Bohaterki powieści „Alchemia”, najnowszej książki Katarzyny Zyskowskiej, nie trzeba przedstawiać. Maria Skłodowska-Curie jest postacią powszechnie znaną za sprawą swoich dokonań naukowych. Nikt ich dzisiaj raczej nie kwestionuje, ani nie pomniejsza. Czy tak było zawsze? Łatwo się domyślić, że pod koniec XIX, czy na początku XX wieku nawet ten najbardziej nowoczesny świat wyglądał nieco inaczej niż obecnie. Kobiet wśród naukowców nie było zbyt wiele, dziś wciąż jest ich za mało. Doskonale też wiemy, dlaczego Maria Skłodowska musiała studiować na Sorbonie, a nie w Warszawie. Co zatem sprawiło, że w 1911 roku wywołała ogromny skandal we Francji? Ten wątek wykorzystała Katarzyna Zyskowska, by nieco inaczej pokazać nam noblistkę, skupiając się na przeżyciach wewnętrznych Marii.
Kiedy Skłodowska-Curie po raz pierwszy otrzymała najbardziej prestiżową nagrodę na świecie, nie była sama. Pracowała z mężem. Po tragicznej śmierci ukochanego kontynuowała swoje badania naukowe. Okazało się, że dzięki pracy może na chwilę oderwać się od swojego cierpienia. Jako pierwsza kobieta na Sorbonie zaczęła prowadzić samodzielnie wykłady. Praca naukowa pomagała, ale Maria nigdy nie miała łatwo.
Kiedy związała się z dawnym uczniem Piotra, Paulem Langevinem, nie mogła mówić o tym oficjalnie. Mężczyzna był żonaty. Miał też dzieci. Nieszczęśliwy w swoim małżeństwie znalazł zrozumienie u Marii. Wydawać by się mogło, że we Francji takie sytuacje już od wieków są powszechne. Okazuje się jednak, że na początku XX wieku romansować mógł mężczyzna, kobieta zaś zaraz była uznawana za tę, która rozbija rodzinę.
Maria została uznana za osobę, która porwała cudzego męża. Kiedy informacja o romansie wyszła na jaw, para przebywała akurat na konferencji naukowej. Prasa brukowa zaczęła nagonkę na panią Curie, a żona Paula Langevina ukazywana była jako ofiara. Jak wyglądała rzeczywistość można oczywiście zobaczyć podczas lektury powieści. Dla czytelników z pewnością ciekawe będą mniej znane fakty z tego momentu życia Marii. Najważniejsze są jednak emocje głównej bohaterki.
Z „Alchemii” dowiemy się, jaki był nastrój wokół ogłoszenia drugiej Nagrody Nobla dla Skłodowskiej-Curie. Naukowczyni jako jedna z nielicznych może poszczycić się podwójnym takim wyróżnieniem. Niewiele jednak brakowało, by skandal wokół romansu przyczynił się do przyćmienia wybitnych osiągnięć Marii. Katarzyna Zyskowska w swojej powieści przybliża nam to, co noblistka mogła czuć w tym czasie. Widzimy, jak bohaterka książki przeżywa wszystko, co się wtedy działo, jak wpływało to na jej relacje z najbliższymi oraz ze światem.
Katarzyna Zyskowska podzieliła „Alchemię” przeplatając ze sobą dwie linie czasowe. Z jednej strony śledzimy wydarzenia z życia Skłodowskiej-Curie, jakie mają miejsce w czasie, kiedy wyszedł na jaw jej romans z Paulem Langevinem, a z drugiej oglądamy pannę Marię w czasie, gdy pracowała jako guwernantka w domu państwa Żórawskich. Obie warstwy łączą się ze sobą, ponieważ mamy okazję odkryć te momenty w życiu Marii, kiedy przeżywała miłość i zobaczyć jakie będą tego skutki. W obu wypadkach to kobieta ponosi konsekwencje uczucia, jakie łączy zakochaną parę.
Powieść Katarzyny Zyskowskiej oparta jest na prawdziwych wydarzeniach. W biografii Marii napisanej przez Ewę Curie niewiele się o tym wspomina. Co ciekawe biografia pt. „Maria Curie” jest lekturą obowiązkową w szkołach w Japonii, wychodzi więc na to, że w tym kraju sporo wiedzą o polskiej noblistce. Pisarka, chcąc nam przybliżyć ten mniej znany wycinek historii Marii Skłodowskiej-Curie, posłużyła się formą powieści biograficznej. Poprzez śledzenie źródeł, w tym korespondencji Marii z jej bliskimi, wyrobiła sobie pewną opinię na jej temat. My zobaczymy przede wszystkim obraz kobiety z jej emocjami oraz przeżyciami wewnętrznymi. Działalność naukowa znajduje się na kolejnym miejscu, ale sięgając po książkę dowiadujemy się w przekonujący sposób, jakim mogła być człowiekiem i co ją kształtowało i dawało siłę do działania.
Nie dość że o Skłodowskiej to jeszcze pióra Zyskowskiej! Wpisuję na swoją listę książek do przeczytania! Dzięki za polecenie! Serdecznie Cię pozdrawiam i zapraszam do mnie flowersblossominthewintertime.blogspot.com
Warto sięgnąć, ale widzę, że nie trzeba namawiać kogoś, kto zna pióro Zyskowskiej. Pozdrawiam serdecznie!