Mam wrażenie, że niemieccy pisarz nie są tak popularni i znani, jak choćby ci anglojęzyczni. Oczywiście najwybitniejsi zdołają się przebić na rynku, ponieważ takie hasło jak Literacka Nagroda Nobla wiele zmienia. Czy jednak znamy wielu literatów poza Noblistami piszącymi po niemiecku? Jenny Erpenbeck jest jedną z nielicznych twórczyń, które przełamują ten schemat. Jej powieści, w tym ostatnio przetłumaczona książka pt. „Kairos”, odniosły literacki sukces, więc cieszy mnie kolejny przekład. „Opowieść o starym dziecku” jest debiutem pisarki, liczy nieco ponad sto stron. Dla wydawnictwa pewnie to spore ryzyko, by publikować takie niekomercyjne książki, ale mam nadzieję, że po tytuł sięgnie wiele osób, a nie tylko ci, którzy cenią talent Erpenbeck.
W „Opowieści o starym dziecku” widzimy dziewczynkę, która pojawia się w zasadzie znikąd. Nie posiada nic prócz pustego kubła. Zostaje znaleziona w środku miasta, ale kontakt z nią jest ograniczony. Odpowiada tylko „tak”, albo „nie”. Jej wygląd też jest nietypowy. Dziewczynka sprawia wrażenie przerośniętej, ma szerokie barki i twarz, jak pełnia księżyca. Nie dowiemy się od niej, ani kim jest, ani skąd się wzięła.
Choć nie znamy imienia dziewczynki, pojawia się informacja, że mamy do czynienia z czternastolatką. W związku z tym, że nie ma nikogo, nikt jej nie zna, trafia do domu dziecka. Musi też zacząć chodzić do szkoły. Nastolatka sprawia wrażenie wyobcowanej, choć z czasem odkryjemy, że raczej chciałby stać się niewidoczna. Od razu w hierarchii rówieśniczej ustawia się na samym dole, by nikt niczego od niej nie oczekiwał. Trudno z nią się porozumieć, natomiast nauczycielom jeszcze trudniej sprawdzać jej wiedzę. Dziewczynka sprawia wrażenie, że nie jest w stanie opanować nawet podstawowych informacji.
Czy w sierocińcu, czy w szkole, nastolatka nie reaguje na zaczepki, na przemoc ze strony rówieśników i dorosłych. Wiele dziewcząt w poprzedniej epoce tak wychowywano: bądź cicho, nie wychylaj się. Czternastolatka postępuje jednak zupełnie skrajnie. Tak, jakby straciła instynkt samozachowawczy. Nie broni się, a stara nie zwracać na siebie uwagi. Trudno jednak stać się niewidoczną z jej posturą. Dlaczego tak robi? Czy coś takiego ją w życiu spotkało, że taka strategia wydaje jej się jedyną możliwą opcją?
Według niektórych recenzentów dziewczynka symbolizuje państwo NRD. Bezimienna bohaterka nie bez powodu pojawia się z pustym wiadrem. Kubeł z czasem wypełni to, co przyniesie komunizm. W bohaterce widzimy społeczeństwo, jakie pojawia się po wojnie. I choć upadł jeden totalitaryzm, pojawił się kolejny. Ludzie z NRD stają się dziewczynką, gdyż bezwolnie podporządkowali się totalitaryzmowi, który zabrał im wolność oraz indywidualność. Jednostki traciły właściwości, głos oraz przeszłość, dokładnie tak jak główna bohaterka.
Niedawno czytałam „Wonderland” Hanny Nordenhök. Tam również pojawia się motyw dziecka, które pojawia się znikąd. W obu książkach można znaleźć elementy wspólne, ale musiałabym zdradzić finał książki Erpebeck, aby powiedzieć dokładnie, o jaki problem chodzi. Warto dotrzeć do finału „Opowieści o starym dziecku” by odkryć tajemnicę czternastolatki oraz zrozumieć w pełni znaczenie tytułu.
Wyrzeczenie się własnego „ja” choć wydaje się dziewczynce jedyną właściwą drogą, ma swoją cenę. Bohaterka czuje, że jej organizm zaczyna szwankować. Opuszczają ją siły. Zastanawiamy się, czy ta jej metoda działania jest rzeczywiście ochroną przed złem, czy efektem traumatycznych zdarzeń, do jakich doszło przed tym, zanim została znaleziona w centrum miasta. Być może cała ta ucieczka w milczenie i odrętwienie wcale nie jest zwycięstwem, a zupełną klęską. Pytań rodzi się podczas lektury całkiem sporo.
„Opowieść o starym dziecku” wzbudza w czytelniku poczucie niepokoju. Zastanawiałam się cały czas, co kryje się za tytułową postacią. Widzimy także, jak jest przedstawiona bohaterka w tej narracji i nie dostrzegamy żadnego współczucia. W nikim ta postać nie wzbudza empatii. Czy dzieje się przez to, że nie chciała być zauważaną i osiągnęła cel? Klimat opowieści robi się coraz bardziej klaustrofobiczny, gdyż alienacja bohaterki staje się wręcz niemożliwa do zniesienia. Kiedy dotarłam do zaskakującego finału, trudno było mi rozstać się z refleksjami, jakie pojawiły się w mojej głowie podczas lektury książki Jenny Erpenbeck.
PS Powieść na język polski przełożyła Eliza Borg.