Każdy z nas pewnie nie raz obiecywał sobie, że od nowego roku zmieni swoi życie i zacznie od aktywności fizycznej. Miło sobie wyobrazić własne ciało, które chcielibyśmy, żeby było równie doskonałe, jak popularnych sportowych Instagramerek. Skoro one dały radę, to dlaczego nie ja? W książce Belli Mackie zobaczymy, co sprawiło, że autorka zaczęła biegać. Nie było to bynajmniej postanowienie noworoczne, powód okazał się zupełnie inny. Oprócz lepszego samopoczucia fizycznego, zyskała coś jeszcze.
Łatwo pogrążyć się w smutku, gdy wszystko w życiu idzie nie tak. Zły nastrój łatwo może zmienić się w czarną rozpacz, gdy rozsypuje się małżeństwo. Kiedy Bella dowiedziała się, że mąż ją opuszcza, wypłakała morze łez. Kiedy wydawało się, że już nic jej nie wyciągnie z depresji, postanowiła pobiegać.
Właściwie zrobiła to, co jej doradzali bliscy i przyjaciele. Łatwo się mówi „weź się w garść”, przestań się smucić. Takie słowa tylko pogłębiają depresję. Jeszcze trudniej wydobyć się z rozpaczy. Jednak niekiedy nadchodzi taki moment, który zmieni wszystko. Tak się właśnie stało w przypadku Belli. Gdy wyszła z domu, coś w jej życiu się poprawiło. Płakała kilka minut krócej niż zwykle. Wszystko przez to, że tyle czasu zajął jej pierwszy bieg.
Przeciętny człowiek, który decyduje się na jakąś aktywność, ma spory wybór. Jednak to bieganie jest najbardziej popularne. Dla Belli Mackie początki okazały się niezwykle trudne, ale z zupełnie innego powodu, niż moglibyśmy przypuszczać. Zadyszka, szybkie tętno, zmęczenie to coś, co zatrzymuje początkującego biegacza. Autorka książki doświadczyła tego, jak większość rozpoczynających przygodę z aktywnością fizyczną. Jednak największy opór stawiało nie jej ciało, a psychika. Jak zmusić się do biegania, jeśli zmagasz się z agorafobią, depresją i stanami lękowymi? Kiedy leżysz na podłodze i nie możesz się podnieść, to jak zmusić organizm do ruchu?
Belli Mackie się udało. Zmusiła się do wyjścia z domu i to był krok milowy w odzyskaniu równowagi psychicznej. Już podtytuł książki „Jak bieganie uratowało mi życie” sugeruje, o czym będzie ta opowieść. Dzięki aktywności bohaterce tej historii udało się stopniowo odzyskać spokój. Zyskała coś więcej niż dobrą kondycję. Dzięki książce dowiemy się, dzięki czemu jej się to udało. Oczywiście, gdyby wystarczyło samo bieganie, to psychiatrzy na wszystkie dolegliwości natury psychicznej zapisywaliby aktywność fizyczną. Obyłoby się bez antydepresantów. Tak jednak się nie dzieje (choć pewnie każdy lekarz namawia swoich pacjentów, by się częściej ruszali).
„Przed siebie” to zupełnie inna historia, niż ta napisana przez Harukiego Murakamiego. „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”, gdzie znany pisarz skupia się typowo na doświadczaniu biegania. Bella Mackie pisze o czymś innym. Bieganie to pretekst do opowiedzenia o własnych problemach psychicznych i zmaganiu się z nimi. Dlatego żaden zawodowy biegacz nie znajdzie tu dla siebie informacji o technikach czy sposobach na pokonywanie kolejnych barier, jeśli chodzi o dystans, albo prędkość. Dla Mackie najważniejsza jest ludzka psychika i to, jaki wpływ ma aktywność na poprawę samopoczucia, dlatego nie jest to książka dla każdego.
Czy o własnych problemach ze zdrowiem psychicznym można pisać z humorem? Okazuje się, że tak. Na okładce książki pojawia się polecenie napisane przez Nigellę Lawson. W „Przed siebie” znajdziemy właśnie ten angielski typ humoru. Z dystansem do siebie, niekiedy ironicznie, a kiedy trzeba również poważnie. Sięgnęłam po tę książkę nie dlatego, że trzeba namawiać mnie do bycia aktywną. Doskonale rozumiem, co daje każdy wysiłek fizyczny. Kiedy musimy przebywać w zamkniętych pomieszczeniach, a praca odbywa się we własnej sypialni, jedynie aktywność pozwala na naszemu umysłowi na odprężenie. Aby biegać niewiele trzeba, wystarczą buty i jakiś strój o sportowym charakterze. Wskazówki Belli Mackie pozwolą uniknąć wielu błędów początkującym biegaczom. Jeszcze bardziej pomogą tym, którzy zmagają się z problemami duszy. Często szukamy sposobów na poprawę nastroju, a uprawianie sportu mamy na wyciągnięcie ręki. Warto spróbować, bo nawet mały spacer potrafi dać naszej psychice wiele dobrego.