„Planeta Piołun” – Oksana Zabużko

Planeta Piołun, Oksana ZabużkoJeśli myślimy o Ukrainie, to przede wszystkim przychodzą nam do głowy obrazy, które związane są z obecną sytuacją. Sama mam wrażenie, że niewiele wiem o tym kraju, o jego pisarzach, kulturze, historii. Dzieje się tak być może dlatego, że częściej mój wzrok skierowany jest na zachód. Tymczasem Oksana Zabużko w swoim zbioru esejów pokazuje mi, jak wiele ma nam do powiedzenia zarówno o swoim kraju, ale również o kulturze i sytuacji na świecie.

Oksana Zabużko odkąd wybuchła wojna w Ukrainie, mówi wprost, co o tym myśli. Nie szuka eufemizmów, nie unika nazywania rzeczy po imieniu. Jej wypowiedzi są czasami niewygodne, gdyż pewnych rzeczy nie chcemy zauważać, nie lubimy, gdy nam się wytyka nasze wady. Już sam wstęp „Planety Piołun” może nas nieco zawstydzać. Po pierwsze: Oksana Zabużko wydarzenia, jakie miały miejsce w Ukrainie w 2014 roku nazywa wojną i pokazuje, jak bardzo świat się odwrócił od tego, co się działo. Druga sprawa, jaką dostrzeżemy, to fakt, że Polska dla ludzi z pokolenia Oksany Zabużko w czasach komunizmu była oknem na świat. Pisarka nauczyła się polskiego czytając polskie pisma, ponieważ w nich podawano więcej wiadomości kulturalnych niż w ZSRR.

Z pierwszego eseju dowiemy się, jakie znaczenie ma tytuł książki. Zaczynamy od tekstów czarnobylskich. Chodzi o eseje: „Planeta Piołun” i „Tryptyk białoruski wokół przekładu »Czarnobylskiej modlitwy« Swietłany Aleksijewicz”. Katastrofa czarnobylska przyczyniła się do upadku ZSRR, ale również do uzyskania niepodległości przez Ukrainę. Katastrofa z 1986 roku była czymś o czym wtedy nikt nie mówił i nie pisał. Jaki to mogło mieć wpływ na ludzi? Oksana Zabużko dostrzega w tym jakąś wyrwę w tożsamości Ukraińców, choć przecież wyraźnie podkreśla, że ten koniec był początkiem czegoś nowego w pozytywnym sensie. Pisarka opowiada o tym, jednocześnie nawiązując do filmów Tarkowskiego, Dowżenki i Larsa von Triera. Twórczość tych artystów wiele jej mówi o świecie. W drugim eseju autorka opowie o katastrofie w Czarnobylu w kontekście Białorusi, nawiązując do reportaży Swietłany Aleksiejewicz.

Zaskakujące w „Planecie Piołun” Oksany Zabużko jest to, w jaki sposób potrafi pisać o kondycji człowieka we współczesnym świecie. Jej teksty, choć pisane przed wojną w Ukrainie, są bardzo aktualne, niekiedy prorocze. Szczególnie, gdy czytamy tak mocne zdania, jak na początku eseju „My, deportowani. Koda”. „To już nie jest wasz dom” mówią żołnierze. Takie słowa wypowiedziane przez osoby, które trzymają karabiny w ręku, nie mogą być zignorowane. Dzisiaj słowa odczytane przerażają jeszcze bardziej, choć pisarka uświadamia, że mogą dotknąć każdego.

Kiedy poznamy kolejne teksty, czy to o Josifie Brodskim, Katerinie Biłokur, Leonidzie Pluszczu, zobaczymy, jak trudno było zachować własną tożsamość twórczą pod okowami ZSRR. Oksana Zabużko pokazuje nam świat z jej perspektywy. Widzimy, jak świetnie zna kontekst kulturowy, ale również zauważa to, co dla przeciętnego człowieka stanie się oczywiste dopiero, gdy się wydarzy. Pisarka dostrzega to szybciej i może się tylko dziwić wielu zamkniętym oczom. Oksana Zabużko dostrzega mechanizmy, jakie nami rządzą. Widzi, co sprawia, że świat stał się dziwną bańką informacyjną, w której nie wiadomo, co jest prawdziwe, a co nie. Choć to co czytamy, nie zawsze jest dla nas wygodne, Oksana Zabużko nie chce być częścią tej ograniczonej rzeczywistości, więc mówi nam o wszystkim wprost. Dowiadujemy się dzięki temu tego, co może normalnie nigdy by do nas nie dotarło. Nie tylko o Ukrainie czy o Ukraińcach, ale również o nas samych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *