„Proces” – Franz Kafka

Proces - Franz KafkaFranz Kafka uważany jest za jednego z najwybitniejszych prozaików dwudziestowiecznych. Jednak jego „Der Prozeß” niemal nie ujrzał światła dziennego. W 1924 roku Kafka zmarł. Pisarz w testamencie życzył sobie, by wszystkie jego zapiski zostały zniszczone. Tak się nie stało i dzięki temu, rok po śmierci pisarza, „Proces” został wydany.

Postanowiłam wrócić do „Procesu”, ponieważ zainteresował mnie egzemplarz Wydawnictwa MG, który jest wyjątkowy pod tym względem, że wzbogacono go grafikami Bruno Schulza. Ten sam artysta dokonał również przekładu „Procesu”, choć tak właściwie dokonał jego korekty. Widnieje jednak na okładce jako tłumacz. Kafka miał spory wpływ na prozę Schulza, ich wizje świata mają pewien wspólny mianownik. Zresztą nic dziwnego. Wiele łączyło obu artystów. Obaj dojrzewali na przełomie XIX i XX wieku i wywodzili się z podobnego środowiska. Byli mieszczanami pochodzącymi z asymilujących się rodzin żydowskich, żyjący w monarchii austro-węgierskiej. Warto się cofnąć w czasie i przypomnieć sobie, jaki w tym czasie panował na tych ziemiach tygiel kultur i jak wiele narodowości stykało się ze sobą.

Akcja powieści Kafki zaczyna się jednym z najsłynniejszych zdań w literaturze: „Ktoś musiał zrobić doniesienie na Józefa K., bo choć nic złego nie popełnił, został pewnego ranka po prostu aresztowany”. Głównego bohatera poinformowano, że został postawiony w stan oskarżenia, ale jego treści nie pozna do końca utworu. Józef K. do pewnego momentu nie wierzy w proces, później uzna go jednak za coś nieuniknionego.

Właśnie kiedy pogodzi się z koniecznością procesu, stara się ratować swoją sytuację. Rozpoczyna wędrówkę w poszukiwaniu miejsca, gdzie ma być sądzony. Choć ma żyć normalnie i pozostać jedynie do dyspozycji sądu, bohater stara się zmienić swoją sytuację. Jego działania nie przynoszą efektu. Józef K. jest bowiem od początku skazany, choć nigdy nie dowie się za co. Jego bunt nie zda się na nic, bohater ostatecznie poddaje się tajemniczemu wyrokowi.

„Proces” Franza Kafki jest niezwykle wieloznaczną powieścią. Wielu interpretowało ją na swój sposób, w tym Erich Fromm, czy Max Brod. Każdy może zobaczyć w książce coś zupełnie innego. Dla jednych będzie to opowieść o winie i karze, dla innych o odpowiedzialności za własne życie, czy samotności.

W utworze Kafki niewątpliwie ważny jest klimat. Surrealistyczny świat, w którym dominuje poczucie grozy. Bohater wędruje po labiryntach sądu, a odbiorca odnosi wrażenie, że znajduje się wewnątrz sennego koszmaru. Jednak jak na oniryczną atmosferę, świat przedstawiony jest w niezwykle szczegółowy i konsekwentny sposób.

Józef K. znajduje się wewnątrz uniwersum, który zagraża jego istnieniu. Może chodzi tu o wyobcowanie jednostki, a może o los człowieka w sensie metaforycznym. Światem kierują tajemnicze, anonimowe siły, na które jednostka nie ma najmniejszego wpływu. Kafka nie daje nam podpowiedzi, w „Procesie” brakuje jakichkolwiek komentarzy. Wizja pisarza jest umowna i oszczędna, a przez to otwiera wiele dróg na interpretację. Autor nie wymienia konkretnego miejsca, ani czasu, ale wiele jest obrazów, które wskazują na związek z epoką w której żył Franz Kafka. Zauważyć można problemy społeczne, z którymi zmagał się świat u progu współczesności. Może właśnie wśród tej biurokracji, ginie jednostka ludzka, która przestaje być indywiduum, a jego egzystencja ulega zatraceniu?

„Proces” należy do tych, po które sięga się wielokrotnie. W zależności od wieku, nastroju odbiorcy, inaczej odczytamy tę powieść. Czy zobaczymy tragizm wyobcowanej i samotnej jednostki, czy bohatera w onirycznym, acz groźnym świecie, a może przypowieść, to zauważymy, że książka Franza Kafki nadal jest aktualna i nie zestarzała się ani trochę. Natomiast grafiki Brunona Schulza świetnie dopełniają powieść. Kreska polskiego artysty wydobywa i podkreśla mroczny klimat oraz absurd „Procesu”. Według mnie ilustracje doskonale pasują do książki – bez nich powieść wydawałaby się niepełna.

Dziękuję Wydawnictwu MG za książkę.

Wszystkie boże dzieci tańczą – Haruki Murakami

Wszystkie boże dzieci tańczą„Wszystkie boże dzieci tańczą” Murakami Harukiego to zbiór sześciu opowiadań japońskiego pisarza, które łączy jeden wątek: trzęsienie ziemi w Kobe. Bohaterowie, miejsca i wydarzenia są zupełnie różne, nie łączą się ze sobą, wszędzie jednak pojawia się wątek owego kataklizmu. Nie wpływa on bezpośrednio na losy bohaterów. Nikt z nich nie uczestniczy w tragicznych wydarzeniach, skutki kataklizmu każdy z nich może tylko oglądać w telewizji, bo bezpośrednio ich nie dotyka. Jednak samo trzęsienie ziemi coś wyzwoli w postaciach. A mianowicie świadomość przemijania, z którą należy się pogodzić.
Forma literacka, którą wybrał Murakami przypomina mi oszczędne malarstwo japońskie. Nie ma żadnych zbędnych ozdobników w kreowaniu świata przedstawionego. Kiedy czytałam opowiadania, to przychodziło mi do głowy skojarzenie z bonsai. Historie, które kreśli autor, mimo tego, że są krótkie, posiadają wszystko co powinny mieć, choć w ograniczonej formie, jak te pieczołowicie i starannie przycinane drzewka. Nie przeszkadza to jednak wyobraźni stworzyć obrazu świata kreowanego przez pisarza. Co więcej, autor daje nam – odbiorcom spore pole do popisu. Murakami rysuje kreskę, a my mamy sobie resztę dopowiedzieć. Pewne wydarzenia, historie są niedopowiedziane, przez to nieoczywiste. Również od odbiorcy będzie zależało, czy przyporządkuje opowiadania jako realistyczne, czy bardziej surrealistyczne. No bo przecież walka żaby z dżdżownicą o losy Tokio, może być odebrana jako marzenie senne bohatera, albo czysty surrealizm.
Bohaterów opowiadania łączy samotność. Każdy z nich ma potrzebę odkrycia w sobie prawdziwego ja. Odbywają podróż w poszukiwaniu tożsamości. Niekiedy będzie to podróż realna do Hokkaido, albo Tajlandii, lub wewnątrz siebie. Bardzo zaintrygowała mnie wypowiedź jednej z postaci:
?Jeżeli będzie pani traciła zbyt wiele sił na życie, nie uda się pani spokojnie umrzeć. Musi pani po trochu zmienić bieg. Trzeba żyć i umieć umrzeć – to rzeczy w pewnym sensie równorzędne”.
Murakami w opowiadaniach przypomina o nieuchronności śmierci. Bo „życie na tym świecie to tylko przelotny bolesny sen”. Jednocześnie śmierć nie jest przedstawiana w sposób pesymistyczny, tylko jako coś nieuchronnego, a zarazem część życia.
Przemówiły do mnie opowiadania Murakamiego. Zarówno fabuła, jak i forma są bardzo intrygujące. Sam przekaz jest również istotny. Nieuchronność śmierci i przemijania jako część naszej egzystencji, o której staramy się nie myśleć. Autor poprzez swoje opowiadania oswaja nas z tą częścią życia… Trzeba się na to również przygotować, bo jest bardziej pewna, niż trzęsienie ziemi w Kobe.