W styczniu premierę miała najnowsza powieść katalońskiego pisarza, Jaume Cabré. Myślę, że to chyba najpopularniejszy w Polsce autor z tego regionu. Jego wielka sława zaczęła się u nas dekadę temu, za sprawą książki „Wyznaję”. Na zdjęciu prócz powieści „Spaleni w ogniu” znajdują się inne tytuły tego twórcy. Jak widać, sama mam słabość do tego pisarza. Posiadam nawet autograf w najgłośniejszym dziele Jaume Cabré, czyli w książce „Wyznaję”.
Powieść „Spaleni w ogniu” wygląda niepozornie między pozostałymi tytułami katalońskiego pisarza. Kusi jednak piękną okładką przedstawiającą barwne motyle, a może ćmy? Kiedy zapoznałam się z pierwszymi stronami książki, byłam już pewna, że chodzi o nocne owady. Opowieść zaczyna się bowiem od sceny przedstawiającej ćmy, które spalają się w świetle latarni, albo zostają pochwycone przez gekony. Tylko nieliczne są w stanie ujść z życiem.
Właściwa historia dotyczy losów Ismaela. Mężczyzny, który miał nieszczęśliwe dzieciństwo. Ojciec w pewnym momencie zaczął obwiniać syna o śmierć matki. Kobieta zmarła, kiedy Ismael był dziewięciolatkiem, a jego tata oszalał ze smutku. Do tego stopnie, że chciał spalić swego jedenastoletniego syna, ale chłopiec uciekł. Trafił do rodziny zastępczej. Z czasem jakoś poukładał sobie życie, skończył szkołę i został nauczycielem literatury.
Kolejnym wątkiem, jaki śledzimy, jest historia pewnego warchlaka. Młodego dzika, który ma tendencję do filozofowania… On również poprowadzi swoją narrację i pokaże nam własną perspektywę wydarzeń. Czy i w jaki sposób jego losy splotą się z Ismaelem? Tego oczywiście nie mogę zdradzić.
Główny bohater w pewnym momencie swego dojrzałego już życia trafia do pasmanterii. Tam poznaje kobietę, która okazuje się koleżanką z dzieciństwa. Odnawiają swoją znajomość. Ismael stopniowo odkrywa, że się zakochał. Sprawy się jednak skomplikują, gdy mężczyzna spotka Tomeu, dawnego znajomego. W wyniku całego splotu różnych wydarzeń bohater będzie ponownie musiał zadać sobie pytanie o własną tożsamość. Okaże się to bardzo trudne, ponieważ utracił pamięć.
W książce znajdziemy mnóstwo odniesień literackich, od tych oczywistych związanych z „Moby Dickiem” Hermana Melville’a po „Krótką historię czasu” Stephena Hawkinga. Fabuła tej historii jest zaskakująca. Przede wszystkim otrzymujemy bardzo krótką opowieść. Taką, którą da się pochłonąć w jeden wieczór. Szybko jednak odkryjemy, że Jaume Cabré, wprowadza nas z jednego poziomu w kolejne. Szukamy nawiązań literackich, odkrywamy ze zdumieniem baśniowe wątki związane z przemyśleniami dzika i zastanawiamy się, nad zagadkową i tajemniczą treścią, a potem przechodzimy do poszukiwania poukrywanych znaczeń. Wszystkiemu towarzyszą niepokojące myśli dokąd zmierzamy i czy jesteśmy istotami wolnymi. A może spalamy się w ogniu latarni, jak niczego nieświadome ćmy?
PS Książkę z języka katalońskiego przełożyła Anna Sawicka.