„Poświst. Folk noir” – Justyna Hankus

Poświst, Justyna HankusDo tej pory czytałam jedną powieść Justyny Hankus pt. „Dwie i pół duszy”. Rok później było jeszcze opowiadanie umieszczone w zbiorze „PoznAI przyszłość”. Jako, że oba teksty bardzo mi się spodobały informacja o premierze powieści „Poświst” bardzo mnie ucieszyła. Podtytuł „Folk noir” nasuwał już pewne podpowiedzi, że będę miała do czynienia z opowieścią, w której wystąpią ludowe demony, a magia słowiańska będzie się przeplatała z realizmem.

W powieści otrzymujemy dwie warstwy czasowe. Pierwsza zabierze nas w Beskidy do wsi Krzemienna, w lata trzydzieste ubiegłego wieku. Wydawać by się mogło na pierwszy rzut oka, że nic tutaj nadzwyczajnego. Chałupy, kościół, łąki i pola, a oprócz tego ludzie z ich codziennymi zmaganiami. Tyle że szybko odkryjemy, iż główna bohaterka Emilia, wcale nie myśli o tym, jak sielskie prowadzi życie.

Zaskoczeniem dla czytelnika mogą być istoty ze świata dawnych wierzeń ludowych. Przecież chrześcijaństwo przez niemal tysiąc lat walczyło z tymi przesądami, a tu są one na wyciągniecie ręki. Tak prawdziwe, jak ksiądz proboszcz i jego świątynia. Żadne jednak kłobuki, latwce, czy utopce nie są tak straszne, jak drugi człowiek. Emilia nie ma łatwego życia. Mieszka z dziadkiem, który ją dręczy, nakazuje grać na skrzypcach, a oprócz tego przeklina i bije zostawiając na ciele dziewczyny siniaki. Można tłumaczyć to demencją starca, którego również mocno doświadczyło życie. Szybko stracił żonę, ale czy jego cierpienie tłumaczy to, w jaki sposób traktował własną córkę, a potem wnuczkę?

We wsi dochodzi do wydarzeń, które zmienią jej mieszkańców. Niektóre tragedie przynosi żywioł, wielka burza, jaka przechodzi przez okolicę. Niektóre dramaty napędzane są przez mroczne siły, inne jeszcze stają się odpowiedzią na ludzkie grzechy. Autorka buduje klimat grozy, w której nie wszystko dzieje się w sposób racjonalny.

Niemal sto lat później w nowoczesnej Warszawie Marianna próbuje jakoś się odnaleźć. Młoda kobieta nie powinna narzekać, ponieważ ma gdzie mieszkać, posiada dobrą pracę, ale ogarniają ją jakieś niewytłumaczalne lęki. Z czasem domyślimy się, że jest wnuczką Emilii. Sama Marianna nie zna zbyt dobrze swojej rodowej historii. Z jakiegoś jednak powodu nienawidzi tego, co kojarzy się z krzywdą jej babki. Mańka przez swoje lęki traci pracę, szuka jednak pomocy. Czuje się strasznie samotna, a jako osoba introwertyczna, nie potrafi przyciągać do siebie tłumu przyjaciół.

W miejskim życiu Marianny zaczynają dziać się rzeczy niewytłumaczalne. Jakiś kogut w centrum miasta zaczyna głośno piać, na wycieraczce pojawia się jajko. Młoda kobieta postanawia zmierzyć się ze swoją przeszłością i rodzinną historią, ponieważ tylko w ten sposób dowie się, kim jest, co na nią wpłynęło.

Justyna Hankus w powieści „Poświst” porusza temat dziedziczenia traum. Powiedziano o tym już wiele, a jednak wplatając w historię istoty z demonologii słowiańskiej pokazała, że nie wszystko jest proste i  wytłumaczalne w logiczny oraz racjonalny sposób. Z jednej strony wszystkie pojawiające się demony odzwierciedlają w jakimś stopniu ludzkie nastroje, ale też czasem doprowadzają do komplikowania się ludzkich losów. Nic nie jest czarno-białe. Marianna dziedziczy traumę, choć nawet nie wie, czego doświadczyła jej babka. Rodzina chciała ją ochronić przed tymi bolesnymi historiami, a jednak nie udało się tego uniknąć. Dziewczyna czuje się zagubiona i samotna, nie ma poczucia przynależności, tak jakby wyrwano ją z korzeniami. Dodanie do tej tematyki postaci fantastycznych wzbogaca tę historię, a czytelnik ma okazję odkrywać zarówno światy irracjonalne, jak i zagłębiać w tematykę związaną z kwestią dziedziczenia traumy.

    • „Poświst” jest również w stylu „folk noir”, więc jeśli pierwsza książka przypadnie Ci do gustu, to ta również. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *