się autostopowiczka. Okazuje się, że jej chorwacki apartament jest w sąsiedztwie Darii oraz Marka.
Młoda i piękna Szwedka nie podoba się mężczyźnie. Marek staje się przy niej nieufny, za to Daria proponuje, żeby podwieźć samotną kobietę, ponieważ w taki upalny dzień nie należy zostawiać nikogo samego na drodze. Ta nowo zdobyta znajomość zmieni cały ten pobyt wakacyjny w taki sposób, że nic nie będzie takie, jak zaplanowała para. Vera zaprosi Darię i Marka do siebie i Polacy po raz pierwszy mają okazję poznać, jak wyglądać może życie z perspektywy bogatych Szwedów.
Niestety Marek nie może odpoczywać, gdyż trafia mu się projekt życia. Taki nie do odrzucenia, gdyż może ustawić finansowo jego firmę, a tym samym rodzinę na kilka lat. Ta praca nie podoba się Darii, która ulega emocjom i ma ochotę odegrać się na mężu. Przyjmuje kolejne zaproszenia od Szwedów i daje się wkręcać w jakąś dziwną grę, której zasad nie rozumie. Doprowadzi to do nieoczekiwanego zdarzenia, a jej wymarzone wakacje zamienią się w koszmar. W co wplącze się Daria? Zobaczymy do czego doprowadzić może złość i fantazje. Wszystko zgodnie z chińskim przekleństwem: „oby wszystkie twoje marzenia się spełniały.”.
Napięcie stopniowo narasta podczas lektury Widzimy, jak Daria coraz bardziej nakręca się w negatywnych myślach w stosunku do męża, a my dostrzegamy jakie są konsekwencje niedopowiedzeń, braku dialogu w małżeństwie. Autor tym razem kobietę uczynił główną bohaterką książki. Może ona denerwować czytelnika przez swoje zachowanie, a dokładnie przez swoje obrażanie się. Z drugiej strony ją rozumiemy. Miała wypocząć, a tymczasem wszystko pozostaje na jej głowie, ponieważ mąż spędza cały czas przed komputerem. Zero wspólnych wypadów nad wodę, romantycznych wyjść do knajpki, zabaw z synkiem. Tu widzimy, że autor porusza ważny temat czyli brak wolnego czasu. Praca staje się najważniejsza, gdyż z jakiegoś powodu boimy się, że jeśli nie wykonamy danego zadania, natychmiast ją stracimy. Czy tylko Polacy nie potrafią odpoczywać? Czy może jest to problem naszych czasów, niezależnie od nacji?
W powieści „Za granicą” oglądamy Darię, u której wściekłość na męża wzrasta, a to rodzi pewne wyobrażenia, które potem mogą się zrealizować, ale mieć zupełnie inne konsekwencje, niż przypuszczała główna bohaterka. Tak rodzi się opowieść przestroga, by nie skupiać się na tych negatywnych myślach, które przychodzą do głowy. Autor książki w którymś z wywiadów wspominał, że w jego zamyśle „Za granicą” miało być thrillerem erotycznym. Pojawiają się nawet pewne elementy tego gatunku, ale w tym przypadku będzie to zdecydowanie bardziej thriller psychologiczny. Wojciech Chmielarz już od pierwszych zdań potrafi wciągnąć nas w wir wydarzeń, a wprowadzający nas w historię prolog, staje się świetną klamrą spinającą tę opowieść.
Ja wlasnie czytam.okropnie nudne
Widać nie każdego musi wciągać ta historia. Mnie intrygowało, jak się wszystko rozwinie.