„Zuza albo czas oddalenia – Jerzy Pilch

Zuza albo czas oddalenia, Jerzy PilchKsiążka powinna być kontrowersyjna. A nie ma chyba bardziej poczytnego tematu niż miłość – najlepiej gdyby można było podejrzeć kogoś znanego przez dziurkę od klucza. Czy uda się znanemu pisarzowi jakim jest Jerzy Pilch wyjść obronną ręką z tego placu boju? Przecież w książce „Zuza albo czas oddalenia” nie pojawia się właściwie nic nowego. Ot, schorowany starszy mężczyna zakochuje się w prostytutce. Przecież nawet imię głównej bohaterki przywołuje skojarzenie z Zuzanną, starotestamentową postacią podglądaną przez lubieżnych starców.

Jerzy Pilch posłużył się jeszcze jedną znaną konwencją. Tłumaczy we wstępie, że ta historia znalazła się w jego rękach przez przypadek – odkrył rękopis w: „lewym, mocno sfatygowanym narciarskim bucie, but leżał w kamienicy na Hożej, na schodach, na wysokości drugiego piętra”. Taka konwencja nie jest niczym nowym ani oryginalnym, ale Jerzy Pilch podejmuje z czytelnikiem pewnego rodzaju grę. Kiedy wydaje się, że już zaczynamy rozumieć w którym kierunku zmierzamy, z czym mamy do czynienia, autor robi odwrót i zmienia konwencję.

Na początek otrzymujemy wyznanie starszego mężczyzny, który obwieszcza, że się zakochał. Każdy ma prawo, czyż nie? Kiedy jednak mówi, że obiektem jego uczuć jest dwudziestoletnia prostytutka, zaczynamy się zastanawiać, dokąd nas ta historia prowadzi. Szybko się okazuje, że główny bohater zna wszystkie za i przeciw. Doskonale rozumie, że może utrzymać przy sobie Zuzę pod jednym warunkiem – będzie miał odpowiednią ilość pieniędzy. Dochodzi do sytuacji skrajnej – mężczyzna żeni się z Zuzą.

Czy miłość potrafi być racjonalna? Nie, nawet jeśli bohater zdaje sobie sprawę, że jest to uczucie jednostronne, nie ma aż tak wiele do stracenia. Czy musi przejmować się konwenansami, bać plotek i wyszydzania? W końcu ma sześćdziesiąt sześć lat, więc wie, że musi postawić na jednej karcie. Wybierając Zuzę w pewnym stopniu stara się trzymać blisko młodości, ponieważ w jego życiu pojawia się lęk przed śmiercią, czyli tytułowym „czasem oddalenia”. Czy Zuza da mu młodość? A może pieniądze, którymi kupuje miłość, są czymś w rodzaju eliksiru życia? Z pewnością pozwalają na chwilę zapomnieć o stopniowym odchodzeniu.

Jerzy Pilch w „Zuzie” pisze elegię na cześć samej miłości oraz cielesnego piękna. Jednak szybko te konwencje się zmieniają. Otrzymujemy coś w rodzaju apokryfu, by ostatecznie pochylić się nad traktatem mówiącym o starości. Przez tę niewielką powieść przewija się motyw choroby i śmierci. Autor wspomina o chorobie Parkinsona, na którą prawdopodobnie cierpiał Robin Williams. Tutaj znowu pojawia się autobiografizm, ale oczywiście znowu chodzi o grę, by czytelnik nie potrafił oddzielić głównej postaci od pisarza.

Bohater książki Jerzego Pilcha pod maską cynizmu i ironii skrywa w sobie ból, który związany jest ze świadomością przemijania. Erotyka też stanowi jedynie przykrywkę, bo okazuje się, że w powieści znacznie więcej jest odwołań do wybitnych prozaików, niż miłosnych uniesień. W „Zuzie” nie brakuje ironii, znaku rozpoznawczego Jerzego Pilcha, tylko dlaczego czytelnik otrzymuje tak mało? Zaledwie 129 stron urywanego tekstu. Wielbiciele prozy tego pisarza poczują niedosyt. Chociaż z drugiej strony taki Milan Kundera z wiekiem również robi się coraz bardziej lakoniczny. Bo przecież ważne książki wcale nie muszą być obszerne…

  1. Jestem właśnie w trakcie lektury „Zuzy…” i mam bardzo podobne odczucia. Podoba mi się i chciałbym więcej i tak – żal, że tak krótko! Ale jest tu Pilch, jakiego znam z „Dzienników”, autoironia i mówienie, jak jest. Skondensowana, przewrotna love story i kolejny, tym razem niewielki, dziennik w jednym.

  2. Dzień dobry,
    Muszę dojrzeć do tej książki. Dzienniki, zwłaszcza drugi mocno mnie trzyma…
    Ambrose [i Ty tutaj…Cóż za spotkanie]. Polecam zacząć od opowiadań, a potem, od drugiego tomu dziennika.
    Ps. wiem ,że opowiadania są także w postaci audiobooka… Może to sposób?
    Bo warto.

    • Co do audiobooków, to słucham ich jedynie podczas sprzątania. Ciekawe, czy „Opowiadania” do tego typu akcji się nadają… Natomiast sama mogę polecić jeszcze jedną książkę Pilcha: „Pod Mocnym Aniołem”.

Skomentuj Dominika Fijał Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *