„Życie zewnętrzne” – Annie Ernaux

Życie zewnętrzne, Annie ErnauxNiecierpliwie czekam na książki laureatki Literackiej Nagrody Nobla, Annie Ernaux. „Życie zewnętrzne” to najnowsza publikacja francuskiej pisarki przełożona na język polski. Kiedy Kiedy wzięłam do ręki zbiór, zwróciłam uwagę na tytuł. Mam wrażenie, że we współczesnym świecie sugeruje się nam, byśmy skupiali się na sobie, na tym co wewnętrzne, a tu mamy odwrotną sytuację. Obserwację tego, co dzieje się wokoło. Jak przyglądać się światu, nie będąc jednocześnie posądzonym o podglądactwo? Potem skierowałam uwagę na objętość książki: Po raz kolejny otrzymujemy tytuł autorki niezbyt obszerny, choć obejmujący zapiski z kilku dekad.

Zacznę od tego, co znajdziemy w „Życiu zewnętrznym”. Książka składa się z trzech części. Pierwszą jest „Dziennik zewnętrzny” prowadzony od 1985 do 1992. Kolejna to „Życie nieosobiste”, które obejmuje lata 1993-1999. Ostatnia część nosi tytuł „Spójrz na te światła, kochanie” i ma inną formę, bo eseistyczną.

Annie Ernaux w przedmowie zaznacza, że pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku zamieszkała w podparyskim mieście Cergy-Pontoise. Zostało ono zbudowane od podstaw, w ciągu kilku lat. Nikt nie był tam zakorzeniony. Pisarka dojeżdżała do pracy kolejką RER i czy tego chciała czy nie, przebywała z obcymi sobie ludźmi. Postanowiła notować swoje obserwacje z miejsc publicznych z pominięciem własnych odczuć. Coś w rodzaju kroniki nietypowych spotkań.

W pierwszej części zobaczymy dworce, kolejki, sklepy i zmiany jakie zachodzą między 1985 rokiem z 1992. Społeczeństwo się przeobraża, żebracy w metrze nikogo nie dziwią, ale dzieje się coś jeszcze. Autorka przebywając w transporcie publicznym staje się częścią czyjegoś życia, którego jest świadkiem. Może udawać, że go nie widzi i nie słyszy, a jednak jest to trudne, gdy ktoś stojący obok jest głośny i skupia na sobie uwagę.

W „Życiu nieosobistym” sytuacja jest podobna, tylko obejmuje inne lata. Wcześniej nastąpił upadek komunizmu, rządy Gorbaczowa. Potem wybucha konflikt w Bośni i Hercegowinie, a z urzędu prezydenta odejdzie François Mitterrand. Oczywiście dojeżdżać do pracy trzeba cały czas, nawet gdy zmienia się świat. Pisarka podczas notowania różnych zachowań ludzkich jest niezwykle precyzyjna, ale też nie nadużywa słów. Wystarczy jej czasami kilka zdań, by opisać sytuację. Choć autorka nie mówi o swoich emocjach wprost, domyślamy się, że skoro sytuacja została opisana, wpłynęła w jakimś stopniu na osobę piszącą i wywołała pewne uczucia.

Uwagi Annie Ernaux są konkretne i trafne. Sama przed laty trochę korzystałam z paryskiego metra i dzięki książce odbyłam pewną podróż w czasie. Oczywiście nie potrafiłabym wyrazić tak jak noblistka tego, co obserwowałam. W Paryżu po raz pierwszy poszłam do supermarketu, ponieważ w mojej okolicy jeszcze takich sklepów nie było. W eseju „Spójrz na te światła, kochanie” tematem są właśnie wielkie hipermarkety. Przestrzenie tak pomyślane, byśmy kupowali bez umiaru. Ernaux obserwując osoby przebywające w sklepach, dostrzega nierówności ekonomiczne, a także zmiany, jakie zachodzą w społeczeństwie.

Noblistka w książce „Życie zewnętrzne” pokazuje czytelnikom, że każda jednostka jest częścią społeczeństwa. Jedno „ja” napotyka drugie i wykracza poza stan wewnętrzny. Nasze zachowanie, podejście do drugiego człowieka również wiele o nas mówi. Najzwyklejsze elementy ludzkiego życia takie jak zakupy, podróż transportem publicznym zostały dostrzeżone i objęte pisarskim okiem. Annie Ernaux nie ocenia, a zatrzymuje w swoich notatkach to, co na pozór jest banalne. Jak się potem okazuje, sporo mówi o obserwującym i obserwowanym. Widzimy społeczeństwo ulegające ciągłej zmianie. Zapis pozbawiony emocji w formie dziennika nie jest typową formą, choć eseistyczna opowieść o hipermarketach typu Auchan również może zaskoczyć odbiorcę, a przecież czyta się te teksty świetnie, ponieważ pozwala nam się przyglądać światu, z poczuciem pewnej wspólnotowości. Kiedy niedawno jechała pociągiem regionalnym, zabrałam „Życie zewnętrzne” ze sobą. Zgadnijcie, czy udało mi się poczytać?

PS Książkę na język polski przełożyła  Aleksandra Dwulit.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *