Papusza – Angelika Kuźniak

PapuszaCzternastego sierpnia premierę miała książka Angeliki Kuźniak, pt. „Papusza”. Opowiada ona o niemal zapomnianej już cygańskiej poetce, która została odkryta przez Jerzego Ficowskiego w połowie XX wieku. Wychwalali ją też inni twórcy – m.in. Julian Tuwim. Dar Papuszy stał się jednocześnie jej przekleństwem.

Autorka w swej pracy posługuje się terminem Cyganie, gdyż tak właśnie chciała być nazywana sama bohaterka książki. Nazwa Rom jest pustym i sztucznym tworem, stworzonym przez media. Praca nad biografią Papuszy, zajęła Angelice Kuźniak aż osiem lat. Trudno sobie wyobrazić ogrom pracy, który trzeba było włożyć w powstanie tego reportażu. Pisarka korzystała z archiwum Jerzego Ficowskiego, tekstów, które pozostały po poetce, nagrań radiowych, artykułów prasowych oraz filmów. Bibliografia jest niezwykle imponująca.

Słowo papusza w języku cygańskim oznacza lalkę. Tak nazywano Bronisławę Wajs, ze względu na jej urodę. Nie da się też dokładnie określić, kiedy bohaterka przyszła na świat, ponieważ Cyganie nie liczą lat. Żyją w zgodzie z rytmem przyrody, więc łatwiej im powiedzieć, że ktoś się urodził, kiedy chłopi kończyli zbierać zboże z pól, niż podać konkretną datę. Papusza przyszła na świat około 1908 roku, w bliżej nieokreślonym miejscu.

Matka Bronisławy Wajs pochodziła z galicyjskich Cyganów, ojciec nie uczestniczył w ich życiu. Mała Papusza dorastała wśród Cyganów, szybko uczyła się ich zasad, w końcu była wśród swoich. Jednak oprócz sztuki kradzieży, wróżenia, zapragnęła czegoś innego niż wszyscy wokół niej: chciała nauczyć się czytać. Osiągnęła swój cel, choć inni Cyganie wyśmiewali się z niej i dokuczali małej dziewczynce, która marzyła o poznawaniu książek.

Kiedy miała piętnaście lat, została wydana za Adama. Po jakimś czasie kazał jej odejść. Drugi mąż – Dyźko – po prostu kupił ją od rodziców dziewczyny. Dionizy Wajs nie był delikatnym mężem – bił Papuszę, choć z czasem i ona zrobiła się harda – potrafiła wyzwać i opluć. Po nieudanym romansie bohaterkę dopada  choroba psychiczna. W 1936 roku wraca do taboru, do Dyźka, ponieważ cygańska żona nigdy nie zostawia męża.

W czasie wojny Papusza jest świadkiem egzekucji Cyganów ze strony Niemców i Ukraińców. Ukrywa się w lesie, ale obserwuje śmierć głodową najsłabszych – czyli dzieci. Najtrudniej było przetrwać zimę:

(…) po czterech dniach / czterech synków matki pogrzebały / w zaspach wielkich i białych

– pisze później poetka w swoim wierszu. Potem przychodzi choroba – tyfus. Papuszy i Dyźkowi udaje się przeżyć. Przygarniają też Tarzana, którego poetka bardzo mocno pokocha. Tabor zaś ruszył w stronę Ziemi Odzyskanych. Po drugiej wojnie Cyganom nadal było trudno. Do grupy dołączył też Jerzy Ficowski, który właśnie podczas podróży z taborem zauważył talent Papuszy. Dzięki niemu poetka stała się znana.

Spotkanie z Ficowskim stanie się też przekleństwem dla Papuszy. Po tym jak w 1953 pisarz wydał książkę „Cyganie polscy. Szkice historyczno-obyczajowe” w taborach zawrzało. Papusza została uznana za zdrajczynię tajemnic cygańskich. Poetka bała się o swoje życie i najbliższych. Popadła w chorobę psychiczną. Do końca życia czuła się odepchnięta  i pogardzana przez swoich.

Reportaż Angeliki Kuźniak jest opowieścią o poetce wykluczonej. Czuła, że musi tworzyć, ale za ten dar musiała zapłacić wysoką cenę. Mówiła o sobie:

Z taboru byłam, teraz znikąd jestem. Dyźko mówił: „Nie pisz wierszy, bo będziesz nieszczęśliwa”. A ja pisała jak ta głupia i stało się teraz, że nigdzie nie należę. Cygany stronią ode mnie, odgrodzili się i milczą. Za książkę pana Ficowskiego nienawiść na mnie rzucili. (s. 180).

Poezja stała się dla niej przekleństwem. Została sama, a po śmierci pochowano ją daleko od cygańskich mogił. Dopiero dziesięć lat później przeniesiono trumnę Papuszy do grobu ojczyma.

Książka Kuźniak podejmuje też temat odpowiedzialności. Jerzy Ficowski przyczynił się do tego, że wrażliwa poetka została wyklęta przez swoich. W książce „Demony cudzego strachu” pisał:

(…) czuję w sobie ciężar współodpowiedzialnosći za te wszystkie biedy, którymi Cię kiedyś obarczono, choć wiem, że były nieuniknione. Wybacz mi, jeśli możesz. (s. 189)

Angelika Kuźniak z dokumentów, do których udało jej się dotrzeć, kreśli biografię poetki. Z drugiej strony książka jest też reportażem. Dziennikarka próbuje odtworzyć osobowość bohaterki, pokazać jej hardość oraz niezwykłą wrażliwość, nie dodając autorskiego komentarza. Powstaje historia niezwykle subtelna i pełna wdzięku. Dzięki autorce możemy zrozumieć tę niezwykłą postać. Wchodzimy do poetyckiego świata Papuszy i dotykamy zupełnie obcy nam świat. Kosmos, w którym piękno natury łączy się z okrucieństwem człowieka. A Kuźniak nie ocenia, niczego nie komentuje. Pozwala nam poznać dawno zapomnianą poetkę. Oddaje Papuszy głos. Warto się w niego wsłuchać.

Dziękuję Wydawnictwu Czarne za książkę Angeliki Kuźniak pt. „Papusza”.

J. Juska – Spóźniona kochanka

Spóźniona kochankaZnalazłam tę książkę w dziale erotyka. Oczywiście według mnie jest to błąd. Ale jak potraktować „Spóźnioną kochankę” J. Juski? Tytuł przywołuje inne skojarzenie… William Wharton napisał przecież powieść pt. „Spóźnieni kochankowie”. Z tym, że u Jane Juska mamy do czynienia z literaturą faktu, książką autobiograficzną.

Kobieta przebywająca na emeryturze, na dodatek nauczycielka wydaje nam się sie osobą stateczną, pozbawioną marzeń i obowiązkowo: starszą niewinną panią Jednak Jane Juska udowadnia, że należy zapomnieć o tym stereotypie i wyemancypować dojrzałych ludzi. Zabiera się do tego w dość nietypowy sposób. Postanawia napisać ogłoszenie do swojej ulubionej gazety The New York Review of Books:

„Zanim skończę 67 lat – co stanie się w marcu – chciałam przeżyć dużo seksu z fajnym mężczyzną. Jeśli wolisz przedtem porozmawiać, możemy zacząć od Trollope’a.”

Tym oto anonsem odmienia całkowicie swoje życie. Na ogłoszenie odpowiada wielu różnych panów. Jane Juska postanawia się z nimi spotkać. Nie ma zamiaru tylko z nimi rozmawiać, chce przeżyć chwile uniesień z mężczyznami, bo do tej pory zaniedbywała tę część życia.

Okaże się, że znajdzie i miłość i rozczarowanie, zdradę, ale też sporo radości. Przy okazji tych spotkań rodzi się inna miłość – do Nowego Jorku, bo tam przede wszystkim będzie spotykała panów z ogłoszeń. Właśnie to miasto, które nigdy nie śpi, staje się drugim bohaterem tej powieści. Juska odkrywa w sobie miłość do tego miejsca.

Autorka pomiędzy spotkaniami z mężczyznami snuje opowieść o swoim życiu w Stanach Zjednoczonych. Najpierw kreśli obraz typowej rodziny – i wychowania w stylu wiktoriańskim. W latach pięćdziesiątych niewiele się mówiło o cielesności, rodzice starali się ją ukrywać przed dziewczętami. Z drugiej strony właśnie dziewczynki mają być idealnymi żonami i  matkami.

Juska pokazuje jak osiągano ten efekt. Aby była atrakcyjna i szczupła karmiono ją amfetaminą. Studia miały służyć temu, by znalazła męża. Wiedzę na temet drugiej płci czerpała z pikantnych opowieści koleżanek, niewiele z tego rozumiejąc. Nigdy nie nawiązała ciepłych relacji z ojcem, czuła się przez to nieatrakcyjna. Zaszła w ciążę, bo wstydziła się pójść do ginekologa. Jedynym wyjściem w tamtych czasach było małżeństwo – choć z niekochanym mężczyzną.

Autorka świetnie pokazała obraz Ameryki i jej mentalności w drugiej połowie XX wieku. Z jednej strony mogła zdobyć wykształcenie i zostać nauczycielką, z drugiej ciągle czuła się zależna od mężczyzn. Wiele lat zajęło jej uwolnienie się od tych niewidzialnych więzów. Właściwie pomogła dopiero terapia u psychoanalityka.

Co może robić starsza pani? Emerytowana nauczycielka ma problem, by się utrzymać, więc podejmuje pracę, działa też charytatywnie. Uczy więźniów twórczego pisania, wspiera kobiety korzystające z kliniki aborcyjnej. Przy okazji chce zrobić coś dla siebie. Jako, że sfera jej życia intymnego nie istniała od lat, postanowiła zmienić tę sytuację. Bez skrępowania i wstydu pokazała wszystkim, że można doznać wielu uniesień w drugiej połowie życia. Najbardziej kontrowersyjnym wyborem był związek z mężczyzną o trzydzieści lat młodszym. Tego nie wytrzymały nawet najbardziej tolerancyjne osoby…

Historia Jane Juski w niezwykle obrazowy sposób pokazuje coś, co do tej pory należało do tabu. Życie seksualne po sześćdziesiątce, na dodatek udane? Myślę, że książka może wzbudzać kontrowersje. Jednak udowadnia, że w każdej chwili można odmienić swoje życie. Trzeba tylko poszukiwać w inteligentny sposób. Bo przecież każdy ma prawo do szczęścia. I tyle.

„Spóźniona kochanka” jest książką, którą pochłania się w jeden wieczór. Jednych mogą zainteresować perypetie miłosne głównej bohaterki. Mnie natomiast najbardziej zaintrygowała przemiana, jak zaszła w mentalności Amerykanów przez ostatnie pięćdziesiąt lat. Nie chodzi tu tylko o pokazanie, że starsze kobiety mają prawo do życia seksualnego. Książka wskazuje jednak drogę, by nie poddawać się i iść za marzeniami. Nawet, gdy się wydaje, że jest już za późno – trzeba odnaleźć siebie.

Dziękuję za książkę Wydawnictwu Czarna Owca.

Dobre dziecko – Roma Ligocka

Dobre dziecko„Dziewczynka w czerwonym płaszczyku” Romy Ligockiej zaintrygowała mnie ze względu na tematykę wojenną. Większa część tej książki została napisana z perspektywy kilkuletniego dziecka. Dziewczynki, która musiała ukrywać się wraz z matką przed nazistami, ze względu na żydowskie pochodzenie. „Dobre dziecko” również jest historią autobiograficzną. Dotyczy jednak przede wszystkim trudnych relacji kilkunastoletniej Romy z matką. I choć główną bohaterką książki jest sama Roma, nagle – po kolejnych wyznaniach – poznajemy równie ważną postać – jej matkę, Tosię.

W „Dziewczynce w czerwonym płaszczyku” Ligocka skupiała się bardziej na sobie, na tym kim się stała przez drugą wojnę światową. Teraz autorka dorasta do tego, by przyznać, że ma nadal w sobie tę kilkunastolatkę, która wciąż się boi. Na początku jest lęk, pojawiający się w związku z przeżyciami wojennymi. Teraz dochodzi obawa o matkę.

Roma – nastolatka, różni się od pozostałych rówieśników. Nie potrafi zaprzyjaźnić się z innymi dziewczętami. Woli samotność i lektury. Choć ma tylko matkę – nie potrafią nawiązać właściwej relacji. Efekty są takie, że Roma coraz bardziej zamyka się w sobie, popada w depresję, ma problemy z apetytem.

Teofila jako jedna z nielicznych przetrwała Holocaust. Podczas wojny starała się chronić córkę. Rzeczywistość powojenna jednak ją przerosła. Kobieta utraciła bowiem wszystko. Mąż choć przeżył wojnę, zmarł na udar – prawdopodobie w wyniku tortur, które zadawali mu komuniści. Po dawnej świetności rodu Abrahamerów, z którego pochodziła Teofila, nie został niemal ślad – jedynie jeden zeszyt z pamiętnika Anny Abrahamer – babci Romy.

Teofila przed wojną uważana była za „dobre dziecko”. Anna Abrahamerowa sądziła, że córka ma przed sobą świetlaną przyszłość, jako małżonka bogatego Żyda. Jednak Tosia zakochała się w biednym Leiblingu. Ten wybór w oczach rodziny był mezaliansem.

Lata pięćdziesiąte w Krakowie były bardzo mrocznymi czasami. Stalinizm, bieda i ciągła obawa o pracę matki Romy powodowały, że obie żyły w poczuciu niepewności. Pewnego dnia dziewczynka odkrywa, że Teofila ma romans. Dzieci wytykają Romę palcami, bo pani Ligocka związała się z żonatym mężczyzną. Dziewczynka odkrywa w torebce matki listy od kochanka. Wujek – jak go nazywała nastolatka – nie chciał jednak opuścić żony.

Roma dorastała wśród skomplikowanych relacji między dorosłymi, nie bardzo je rozumiejąc. Podświadomie czuła, że z matką dzieje się coś dziwnego. Roma obawiała się, że Teofila chce popełnić samobójstwo. Chociaż dziewczynka sama nie potrafiła się pozbierać po holokauście, wyostrza wszystkie zmysły, by chronić mamę. Na szczęście za każdym razem jej się udaje.

Ligocka pisze, że długo musiała czekać, by opisać trudy dojrzewania. Okazuje się, że życie nastolatki nie musi być puste i próżne. Częściej jest trudne i bolesne. Przede wszystkim w „Dobrym dziecku” mowa o dorastaniu do miłości. Takiej między matką a córką. Choć relacja jest trudna, mają tylko siebie. Tak jak Teofila opiekowala się Romą podczas wojny, tak teraz ciężar spadł na córkę. Kilkunastoletnia dziewczynka przejmuje obowiązki i musi dojrzeć do bycia opiekunką. Obie poszukują szczęścia i miejsca dla siebie. Roma Ligocka udowadnia, że trzeba walczyć o swoje miejsce w świecie. Podsumowanie może być następujące:

Nie wiem, czy tam, dokąd lecę, może mnie spotkać nieoczekiwane szczęśliwe zakończenie – czy nasze losy mogą mieć jakiś happy end? A może to ja sama dla siebie jestem happy endem – jedynym szczęśliwym zakończeniem. (s.286)

Warto przyjrzeć się tej powieści, ponieważ Ligocka świetnie poradziła sobie w opisywaniu emocji. Opowiedziała nie tylko o sobie i matce. Świetnie oddała klimat Krakowa lat pięćdziesiątych. Ligocka ukazała trudny proces dorastania, chcąc zrozumieć nastolatkę, która w niej nadal tkwi. Na szczęście dla nas czytelników, dopuściła ją do głosu. Dzięki temu otrzymujemy ciekawą lekturę, choć opowiadającą o bolesnych wspomnieniach.

Dziękuję za książkę Wydawnictwu Literackiemu.

Roma Ligocka jako „Dziewczynka w czerwonym płaszczyku”

Dziewczynka w czerwonym płaszczykuPowstało wiele książek o Holocauście. Można się zastanowić po co? Jednak ci, którzy uważają, że należy pamiętać, będą sięgali po takie pozycje. Książka Romy Ligockiej jest autobiografią i dotyczy nie tylko jej życia podczas II wojny światowej. To, że ukształtowały ją czasy pogromu Żydów, będzie miało na nią olbrzymi wpływ. Dlatego właśnie ta część życia zostanie opisana najbardziej szczegółowo.

Jak przetrwać w świecie, który uparł sie, że należy zgładzić wszystkich Żydów? Rodzice Romy stwierdzili, że należy nadać ich córce bezpieczny, aryjski wygląd. Dziewczynce w getcie na siłę farbują włosy na blond. Jednak nie da się zmienić czarnych oczu na niebieskie. Dlatego Roma boi się spojrzeć przechodniom w oczy. Niewiele z tego rozumie. Odczuwa tylko lęk. Otacza ją zawsze i wszędzie, jest wszechogarniający oraz paraliżujący.

Ligocka pisze o tym co widziała z punktu widzenia kilkulatki. Obserwuje chodniki zabarwiające się na czerwono, po tym jak mordowani są kolejni ludzie. Widzi śmierć dziecka, z którym się przed chwilą bawiła. Kiedy chowa się z innymi w ciemnym pomieszczeniu wpada w panikę, bo przebywa obok trupa, z którego wychodzą robaki – jak się okazuje, był to tylko manekin. Przez chwilę zrobiło się bardzo niebezpiecznie, bo dziewczynka zaczęła krzyczeć i mogła zdradzić nazistom  kryjówkę. Inni przebywający w tym miejscu omal nie udusili dziewczynki. Poczuła jak wiele rąk zaciska się na jej twarzy.

Wiele jest sytuacji, w których mogła zginąć. W pewnym momencie ucieka z matką do aryjskiej części Krakowa. Z wielkim trudem udaje im się znaleźć kryjówkę. Zostają przyjęte przez kobiety z rodziny Kierników. Strach jednak nie mija. Roma z Liebling, zamienia się naa Ligocką. To nazwisko zostawią sobie już na stałe.

Po upadku Hitlera życie wcale nie staje się łatwiejsze. Choć mimo wszystko Roma nie może uwierzyć, że wolno już swobodnie wychodzić na zewwnątrz, że nie trzeba lękać się innych ludzi. Mimo to wciąż się boi. A i komuniści nie ułatwią im egzystencji.

Ligocka w autobiografii opisuje świat powojenny. Odnajduje się jej ojciec, jednak idylla trwa krótko. Po aresztowaniu przez ubecję, jego organizm nie wytrzymuje. Zostaje uwolniony, prawdopodobie był torturowany – teraz jest zbyt słaby, by mógł zaszkodzić komunistycznej Polsce. Umiera, gdyż nie ma dla niego odpowiednich leków.

Kobiety zostają same i próbują jakoś żyć. Dziewczynka nie może odnaleźć się w szkole żydowskiej, ani w katolickiej. Dopiero jako komunistka jest wskazywana jako wzór. Fascynacja ideologią trwa krótko, bo Roma szybko zauważa wypaczenia komunizmu. W liceum odkrywa wreszcie siebie. W końcu ma przyjaciółki. Doskonale radzi sobie z językiem polskim, świetnie rysuje i maluje. O Holocauście i przeżyciach wojennych z nikim nie rozmawia, nawet najbliższymi. Trudno jej się porozumieć z matką. Ligocka opisuje swoje studia na Akademii Sztuk Pięknych. Jej przyjaciele są elitą artystyczną Krakowa. Nie mają nic prócz swej twórczości. Bohateka zakochuje się i wychodzi za mąż. Okazuje się, że wybranek jest alkoholikiem. Kiedy Roma ma dwadzieścia jeden lat rozwodzi się z Wiesławem.

Książka Ligockiej opowiada o dziewczynce, która wciąż w niej tkwiła. Kiedy Spielberg kręci „Listę Schindlera” odnajduje w nim siebie. Właśnie ona została w nim przedstawiona, jako dziewczynka w czerwonym płaszczyku. Jako jedna z nielicznych ocalała. Teraz chce opowiedzieć o tej dziewczynce, „która w głębi mojej duszy płacze i nadal się boi”.

Trudno sobie wyobrazić, jak wiele szczęścia miała Roma i jej matka. Jej historia porusza. Dowodzi też, że nie da się zapomnieć o tych strasznych przeżyciach. Bez wsparcia, szczerych rozmów i zrozumienia ze strony bliskich, nie udało się kobiecie poradzić z traumą. Wspomnienia wracały w snach i na jawie – np. kiedy słyszała pewne zwroty w języku niemieckim. Biografię czyta się jednym tchem, choć nie zawiera miłych i wygodnych faktów. Pewne opisy wydają się być nie do wytrzymania, a na dodatek historia pokazana została z perspektywy trzyletniego dziecka. Nie można przejść obojętnie obok tej książki, wstrząśnie każdym.

O showmanie – G. Brzozowicz „Cejrowski. Biografia”

Cejrowski. BiografiaWojciech Cejrowski wciąż wzbudza kontrowersje. Dlaczego? Bo każde jego zdanie, które wypowiada jest prowokacją. Dlatego wciąż o nim głośno. Jeśli robi się troszkę ciszej na jego temat, wtedy W.C. wkracza do akcji ze swoimi poglądami. A co mnie łączy z tą osobą? Otóż oboje pochodzimy z Kociewia. Właśnie dlatego chciałam poznać jego biografię.

Grzegorz Brzozowicz nie uzyskał akceptacji Wojciech Cejrowskiego podczas pisania tej książki. Bohater tytułowy uważa przecież, że biografie należy tworzyć po śmierci opisywanego. Walczy o to, by nikt nie wchodził w jego prywatność. Zawzięcie broni w ten sposób swoich najbliższych – tak uważa. Tylko, czy we współczesnym świecie jest to możliwe, gdy chce się być osobą medialną?

Autor opowiada o kilku przodkach Cejrowskiego. Zaczyna od siedemnastego wieku, bo według legendy rodzinnej ród W.C. rozpoczyna się od historii pewnego hiszpańskiego Żyda. Kolejni przodkowie związani są z Pomorzem, a dokładniej mało znanym Kociewiem – regionem we wschodniej części Borów Tucholskich, ze stolicą w Starogardzie Gdańskim.

Mimo, że rodzice Cejrowskiego przenoszą się do Warszawy, młody chłopak czuje się mocno związany z Osiekiem, gdzie mieszkają jego dziadkowie – tam będą odbywały się potem „Zloty Ciemnogrodu”. Przodkowie Cejrowskiego byli bardzo pracowici i przedsiębiorczy. W.C. szybko nauczył się od dziadka, jak robić interesy –  i to zostało dorosłemu Wojciechowi do dziś.

Choć w Warszawie nie czuł się najlepiej, tu jednak mógł rozwijać swój talent. Nauczył się języka angielskiego, został nawet porwany  przez ubecję, po pogrzebie kolegi z równoległej klasy – Grzegorza Przemyka. Wojciech dostał się na studia teatralne, wykazywał spory talent w tym kierunku. Jednak nie skończył ich, mimo początkowych sukcesów. Postanowił, że będzie podróżował – bo przecież od dzieciństwa o tym marzył.

Dzięki pierwszej wyprawie narodziła się jego miłość do Meksyku. O Polsce mówi, że jest jego matką, Meksyk – żoną. Autor pokazuje co po kolei kształtowało Cejrowskiego. Jaki wpływ na niego mieli stend-uperzy w Stanach, co potem zupełnie nie spotkało się ze zrozumieniem w czasie tworzenia „WC Kwadransa”. Brzozowicz opisuje trudną i kontrowersyjną karierę bohatera – i jako podróżnika, i jako dziennikarza radiowo-telewizyjnego, czy pisarza bestsellerowych książek.

W biografii nie znalazłam żadnych tabloidowych informacji, zero plotek o życiu osobistym. Choć opisana została najbliższa rodzina Cejrowskiego, nie ma wzmianek o tym, z kim jest związany sam Wojciech. Więc raczej bezpodstawnie Cejrowski bał się o swą prywatność. Natomiast doładnie opisane zostały jego wszystkie kontrowersyjne poczynania, ale są one powszechnie znane. Brzozowicz pokazuje ich źródło, a następnie konsekwencje czynów W.C.

Książka została wydana w grubej oprawie, na pięknym kredowym papierze z licznymi ilustracjami. Dodano do niej nawet mapy, zaznaczono na nich kraje, po których podróżował Cejrowski. Ich wykonanie przypomina książki W.C. Zaintrygowało mnie, że prócz tekstów o samym Cejrowskim, są np informacje np. teoretyczno-literackie, czym jest stend-up, jaką rolę pełniła instytucja błazna – tajemniczego autora podpisanego jako F.J.

Pojawiają się cytaty różnych wypowiedzi Wojciecha Cejrowskiego oraz dodatkowe wyjaśnienia np. dotyczące rzeczywistości w PRL-u. Autorowi trochę udziela się styl opisywanego. Widać też, że darzy Cejrowskiego sympatią. Nie krytykuje go, podaje fakty, również te niewygodne, ale raczej stara się go tłumaczyć, niż ganić. Z całej opowieści wyłania się obraz osoby, która zrobi wszystko – oczywiście zgodnie z własnymi poglądami, by zaistnieć w show-biznesie. Stąd kontrowersyjne wypowiedzi W.C. A kiedy o nim słychać, jest szansa na interes. Bo o to w tym wszystkim Cejrowskiemu chodzi – tak przynajmniej wynika z jego biografii.

Prawdziwa królowa – Andrew Marr

Prawdziwa królowaKsiążka Andrewa Marra „Prawdziwa królowa. Elżbieta II jakiej nie znamy” właściwie nie opowiada tylko o królowej Elżbiecie. Dzięki tej obszernej pozycji czytelnik odbywa podróż w czasie. Choć niekoniecznie jest to odległa przeszłość, jednak dzięki autorowi oglądamy ją z pewnym dystansem, niemal z lotu ptaka, otrzymując szeroką perspektywę.

?Prawdziwa królowa?. Sam tytuł książki podsumowuje panowanie Elżbiety. Jeśli jeszcze dodamy, że to królowa jakiej nie znamy ? sukces czytelniczy murowany. Któż nie chciałby dowiedzieć się czegoś więcej?

Ale kto szuka tabloidowych informacji, może odłożyć książkę natychmiast na bok. Marr snuje niezwykle interesującą historię, zaczynając od Jerzego V – założyciela dynastii. Dzięki temu w ogóle wiemy skąd się wzięła i co kształtowało Elżbietę. Wydarzenia polityczne oraz wszystko co działo się w jej rodzinie na początku XX wieku miało zasadniczy wpływ na jej charakter. Wystarczy przypomnieć sobie, co stało się z kuzynem Jerzego V, carem Mikołajem II i jego najbliższymi. Liczne afery miały miejsce na długo przed przyjściem na świat Diany i Karola.

Autor przedstawia portret psychologiczny Elżbiety, dzięki czemu staje się ona sympatyczną i ciepłą osobą, a nie tak jak by chciały bulwarówki ? zimną i wyrachowaną. Wreszcie zrozumiałam, co nią kieruje. Niektóre ideały mogą być nieco przestarzałe, ale królowa jest im wierna. Za to można ją tylko cenić. Autor wyjaśnia wiele zachowań – np. po śmierci Diany. A. Marr stara się oczyścić królową z wielu zarzutów, pokazując, że właśnie tak powinno wyglądać postępowanie Elżbiety II, a nawet starała się otworzyć na potrzeby opinii publicznej – mimo, że nie było to zgodne z zasadami.

A kto wie, jakie relacje miała królowa z kolejnymi premierami Wielkiej Brytanii? Tu wszystko zostaje skrupulatnie podane. Niewiele osób pamięta o tym, że Elżbieta przecież czuje się odpowiedzialna za dawne kolonie oraz Australię i Kanadę. Miłośnicy historii mogą zacierać ręce.

Cały świat zdążył się kilka razy zmienić, a Elżbieta II wydaje się być czymś stałym. Może na tym polega jej fenomen? Udało jej się znaleźć dla siebie miejse w społeczeństwie. Jej ideą jest służba obywatelom, nie odwrotnie. Królowa właśnie dlatego nie będzie wpływała na parlament. Może jedynie naprowadzać polityków zadając im pytania, nie wyrażając jednocześnie swoich poglądów.

Dzięki książce Marra dowiedziałam się wiele o Elżbiecie II i samych Anglikach. Choć konwenanse stają się powoli przestarzałe i niezrozumiałe, królowa wciąż stara się przestrzegać tracycji. Pragnie dopasować się do potrzeb Anglików, ale jednocześnie nie podlegać modnym zachowaniom, a patrzeć daleko w przyszłość.

Dzięki „Prawdziej królowej” weszłam za kulisy miejsc, których zwykły czlowiek nie może zobaczyć. Poczułam, jak wokół rozgrywa się wielka polityka, której autorytetem jest właśnie Elżbieta. I choć nie ma w sobie nic z bajkowej postaci, dzięki tej biografii coś zrozumiałam. Warto przyjrzeć się bliżej tej książce, by zrozumieć zasady, którymi kieruje się Elżbieta II.  Mogę polecić ją każdemu, kto poszukuje rzetelnej wiedzy o Windsorach.