„Dziennik z podróży do Rosji” – John Steinbeck, Robert Capa

Dziennik z podróży do Rosji, John Steinbeck, Robert CapaCzęsto nam się wydaje, że jesteśmy ekspertami od Rosji. Wszak nasz kraj graniczy z tą potęgą, że nie wspomnę o historii. Rosyjską duszę opisywali jednak najlepiej sami Rosjanie. Czy zatem wrażenia z podróży do Związku Radzieckiego John Steinbecka mogą być w jakiś sposób odkrywcze dla nas? Biorąc pod uwagę, że autor książki i słynny fotograf dotarli tam, gdzie niewielu ludzi z Zachodu, była to ważna wyprawa. Zabiera nas bowiem do kraju ogarniętego stalinizmem, w czasy zimnej wojny. Warto zatem zobaczyć ten kraj i jego mieszkańców ukazanych w „Dzienniku podróży do Rosji”.

Miłośnikom literatury nie trzeba przypominać sylwetki noblisty Johna Steinbecka. Dla tych, którzy kochają fotografię Robert Capa to legenda. Jak doszło do współpracy tych dwóch mężczyzn? Capę i Steinbecka połączył nastrój wywołany tym, w jaki sposób przedstawiano informacje ze świata. „Gazety podawały codziennie setki wiadomości na temat Rosji. Co myśli Stalin, co planuje sowiecki sztab generalny, jak wygląda rozmieszczenie wojsk i jak przebiegają próby z użyciem broni atomowej i kierowanych pocisków rakietowych.”

A co ze zwykłymi Rosjanami? Czy Związek Radziecki to tylko polityka, wojska i generalissimus? Okazało się, że i Capa i Steinbeck chcieliby wiedzieć: „Jak ubierają się Rosjanie? Co jadają na kolację? Czy urządzają przyjęcia? Jaka jest tamtejsza kuchnia? Jak uprawiaj seks i jak umierają mieszkańcy Rosji? O czym rozmawiają?” Tych interesujących aspektów dla pisarza i fotografa znalazło się sporo, jednak nikt nie potrafił udzielić im wiarygodnych informacji. Dlatego postanowili połączyć siły i odnaleźć odpowiedzi na nurtujące ich pytania na własną rękę. W ten sposób powstał reportaż, w którym głównymi bohaterami stali się zwyczajni mieszkańcy powojennego Związku Radzieckiego.

Dzięki powyższym założeniom powstało dzieło reporterskie, w którym opis tego co widzi pisarz stało się bardzo ważne. Przede wszystkim czytelnik musi sam wyciągnąć wnioski. John Steinbeck postanowił zostać kimś, kto dokumentuje to, co zobaczy i usłyszy. Natomiast fotograf postanowił uchwycić wszystko, co trudno przekazać słowami. Rosyjscy urzędnicy bali się bardziej obrazu, niż słów, dlatego Capa miał problem z otrzymaniem wizy.

Na szczęście obu Amerykanom udało się wyjechać wspólnie. Wbrew temu, co mówili inni ich życzliwi rodacy, kiedy trafili do Moskwy nie zostali porwani, zamordowani, ani nawet torturowani. Czuli jednak, że są kontrolowani. Taka podróż nie mogła być inna niż propagandowa. Wszystkie wypady Amerykanów były ściśle zaprogramowane przez komunistycznych urzędników. Oczywiście osoby, które spotykali na swojej drodze, rzadko były przypadkowe. Jednak autorzy książki byli tego świadomi. Najbardziej Steinbeckowi i Capie utrudniał kontakty z innymi ludźmi brak znajomości języka rosyjskiego. Z tego powodu nie udało im się kontaktować ze zwykłymi ludźmi bez tłumacza, który jednocześnie ich kontrolował.

Jak ugościć zagranicznych gości? Autorzy przede wszystkim muszą się zmierzyć z ogromną ilością jedzenia i jeszcze większą wódki. Gościnność słowiańska pozostała, choć kraj oczywiście w tym czasie powojennym musiał radzić sobie z wielką biedą. Natomiast Steinbeckowi i Capie próbowano pokazać, jak doskonale radzą sobie ludzie radzieccy z odbudowywaniem kraju oraz jak są silni psychicznie, ponieważ każdy z nich stracił kogoś bliskiego na wojnie. Prócz Moskwy trafią też na Ukrainę i do Gruzji. Ludzie pochodzący ze wsi będą bardziej spontanicznie reagowali na gości i okażą się bardziej przekonywujący i naturalni.

W „Dzienniku z podróży do Rosji” będziemy obserwować mieszkańców ZSRR, ale też poznamy również samego Johna Steinbecka i Roberta Capę. Moim zdaniem w książce umieszczono zbyt mało fotografii. Wszystkie zdjęcia starają się oddać zwykłego człowieka i jego charakter. Oczywiście Capa nie w każdej sytuacji mógł robić zdjęcia. Z tego powodu często się denerwował. Johna Steinbeck na pierwszy rzut oka pisze w sposób nieco naiwny, ale kiedy bliżej przyjrzymy się tym tekstom, zobaczymy kolejną warstwę – ironię. Autor pokazuje nam pewne sprzeczności. Opisuje jak żyją elity, a jak zwykli ludzie próbują sobie radzić w tej trudnej rzeczywistości. Zobaczymy restauracje, w których płaci się kartkami, albo inne w których mogą przebywać dysponujący ogromną gotówką. Oglądamy dostatnie życie pisarza Konstantina Simonowa. W tym momencie komunistycznej równości urzędnik nie wspomina. A my wyciągamy wnioski sami, choć mamy świadomość, że próbujemy poznać ZSRR z 1947 roku patrząc przez dziurkę od klucza.

  1. Mam ebooka na czytniku, głównie ze względu na Roberta Capę właśnie, niedawno czytałam książkę opartą na jego biografii – „Dziennik…” byłby idealnym uzupełnieniem lektury.

    • Jakiś czas temu czytałam książkę o najsłynniejszych fotografach, więc Robert Capa musiał się w niej pojawić. Co ciekawe, słynny fotograf w „Dzienniku z podróży do Rosji” wypowiada się również w jednym z rozdziałów. Natomiast dzięki Steinbeckowi zapamiętam Capę, jako miłośnika długich kąpieli i podbieracza książek.

  2. O Steinbecku trochę słyszałem (cały czas wyrzucam sobie, że nie zapoznałem się jeszcze z żadną z jego książek), ale nie miałem pojęcia, że pisarz odwiedził Rosję. Bardzo jestem ciekaw, co udało się zaobserwować amerykańskiemu autorowi. I ciekawe ile o sobie samych dowiedzieli się z tego dzieła Rosjanie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *