„Żółty dom. Wspomnienia” – Sarah M. Broom

Żółty dom, Sarah M. BroomSrah M. Broom za swoją debiutancką książkę „Żółty dom. Wspomnienia” otrzymała prestiżową National Book Award w kategorii non-fiction. Autorka opowiada w tej książce o swojej rodzinie, ale tym najmocniejszym punktem są skutki, jakie przyniósł huragan Katrina. Przywołuje to natychmiast skojarzenie ze świetną powieścią „Zbieranie kości” Jesmyn Ward. Obie autorki łączy nie tylko to, że zdobyły najważniejsze amerykańskie nagrody literackie, ale także to że w sposób poruszający opowiadają historie ludzi o ciemnym kolorze skóry.

29 sierpnia 2005 roku huragan „Katrina” z wielką siłą uderzył w Nowy Orlean. Odkąd zaczęto zaczęto zbierać dan zanotowano tylko pięć potężniejszych cyklonów pod względem siły wiatru. Większa część miasta została zalana, zginęło wiele osób. Dla Sarah M. Broom była to siła, która odebrała dom jej rodzinie. Tytułowy „Żółty Dom” na pozór niczym szczególnym się nie wyróżniał. Jednak, kiedy zniknął z powierzchni ziemi, zabrakło czegoś ważnego. Nie tylko dla autorki książki, ale również dla osób takich jak ona. Ludzi wychowanych w Nowym Orleanie, którzy po huraganie utracili prócz mieszkania cząstkę siebie.

Dziewiętnastoletnia matka autorki nabyła dom, jako jedna z pierwszych osób w rodzinie. Był to nie lada sukces, choć Ivory Mae czuła się już doświadczona przez los. Zdążyła owdowieć, spodziewała się narodzin trzeciego dziecka. Zapłaciła za dom pieniędzmi, które otrzymała z ubezpieczenia na życie pierwszego męża. W tym miejscu przyjdzie na świat również Sara, najmłodsza dziewczynka w rodzinie. Minie jednak jeszcze ładnych parę lat. Ivory najpierw zostanie żoną Simona Brooma, z którym będzie miała kilkoro dzieci.

Mieszkańcy Żółtego Domu wiedli zwyczajne życie. Kiedy się jednak przyjrzymy bliżej ich historii, zauważamy, że w miejscu gdzie żyło dwanaścioro dzieci, nie brakowało trudnych momentów. Sarah Broom sięga do źródeł i pamięci, by określić swoją tożsamość. Opowiada o niepiśmiennych przodkach, potomkach dawnych niewolników, którzy w Nowym Orleanie próbowali ułożyć sobie życie. Nie było to łatwe z wielu względów, choć kolor skóry miał spore znaczenie.

Sarah M. Broom pokazuje, jak wyglądało życie ludzi takich jak ona. Ciężko pracujący ludzie, którzy nie mogli liczyć na wsparcie. Musieli radzić sobie sami. Siłą scalającą były kobiety, które tworzyły dom. Matka i babka autorki lubiły otaczać się ładnymi rzeczami. Chciały, by to ognisko domowe było czymś przyjemnym. Sam dom okazał się obiektem trudnym do zapanowania. Kiedy Sarah zaczęła dorastać, zrozumiała, że w tym miejscu, które trzeba co chwilę remontować, nie można zapraszać gości. Gdzieś zaczęło tlić w niej poczucie wstydu. Ono sprawiało, że Żółty Dom był dostępny tylko dla najbliższej rodziny. Nikt więcej nie miał prawa do niego wejść.

Miejsce, w którym żyła rodzina Ivory, zaczęło stopniowo podupadać, kiedy kobieta straciła straciła drugiego męża. Z dwanaściorgiem dzieci nie łatwo było wiązać koniec z końcem. Jednak to właśnie siła kobiet sprawiła, że ten dom funkcjonował, a Sarah została kimś, kto mógł opowiedzieć jego historię. Dzięki cichemu wsparciu innych kobiet autorka zyskała niezależność, ponieważ mogła się uczyć. Choć wcześnie opuściła Żółty Dom, to wiedziała, jak cała rodzina, że jest to miejsce, do którego może wrócić. Aż do nadejścia huraganu Katrina.

W książce Sarah Broom opowiada o miejscu jej rodziny w społeczności i o tym jak kolor skóry i bieda powodowały narastające w niej poczucie wstydu. Po utracie domu rodzinnego do tego dołączył również ból. Okazało się, że nagle zabrakło ważnego miejsca, które spajało rodzinę. Choć niedoskonałe, było stałym punktem. Autorka opowiada o swojej tożsamości, ale też dzieli opowieść na przed i po „Katrinie”. Widzimy, co się stało z ludźmi, którzy stracili dach nad głową, jaki spotkał ich los. Większość z nich nigdy już nie powróci do Nowego Orleanu. Nie mogą liczyć na wsparcie, a odszkodowania okazały się niewspółmierne w stosunku do strat.

„Żółty Dom” zaliczany jest do literatury wspomnieniowej. To zarówno saga rodzinna, jak i opowieść rozliczeniowa. Prócz opisów konkretnych wydarzeń i faktów wzbogacona została o emocje. Okazuje się, że literatura non-fiction może być przedstawiona w sposób poetycki. Taki, w której opowiedziana z rozmachem historia rodziny pozwala przyjrzeć się zmianom społecznym zachodzącym w tym miejscu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *