„Ludowa historia kobiet” – Przemysław Wielgosz

"Ludowa historia kobiet" , Przemysław WielgoszZ pewnością każdy zauważył, że od niedawna inaczej patrzy się na historię Polski. Poznajemy ją ostatnimi laty od dołu, z perspektywy najbiedniejszych warstw społecznych. Coraz częściej odkrywamy też głosy kobiet. Nie jest to łatwe, jeśli przypomnimy sobie, że materiały źródłowe są ubogie. Takie osoby były niepiśmienne, a przez to trudno dziś zrekonstruować ich rzeczywistość, problemy czy radości. Za sprawą czterotomowej serii „Ludowa historia Polski” wydawanej przez RM można czegoś się dowiedzieć na ten temat, a ja sięgnęłam po zbiór artykułów zebranych w tomie „Ludowa historia kobiet” pod redakcją merytoryczną Przemysława Wielgosza. Czytaj dalej

„Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli” – Radek Rak

Baśń o wężowym sercu, Radek RakRadek Rak kojarzony jest z literaturą fantastyczną, ponieważ jego wcześniejsze powieści „Kocham cię, Lilith” oraz „Puste niebo” do tego gatunku należały. Jednak najnowsza książka pt. „Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli” wymyka się z tych gotowych kategorii i nie pozwala się łatwo zaszufladkować. Natomiast jeśli chodzi o postać tytułową i rabację galicyjską, o której uczymy się w szkole, to sposób w jaki opowiada o niej pisarz nie pozwala zaliczyć książki do typowej prozy historycznej. Wszystko przez sposób, w jakim opowiedziana jest historia głównego bohatera. Czytaj dalej

Pismo Ha!art o kulturze ludowej

Ha!art 44Swą wiedzę o kulturze i literaturze czerpię głównie z książek. Oprócz tego zaglądam do blogów, pism internetowych. A co z papierowymi magazynami? Z tym akurat mam problem. W kiosku tylko na mnie czeka kwartalnik „Książki”. Wprawdzie nie jest doskonały, bo chciałabym więcej czytać w nim o twórczości naszych pisarzy, poznawać ją (choćby poprzez opowiadania ich autorstwa), wywiadów ze znanymi twórcami, a nie otrzymywać głównie streszczenia nowości czytelniczych.

Teraz miałam okazję przeczytać ostatni numer Ha!art. Najwięcej dowiedzieć się można na jego temat zerkając na stronę internetową tego pisma. Ostatni, 44 numer, jest w całości poświęcony kulturze ludowej. Tyle, że dopiero za sprawą tego czasopisma widać, jak szerokie jest to zagadnienie. Dzisiaj wraca świadomość społeczna na temat chłopstwa. Temat przestaje być wstydliwy, czy odrzucany po tym, jak traktowany był w PRL-u. Po 1989 roku nastała powszechna moda na odszukiwanie w swojej genealogii szlacheckich korzeni, ale warto pamiętać o tym, jak ta grupa społeczna traktowała lud.

Teraz – właśnie za sprawą tego numeru Ha!art – czytelnicy mają możliwość, by uświadomić sobie czym jest współczesna ludowość. Autorzy odeszli od pojęć typu naród, społeczeństwo, by przyjrzeć się bliżej temu bardzo szerokiemu terminowi, jakim jest pojęcie lud, czy ludowość. Przy okazji odświeżyli to, co zapomniane, by zwrócić uwagę na zbiorowość. Jak wąski to margines, dowiemy się podczas lektury tego pisma.

Ponieważ próżno szukać nowego literackiego Boryny, autorzy odnajdują źródła ludowości choćby we współczesnych amiszach. Zaskakujące? A przecież to ludzie, którzy żyją tak jak kilkaset lat temu. I nie dość, że świetnie sobie z tym radzą, to jeszcze dobrze się czują w tej roli. Niemal stają się awangardą walczącą ze współczesnym konsumpcjonizmem.

W postdyscyplinarnym magazynie o kulturze współczesnej sporo artykułów będzie dotykało historii. Zwłaszcza głos Mateusza Zemli jest mi bliski. Autor dzieli się swoją opinią na temat nauczania tego przedmiotu. Trudno się z nią nie zgodzić, ponieważ autor chciałby, żeby uczniowie analizowali oraz myśleli abstrakcyjnie, a nie tylko wkuwali pod dyktando testów. Może się to udać, kiedy młodzież będzie poznawała historię z perspektywy losu jednostki.

W wydaniu ludowym Ha!art sporo miejsca poświęcono współczesnym emigrantom. Przywoływana jest książka „Afrykańska elektronika” Jana Krasnowskiego, którą wkrótce mam zamiar przeczytać, więc ciekawa jestem, czy odbiorę tę lekturę podobnie jak Magdalena Bałaga. Podoba mi się, że w piśmie są fragmenty prozy świetnego Ziemowita Szczerka, czy Zbigniewa Masternaka. Dzięki temu niecierpliwie będę się rozglądała za ich książkami.

Nie wszystkie artykuły przypadły mi do gustu. Niektóre były po prostu zbyt trudne jak dla mnie. Zwłaszcza jeśli mowa o sprawach mało znanych, warto je podawać w przystępny sposób. Dlatego chciałabym docenić wszystkie artykuły Jana Bińczyckiego i Zbigniewa Masternaka. Są przystępne, choć dotykają trudnych zagadnień.

Po lekturze pisma widzę, że Ha!art stara się wytyczać nowe szlaki w wiedzy o kulturze. Myślę, że przywołując postaci oraz zagadnienia mało znane, daje się im szansę zaistnieć we współczesnym świecie. Tylko, że nie otrzymujemy medialnej papki, do której jesteśmy przyzwyczajeni. Tu trzeba włożyć odrobinę wysiłku intelektualnego. A przy okazji zmusić się do refleksji nad pojęciem zbiorowości. Spojrzeć na to zagadnienie poprzez literaturę, film, fotografię czy historię. Ciekawa jestem kolejnych wydań.

Wydanie ludowe poznałam dzięki uprzejmości Ha!art