„Zagubiony autobus” – John Steinbeck

Zagubiony autobus, John SteinbeckLaureata Literackiej Nagrody Nobla z 1962 roku znamy przede wszystkim za sprawą powieści „Tortilla Flat”, „Myszy i ludzie”, „Grona gniewu”, czy „Na wschód od Edenu”. John Steinbeck został nagrodzony za „realistyczny i poetycki dar, połączony z subtelnym humorem i ostrym widzeniem spraw społecznych”. Jednak po werdykcie pojawiło się wiele krytycznych komentarzy w tej sprawie. Sporo osób uważało, że pisarz na tę nagrodę nie zasłużył, inni sądzili, że za wcześnie ją otrzymał. Czytaj dalej

„Aleja tajemnic” – John Irving

Aleja tajemnic, John IrvingNiemal dwie dekady temu zaczęły się moje pierwsze doświadczenia z prozą Johna Irvinga. Przez przypadek sięgnęłam po „Świat według Garpa” i przeżyłam szok, bo ludzie o których pisał, byli niezwykle kolorowi i w naszej, dopiero nabierającej kolorów rzeczywistości, zupełnie niespotykani. Potem był „Regulamin tłoczni win”, „Modlitwa za Owena”. Oczywiście porównywałam książki z ekranizacjami. W ubiegłym roku John Irving wydał długo wyczekiwaną przez wielbicieli jego prozy „Aleję tajemnic”, w księgarniach można już nabyć polskie tłumaczenie. Czytaj dalej

„Sześć światów Hain” – Ursula K. Le Guin

Sześć światów Hain, Ursula K. Le GuinJeśli chodzi o fantastykę, nie urywam, że mam pewne braki. A przecież jeśli chodzi o książki Ursuli K. Le Guin, to przechodzą powoli do klasyki gatunku oraz całej literatury. Kiedy zobaczyłam, że Prószyński i S-ka wydaje w pięknym zbiorze cały cykl, postanowiłam po niego sięgnąć. Amerykańska pisarka znana też jest z sagi fantasy zatytułowanej „Ziemiomorze”. Zaczęłam od powieści science fiction, których akcja rozgrywa się w świecie Ekumeny. W świąteczne wolne dni spokojnie dałam radę opanować te niemal tysiąc stron. Czytaj dalej

„Beowulf” – J. R. R. Tolkien

Beowulf, J. R. R. TolkienJohn Ronald Reuel Tolkien przetłumaczył jedno z najstarszych dzieł literatury straoangielskiej – „Beowulfa”. Miał wtedy trzydzieści cztery lata, był 1926 rok, ale pisarz nie zamierzał wydawać tego tekstu. Przez lata nanosił na tłumaczenie poprawki, dodawał komentarze. Właściwie powstały trzy wersje legendy. Jedna miała charakter ludowy, dwie pozostałe – poetycki. Dopiero jego syn, Christopher, zajął się redakcją tekstu oraz dołączył do niego komentarze ojca. Czytaj dalej

Dlaczego rekiny nie chodzą do dentysty? Historyjki dla ciekawych dzieci – Petra M. Schmitt, Christian Dreller

Dlaczego rekiny nie chodzą do dentysty?O historyjkach dla ciekawskich dzieci już pisałam. Pierwszy tom nosił tytuł „Skąd się biorą dziury w serze?” Ta część spodobała się moim pociechom, choć ja miałam pewne zastrzeżenia. Ale jak się powiedziało A, trzeba powiedzieć B, więc dzieciaki otrzymały pod choinkę drugi tom – „Dlaczego rekiny nie chodzą do dentysty?” (na swoje wyraźne życzenie). Tym razem widzę, że autorzy zaczynają rozwijać skrzydła, ponieważ ta książka jest znacznie lepsza od pierwszej.

Na jakie pytania odpowiadają tym razem autorzy? O tym dlaczego pingwinom nie marzną stopy; dlaczego ptaki nie spadają z gałęzi, gdy śpią; dlaczego burczy nam w brzuchu; jaka jest prawdziwa natura leniwca; co się dzieje wewnątrz wulkanów; dlaczego siwiejemy; do czego wielbłądowi potrzebny jest garb; jak powstają grzmoty i błyskawice? Podałam zaledwie kilka zagadnień, o których mowa w książce. Dwadzieścia dwie historyjki, każda w całkiem interesujący i zabawny sposób przybliża dzieciakom naukowe odpowiedzi na trudne pytania.

Jakiś mądry człowiek mówił, że tylko ten, kto coś wie, potrafi opowiadać o tym prostym językiem. Aby najmłodsi zrozumieli otaczający je świat, muszą otrzymać odpowiedzi dostosowane do ich wieku. Nie można w tym przypadku posłużyć się skomplikowanymi terminami. Należy opowiadać stosując proste przykłady, w obrazowy sposób.

Myślę, że P. Schmitt i Ch. Drellerowi się udało. Ich historyjki są zarówno proste, jak i wciągające. Dzieciaki z zainteresowaniem ich słuchały. Chciały znać przyczyny opisywanych zjawisk, zrozumieć je. Autorzy postarali się, by historyjki zawierały takie informacje, które mogą intrygować dzieci. Bo przecież warto zainteresować maluchy nauką. Jeśli wybierze się niewłaściwy temat, to młodzi czytelnicy nie będą słuchali. Ale każdy chce wiedzieć, dlaczego wanna nie zatonie, choć jest metalowa? Albo ta męcząca czkawka? Skąd się bierze? Kto nie chciałby się dowiedzieć tego, czy Eskimosi potrzebują lodówek?

Z pewnością warto sięgać po książki popularnonaukowe. Każda odpowiedź na pytanie zadane przez malucha sprawia, że dzieciaki zaczynają lepiej rozumieć otaczający je świat. Istnieje też pewne niebezpieczeństwo. Każde pytanie będzie rodziło kolejne, może bardziej skomplikowane. Na to też trzeba być przygotowanym… Dlatego dobrze mieć pod ręką książki typu: „Dlaczego rekiny nie chodzą do dentysty?”, ponieważ w rzetelny i interesujący sposób przybliżają fakty naukowe. Oprócz tego ten tom przyciąga maluchy za sprawą ilustracji. Są rysunki nawiązujące do treści, a kiedy jest taka potrzeba, prezentowane są schematy, objaśniające podejmowane zagadnienia.

Moje dzieci słuchały uważnie tych opowiadań. Najbardziej interesowały je wulkany, burze i historie o zwierzętach. Choć jak się dowiedziały, że pingwiny w naturze nie mogą się spotkać z niedźwiedziami polarnymi, nieco powątpiewały. Za to, kiedy wyjaśniono w jednej z historii, dlaczego płaczemy, odczuły swego rodzaju ulgę… Okazało się, że chłopaki też ronią łzy i to jest dla nich dobre…