Gdyby ktoś zapytał mnie, jakie książki pozwoliłyby mu poznać historię Czechosłowacji, natychmiast wręczyłabym mu powieści Pavola Rankova. Urodzony na Słowacji autor potrafi opowiadać o wydarzeniach, które miały miejsce w XX wieku, ale robi to w ten sposób, że niemal nie zdajemy sobie z tego spraw. Dzieje się tak, ponieważ skupiamy się na losach bohaterów, a te powiązane są z historią. Do tej pory przeczytałam „Zdarzyło się pierwszego września (albo kiedy indziej)” oraz „Matki”. Teraz sięgnęłam po niedawno wydaną „Legendę o języku”, a przetłumaczoną na język polski przez Tomasza Grabińskiego.
Akcja powieści rozgrywa się na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, przede wszystkim w Pradze. Bohaterami powieści są studenci pierwszego roku historii. Czworo z nich poznało się właśnie na uczelni, a zbliżyło ich do siebie zadanie, jakie mieli do wykonania. Jeden z wykładowców opowiada studentom legendę o Janie Nepomucenie i każe im zapoznać się z tą postacią w taki sposób, by oddzielić fakty od mitów. Tylko jak poznawać historię świętego w duchu marksistowskim? Oczywiście w krytycznie wobec kościoła.
Doktor Šindelář szuka wrogów klasowych nawet w średniowieczu. Studenci jednak nie mają wyjścia, muszą wykonywać polecenia adiunkta, choć widzą w nim karierowicza, który próbuje się wybić po wydarzeniach praskiej wiosny. Tomáš z Tánią, Martinem i Klárą poznają się na moście Karola, gdzie udają się na polecenie nauczyciela. Właśnie w to miejsce, w którym można zobaczyć wizerunek świętego. Tak rozpoczyna się ich wspólne poznawanie życia i zagadki śmierci świętego.
Historia Jana Nepomucena staje się czymś w rodzaju śledztwa. Jednak adiunkt z tych samych faktów snuje zupełnie inne wnioski, niż młodzi studenci. Oni od samego początku są niechętnie nastawieni do systemu. Mają własne zdanie, ale nie mogą go wyrażać wprost. Czują, że mogą być szczerzy tylko między sobą. Przy okazji zadań, jakie wykonują bohaterowie, czy wykładów na jakie muszą chodzić, dostrzegamy, jak wygląda rzeczywistość w Czechosłowacji lat siedemdziesiątych XX wieku. Nawet niewinne zabawy czworga przyjaciół przybliżają nam posępny klimat miasta. Kiedy liczą wesołe i smutne twarze, tych ostatnich jest znaczna przewaga. Nieświadomi swej naiwności studenci wdają się w dyskusje z adiunktem, próbując zachować przy tym odrobinę przyzwoitości oraz niezależności. Nie mają pojęcia, jakie będą tego skutki.
W powieści najdokładniej został przedstawiony Tomáš. Chłopak, który z rodzicami przyjechał ze Słowacji do Pragi. Jego matce wydaje się, że historia jest zawodem bezpiecznym, z przyszłością. Dziewiętnastolatek szybko uczy się, że trzeba ukrywać fakt, że są rodziną religijną. Nie zgadza się z systemem, który sprawia, że Czechosłowacja pogrążyła się w mroku. Okazuje się, że sytuacja, jaka zapanowała po praskiej wiośnie, łączy się z historią Jana Nepomucena. Wieki średnie i lata siedemdziesiąte spowija podobna ciemność. Te podobieństwa odkryjemy na kilku poziomach i warto je odnaleźć.
„Legenda o języku” intryguje, ponieważ chcemy dowiedzieć się, dokąd powiodą nas naukowe odkrycia na temat świętego. W pewnym momencie miałam wrażenie, że bohaterowie prowadzą śledztwo historyczne. Z czasem zauważmy w tym znacznie więcej. Ciekawa okaże się także postać Ciotuni, którą poznajemy dzięki bezpośredniej relacji jej krewnego. Pragnie on poznać tajemnicę jej szaleństwa. Dowiedzieć się dlaczego kobieta opowiada tylko o wydarzeniach z przeszłości, nie pozwalając teraźniejszości na wkroczenie do jej życia. Łatwo domyślić się, że mamy do czynienia z jedną z głównych postaci „Legendy o języku”. Jednak dopiero w finalne dowiemy się, co się wydarzyło.
Pavol Rankov snuje opowieść o czasach, które dla młodego pokolenia są tak odległe jak samo średniowiecze. Widzimy społeczeństwo czeskie i słowackie funkcjonujące w systemie komunistycznym. Autor pokazuje oba narody i uświadamia czytelnikom pewne różnice, których do tej pory mogliśmy nie zauważyć. Jednocześnie otrzymujemy opowieść uniwersalną na temat ucisku systemu, w którym trzeba uważać na każde słowo. Młodzi naiwni bohaterowie szybko przekonają się, że na swobody nie ma miejsca. Opresyjność niezależnie od epoki zniewala, a Rankov w ciekawy oraz poruszający sposób opowiada o jego mechanizmach i skutkach.