Laureatka Literackiego Nobla za 2018 rok nie musi pisać na czas, by zwrócić uwagę na swoją twórczość. Miłośnicy prozy Olgi Tokarczuk nie mogli się jednak doczekać najnowszej powieści pisarki. Dlatego informacja o premierze książki „Empuzjon. Horror przyrodoleczniczy” szybko obiegła kraj i wielu ludzi czyta książkę, albo zapowiada lekturę powieści. Mnie również taka wspaniała wiadomość bardzo ucieszyła i zaczęłam ją czytać, jak tylko znalazłam chwilę. Piękna okładka (zaprojektowana przez wspaniałą ilustratorkę Joannę Concejo) przyciągnęła mój wzrok i zdziałała wręcz hipnotyzująco. Co jednak znalazłam wewnątrz?
Opowieść przenosi nas w czasie do świata przed I wojną światową. Trafimy Görbersdorfu, obecnie jest to polskie Sokołowsko. Do tego miejsca przybywa młody mężczyzna, Mieczysław Wojnicz. Bohater przyjeżdża tu, ponieważ cierpi na gruźlicę. Do śląskiego sanatorium dr Hermanna Brehmera ów kuracjusz przyjeżdża aż ze Lwowa. Właśnie w tym miejscu ma podreperować swoje słabe zdrowie. Bohater od samego początku ma wrażenie, że znalazł się w innej rzeczywistości. Tak jakby w Görbersdorfie czas płynął inaczej.
Wojnicz nie pojawi się jednak w Kurhausie, a w Pensjonacie dla Panów. Takie rozwiązanie ma być lepsze, bo tańsze. Pech chce, że młody człowiek niemal od razu zetknie się ze śmiercią. Życie odbiera sobie służąca, a tak dokładnie (jak się za chwilę okaże), żona właściciela tego miejsca. To była jedyna kobieta, która mieszkała w pensjonacie. Teraz Mieczysław będzie miał kontakt jedynie z mężczyznami. Wszyscy oni będą mieli określone zdanie na temat kobiet. Oprą swoje opinie na myśli filozoficznej, chrześcijańskiej, teorii Darwina. Wszystko na niekorzyść pań. Otrzymamy mizoginizm w pełnym wydaniu, głos w obronie kobiet nie będzie brany pod uwagę.
W tym męskim świecie nie powinno być miejsca na słabości. Tymczasem gruźlicy w dużej mierze z nich się składają. Mieczysław Wojnicz czuje się wyobcowany. Wstydzi się swojej narodowości, choroby, delikatności. Jest inny. Ma obsesję na punkcie podglądania, np. boi się, że ktoś go zobaczy w negliżu. Sam co jakiś czas zagląda do pokoju nieżyjącej już pani domu i zakłada jej ubrania. W czasie pobytu w Domu dla Panów odkryje, że miejsce to skrywa swoje tajemnice. Zaczynamy od śmierci pani Opitz, a skończymy na tym, co dzieje się wokół samego uzdrowiska. Mężczyźni przebywający w tym samym pensjonacie, co Wojnicz, bagatelizują problem, tylko jeden z nich podpowiada naszemu bohaterowi, że dzieje się coś złego.
„Empuzjon” na pierwszy rzut oka może kojarzyć się z „Czarodziejską górą” Thomasa Manna ze względu na miejsce, w którym odgrywa się akcja powieści. Kiedy się w nią zagłębimy, szybko odkryjemy punkty wspólne. Mężczyźni dominują w obu historiach. Tymczasem Olga Tokarczuk przez pryzmat męskich doświadczeń pokazuje, jak niesprawiedliwie postrzegane były kobiety sto lat temu. Czy dzisiaj jest dużo lepiej? Co nam uczyniła męska dominacja w naszej cywilizacji?
W „Empuzjonie” nie może zabraknąć „czułości”. Pisarka mocno trzyma się swoich poglądów wygłoszonych w mowie noblowskiej i choć bohaterowie głoszą poglądy strasznie niesprawiedliwe, to z czasem zaczynamy ich darzyć sympatią. W powieści może zaskakiwać i humor w niej zawarty, i podtytuł, który przenosi naszą uwagę ku ciekawej formie. „Horror przyrodoleczniczy” intryguje, podobnie jak narracja. Długo będziemy się zastanawiali, kto do nas mówi. Wszystko (no może prawie wszystko) wyjaśni się w zaskakującym finale. Warto wkroczyć w ten niezwykle bogaty świat. Z przyjemnością czyta się mistrzowskie opisy, wprowadzające nas w klimat, a doskonała fraza sprawia, że trudno od książki się oderwać. Po pierwszej lekturze powieści odkrywamy, że otrzymaliśmy wielowarstwową opowieść. Historię, w którą warto się zagłębić i rozsmakowywać. Szybko odkrywamy, że właśnie trafiliśmy na wyśmienitą ucztę.
Ha, no właśnie, samo napomknięcie o sanatorium, niemal z automatu nakierowuje nas na trop „Czarodziejskiej góry”. Wygląda na to, że Olga Tokarczyk celowo posłużyła się tym skojarzeniem, by wciągnąć czytelniczki i czytelników w bardzo ciekawą dyskusję m. in. na temat płci, społecznych ról, itd. Na pewno sięgnę po tę książkę.
Zabieg jest przemyślany, a sama powieść „Empuzjon” to oczywiście zupełnie inna historia. Olga Tokarczuk nawiązując do Manna, pokazuje coś nowego. Tak jak tytuł niewiele na początek podpowiada, to podtytuł owszem od razu daje nam pewne wskazówki.