Książka „Palinka” to prozatorski debiut Matěja Hořavy. O czeskim pisarzu wiem jedynie to, że urodził się w 1980 roku i obecnie mieszka w Gruzji. Natomiast za powyższy tytuł otrzymał do tej pory dwie nagrody: Magnesia Litera i Česká kniha. Dzięki „Palince” odbędziemy literacką podróż przez szeroko pojętą Środkową Europę. Zobaczymy między innymi Rumunię, Banat, Dunaj, Morawy.
Teksty Matěja Hořavy są właściwie opowiadaniami, ale z czasem układają się w pewną całość. Narrator przybywa do Banatu, tam w małej wiosce, w której mieszkają ludzie o czeskich korzeniach, ma pracować jako nauczyciel. Ludzie posługują się językiem z poprzedniego wieku. Pobyt w tym miejscu stanowi dla bohatera pewien rodzaj ucieczki. Tyle, że narrator nie jest zbiegiem, który ukrywa się przed kimś. Jego problemem jest przeszłość. Przed nią próbuje się skryć, ale jego działania są z góry skazane na niepowodzenie.
Dzisiaj mówimy o tym, że wszystko w dobie globalizacji staje się takie samo. Jednak w małej wiosce położonej w Rumunii czas jakby się zatrzymał. Oglądamy niezwykłe obrazy. Rzeczywistość wokoło jest surowa, a jednocześnie pociągająca i piękna. Natomiast bohater zachowuje się jakby był starcem. Wspomina przeszłość, zmaga się z tym, czego doświadczył do tej pory. Poznajemy jego uczucia związane z wydarzeniami, o których tak trudno mu było zapomnieć. To jednak nie wszystko. Nauczyciel doświadcza tu na południu wielu rzeczy tak, jakby widział je po raz pierwszy. Każdy przedmiot, widok z okna, nawet deszcz. To co widzi, przywołuje wspomnienia. Teraźniejszość dla bohatera staje się pretekstem do rozważań nad własną przeszłością. Młodość spędzona w blokach z wielkiej płyty w północnych Czechach, jeszcze w czasach zniewolenia, była mało ciekawa.
Wspomnienia wpływają na nastrój bohatera. Dominuje smutek, poczucie, że wszystko zostało już utracone, choć nauczyciel wciąż ma całe życie przed sobą. Czuje rozgoryczenie, które jeszcze wzmacniają intensywne doznania zmysłowe. Bohater okazuje się człowiekiem niezwykle wrażliwym. Kimś, komu wystarczy drobny impuls, by pogłębić ból istnienia. Dźwięki, obrazy, smaki powodują, że mężczyzna ucieka do własnego wnętrza i rozważa, co mu się wcześniej przytrafiło, rozdrapując stare rany.
Przed przeszłością nie ma ucieczki. Nie pomaga smak palinki, czyli lokalnego alkoholu produkowanego ze śliwek. Trunek swoją słodyczą i goryczą wzmaga melancholię bohatera. Niezależnie od tego, gdzie znajdzie się narrator, nie ukryje się przed wspomnieniami, czyli przed sobą samym. Mimo to posiadając świadomość marności własnej egzystencji, potrafi dostrzec urok tego, co widzi. Okazuje się świetnym obserwatorem. Piękno, które dostrzega, budzi jego niepokój, bo tylko podkreśla poczucie własnej marności.
„Palinka” to książka niezbyt obszerna. Tyle, że na niewielu stronach otrzymujemy niezwykle skondensowaną prozę. Teksty układają się w całość, choć nie są ułożone chronologicznie. Tej prozie nie brakuje poetyckości. Matěj Hořava wprowadza czytelników w nastrój melancholii, pokazując nam świat bohatera, w którym nie ma nadziei na pogodzenie ze sobą samym. Oddziałujące na wszystkie zmysły opisy, jeszcze wzmacniają owo poczucie samotności i wyobcowania bohatera. Choć lektura chwilami bywa trudna ze względu na nastrój, mimo to jest w niej magnetyzm, który przyciąga odbiorcę. Czy jest to związane z jakimś wspólnym doświadczeniem, który każdy może tu odnaleźć, a może czytając tę książkę upajamy się ową literacką palinką?
O proszę! Takie wioski-enklawy, w których zatrzymuje się czas to sprawa tym ciekawsza, że w Rumunii można odnaleźć także polskie osady tego typu. No i sama tematyka – próba ucieczki przed demonami przeszłości, przed którymi nie sposób uciec, a z którymi trzeba się zmierzyć, co jest jednak doświadczeniem bardzo, bardzo bolesnym – bardzo kusi, żeby sięgnąć po tę książkę.
Książka naprawdę warta uwagi. Zaskakuje, ile pisarz zawarł tematów, doświadczeń i emocji, na tak niewielu stronach.