Wychowywałam się na książkach Kornela Makuszyńskiego, jak wiele osób z mojego pokolenia. Świetnie się bawiłam podczas lektury „Koziołka Matołka”, a także śledząc przygody małpki Fiki-Miki. Oczywiście to był dopiero początek drogi, ponieważ w miarę jak dorastałam, sięgałam po powieści przeznaczone dla nieco starszych odbiorców. Najpierw była „Awantura o Basię”, „O dwóch takich, co ukradli księżyc”, następnie przyszedł czas na „Pannę z mokrą głową”, „Szatana z siódmej klasy”, aż na „Bezgrzesznych latach” kończąc. Były również ekranizacje powieści Kornela Makuszyńskiego i każdy młody człowiek zetknął się z wykreowanymi przez pisarza przygodami, niekoniecznie mając tego świadomość. Liczyła się dobra przygoda i humor, a to książki Makuszyńskiego to gwarantowały.
Jaki był autor „Szaleństw panny Ewy”? Dzięki biografii „Makuszyński. O jednym takim, któremu ukradziono słońce” Mariusza Urbanka, poznajemy historię bardzo popularnego pisarza, którego dzieła po drugiej wojnie zostały wycofywane z bibliotek. Autor biografii zaczyna od końca, od pogrzebu Kornela Makuszyńskiego. O tym jak odszedł po sześciu latach zapomnienia. Pamiętali o pisarzu górale. Właśnie oni zadbali o to, by pogrzebany został na Pęksowym Brzyzku, obok osób najbardziej zasłużonych dla Zakopanego. Dopiero po 1955 roku zaczęto wznawiać książki Makuszyńskiego.
Lata młodości Kornela Makuszyńskiego nie powinny zaskoczyć tych, którzy czytali „Bezgrzeszne lata”. Dowiadujemy się o tym, że urodził się w 1884 roku w Stryju, ale naukę kontynuował we Lwowie, gdzie ukończył gimnazjum, a potem uniwersytet. Tam też zaczęło się życie twórcze przyszłego pisarza. Widzimy pierwsze próby poetyckie Kornela, który ma talent do wierszowania, a przez to popada kłopoty w szkole. Z jednej strony jest niepokorny, a z drugiej pewny tego, że chce pisać. Debiutuje w piśmie dla młodzieży już jako siedemnastolatek. Najpierw publikuje wiersze, a prozą zajmie się osiem lat po opublikowaniu pierwszego wiersza. Z czasem dochodzą teksty dla młodszych czytelników. Pisze też recenzje teatralne w „Słowie Polskim”.
W biografii widzimy Kornela Makuszyńskiego, który obraca się w towarzystwie ludzi zajmujących się pisaniem. Po studiach we Lwowie, kontynuuje naukę w Paryżu. W 1907 poznaje Emilię Bażeńską, którą poślubia rok później. Obserwujemy karierę pisarza, który zaczyna jako biedny student, a potem w okresie międzywojennym zyskuje sławę i uznanie. Nie zdziwi nikogo typowa dla tamtych czasów kawiarniana egzystencja artystów. Makuszyński doskonale wie, jak się odnaleźć w tym towarzystwie, bo przecież jest jego częścią. Tło historyczne i społeczne, które przedstawia nam Mariusz Urbanek, pozwala lepiej zrozumieć zarówno czasy, jak i opisywaną postać.
Autor biografii tłumaczy nam, jak to się stało, że Kornel Makuszyński był kojarzony z endecją oraz czy rzeczywiście był antysemitą i mizoginem. Poznamy historię najsłynniejszych dzieł Kornela Makuszyńskiego. Urbanek opowiada o tym, jak narodził się Koziołek Matołek i małpka Fiki-Miki i skąd się wziął słynny Pacanów. Nie poprzestaje tylko na tym. Dokładnie nakreśla jak zmieniał się ten komiks po wojnie oraz jaki los spotkał inne książki. Okazuje się, że barwną historię mają również dzieła Kornela. Smutny los spotkał pierwszą, przedwojenną ekranizację „Szatana z siódmej klasy”. Taśma filmowa spłonęła, więc nigdy się nie dowiemy, jaki był ten film.
Biografie Mariusza Urbanka zostały już zauważone przez wielu czytelników. Z książką „Makuszyński. O jednym takim, któremu ukradziono słońce” powinno być podobnie. Autor pisze interesująco i nie boi się tematów kontrowersyjnych. Pokazuje dany problem w taki sposób, by odbiorca mógł sobie wyrobić własną opinię. Kiedy może, przytacza wypowiedzi samego autora, przypomina jednak, że Makuszyński posługiwał się żartem i satyrą, lubił wyolbrzymiać, a potem o tej samej kwestii już na poważnie wyrażał się inaczej. Choćby pisząc o kobietach posługiwał się strasznymi stereotypami, by ostatecznie wyjść na feministę, który popierał wolność wyboru związaną z regulacją urodzin. Urbanek przypomina nam, że w dwudziestoleciu były to poglądy rewolucyjne.
Bardzo istotny okaże się podtytuł biografii. Mariusz Urbanek opowie o najbardziej słonecznych czasach dla Makuszyńskiego, ale też o tym, jak wiele zabrano pisarzowi po wojnie. Na szczęście komunistom nie udało się sprawić, by zapomniano o niewygodnym pisarzu. Wprawdzie jego twórczość dla dorosłych nie przetrwała próby czasu, sama jednak nie wyobrażam sobie własnego dzieciństwa bez książek Kornela Makuszyńskiego. To właśnie one sprawiały, że wczesna młodość nabrała bardziej intensywnych i jaskrawych kolorów w czasach PRL-u. Natomiast za sprawą biografii Mariusza Urbanka, mogłam wreszcie zobaczyć, jaki był naprawdę autor „Szaleństw panny Ewy”.
Prozę Urbanka poznałem dzięki bardzo interesującej biografii Tuwima. Fanem tego typu pozycji nie jestem, ale nie miałem śmiałości odmówić pani bibliotekarce, która poleciła mi książkę, właściwie wpychając ją do ręki. Stąd mniemam, że gdyby pojawiła się sposobność, by sięgnąć po „Makuszyńskiego. O jednym takim, któremu ukradziono słońce” to pewnie też bym się skusił 🙂
Czytałam sporo pozytywnych opinii na temat książek Mariusza Urbanka, więc kiedy zobaczyłam, że napisał biografię Makuszyńskiego, to postanowiłam się skusić i nie żałuję. Świetnie napisana, oparta na licznych źródłach, a przez to przekonująca.