„Robinson w Bolechowie” – Maciej Płaza

Robinson w Bolechowie, Maciej PłazaMaciej Płaza w swej dotychczasowej twórczości zwracał uwagę czytelników na wieś. Tam rozgrywałą się akcja debiutanckiej książki „Skoruń”, podobnie się dzieje w „Robinsonie w Bolechowie”. Miejsce opisywane przez pisarza niekoniecznie jest sielankowe. Nie charakteryzują go słowa z pieśni Kochanowskiego „Wsi spokojna, wsi wesoła”. Widoczna jest jednak pewna tęsknota za tym dawnym punktem oparcia, ale nie tylko. „Robinson w Bolechowie” to również opowieść o artyście i jego sztuce. Najnowsza powieść Macieja Płazy została doceniona przez jury w konkursie Angelus 2018. Czytaj dalej

„Puste niebo” – Radek Rak

Puste niebo, Radek RakBaśnie o wiejskich głupkach zna każde dziecko. A jednak ci, najczęściej pogardzani i źle traktowani za swoją naiwność ludzie, okazują się największymi bohaterami. Właśnie oni otrzymują nagrodę za dobre serce. W powieści Radka Raka „Puste niebo”, poznamy takiego niezbyt rozgarniętego bohatera. Przeniesiemy się do świata, który kojarzył nam się będzie z baśniami ludowymi, a potem z onirycznymi wizjami Bruno Schulza. Ze wsi przeniesiemy się bowiem do miasta – „Lublina, którego nie ma”. Czytaj dalej

„Entropia” – Maroš Krajňak

Entropia, Maroš Krajňak„Entropia” Maroša Krajňaka, słowackiego pisarza, intryguje już samym tytułem. Cóż oznacza to słowo? Entropia jest miarą chaosu, więc po książce spodziewać się można wszystkiego, tylko nie tradycyjnej formy. Maroš Krajňak obecnie mieszka w Bratysławie, ale jego trzy książki odwołują się do tradycji, historii oraz kultury łemkowskiej. Trylogia została nominowana do nagrody Anasoft Litera 2014. Czytaj dalej

„Martwy sezon” – Jakub Woynarowski

Martwy sezon, Jakub WoynarowskiDefinicja hasła książka mieści w sobie wiele – czy jeśli chodzi o formy literackie, czy sposoby w jaki nam się ją podaje. Kiedy sięgamy po wolumin w tradycyjnym ujęciu – spodziewamy się przede wszystkim tekstu. „Martwy sezon” Jakuba Woynarowskiego z pewnością nie jest tradycyjną powieścią fabularną. Otrzymujemy książkę odmienną, różniącą się znacznie od tych do których się przyzwyczailiśmy.

„Martwy sezon” Jakuba Woynarowskiego (ubiegłorocznego laureata Paszportu Polityki w kategorii sztuk wizualnych) to powieść graficzna, która została oparta na motywach prozy Brunona Schulza. „Sklepy cynamonowe”, „Sanatorium pod klepsydrą” są książkami, do których Woynarowski się odwołuje, ale najważniejsze staje się opowiadanie: „Karakony”. Wyobraźmy sobie świat bez ludzi. Postapokalipsę w przyspieszonym tempie. Po człowieku zostają jedynie betonowe budynki, które stopniowo ulegają destrukcji. Wszystko dzieje się w niezwykle zawrotnym tempie. Jak w akcie stworzenia, tylko w odwrotnym kierunku. Zamiast kreacji, następuje zniszczenie cywilizacyjnych osiągnięć człowieka, ale powstaje coś nowego, opanowanego przez inne formy życia – insekty. Czytaj dalej

„Nie to/ Nie tamto” – Soren Gauger

Nie to/Nie tamtoKiedy sięgnęłam po książkę Sorena Gaugera „Nie to/ Nie tamto” moja pierwsza myśl dotyczyła tego, czy otrzymuję książkę napisaną po polsku, czy jakiegoś skandynawskiego pisarza? Odpowiedź jest jeszcze bardziej skomplikowana, niż samo pytanie. Autor powieści jest Kanadyjczykiem, który od piętnastu lat mieszka w Polsce i zajmuje się tłumaczeniem literatury polskiej na język angielski. Książka „Nie to/ Nie tamto” to debiut Gaugera, ale napisany po angielsku. Natomiast polska wersja językowa powstała we współpracy z Bartłomiejem Woźniakiem.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Soren Gauger napisał zbiór opowiadań. Jednak im bardziej wczytujemy się w treść, tym lepiej widzimy, iż części są w pewien sposób powiązane. Najpierw poznajemy bohatera, na którego szyi pojawia się obrzydliwy guz. Narośl wręcz doprowadza do kryzysu jego małżeństwa. Do tej pory para lubiła sobie spacerować po parku i podziwiać śliczne kwiatki, a tu coś tak bardzo psującego te piękne widoki. Czytaj dalej

„Proces” – Franz Kafka

Proces - Franz KafkaFranz Kafka uważany jest za jednego z najwybitniejszych prozaików dwudziestowiecznych. Jednak jego „Der Prozeß” niemal nie ujrzał światła dziennego. W 1924 roku Kafka zmarł. Pisarz w testamencie życzył sobie, by wszystkie jego zapiski zostały zniszczone. Tak się nie stało i dzięki temu, rok po śmierci pisarza, „Proces” został wydany.

Postanowiłam wrócić do „Procesu”, ponieważ zainteresował mnie egzemplarz Wydawnictwa MG, który jest wyjątkowy pod tym względem, że wzbogacono go grafikami Bruno Schulza. Ten sam artysta dokonał również przekładu „Procesu”, choć tak właściwie dokonał jego korekty. Widnieje jednak na okładce jako tłumacz. Kafka miał spory wpływ na prozę Schulza, ich wizje świata mają pewien wspólny mianownik. Zresztą nic dziwnego. Wiele łączyło obu artystów. Obaj dojrzewali na przełomie XIX i XX wieku i wywodzili się z podobnego środowiska. Byli mieszczanami pochodzącymi z asymilujących się rodzin żydowskich, żyjący w monarchii austro-węgierskiej. Warto się cofnąć w czasie i przypomnieć sobie, jaki w tym czasie panował na tych ziemiach tygiel kultur i jak wiele narodowości stykało się ze sobą.

Akcja powieści Kafki zaczyna się jednym z najsłynniejszych zdań w literaturze: „Ktoś musiał zrobić doniesienie na Józefa K., bo choć nic złego nie popełnił, został pewnego ranka po prostu aresztowany”. Głównego bohatera poinformowano, że został postawiony w stan oskarżenia, ale jego treści nie pozna do końca utworu. Józef K. do pewnego momentu nie wierzy w proces, później uzna go jednak za coś nieuniknionego.

Właśnie kiedy pogodzi się z koniecznością procesu, stara się ratować swoją sytuację. Rozpoczyna wędrówkę w poszukiwaniu miejsca, gdzie ma być sądzony. Choć ma żyć normalnie i pozostać jedynie do dyspozycji sądu, bohater stara się zmienić swoją sytuację. Jego działania nie przynoszą efektu. Józef K. jest bowiem od początku skazany, choć nigdy nie dowie się za co. Jego bunt nie zda się na nic, bohater ostatecznie poddaje się tajemniczemu wyrokowi.

„Proces” Franza Kafki jest niezwykle wieloznaczną powieścią. Wielu interpretowało ją na swój sposób, w tym Erich Fromm, czy Max Brod. Każdy może zobaczyć w książce coś zupełnie innego. Dla jednych będzie to opowieść o winie i karze, dla innych o odpowiedzialności za własne życie, czy samotności.

W utworze Kafki niewątpliwie ważny jest klimat. Surrealistyczny świat, w którym dominuje poczucie grozy. Bohater wędruje po labiryntach sądu, a odbiorca odnosi wrażenie, że znajduje się wewnątrz sennego koszmaru. Jednak jak na oniryczną atmosferę, świat przedstawiony jest w niezwykle szczegółowy i konsekwentny sposób.

Józef K. znajduje się wewnątrz uniwersum, który zagraża jego istnieniu. Może chodzi tu o wyobcowanie jednostki, a może o los człowieka w sensie metaforycznym. Światem kierują tajemnicze, anonimowe siły, na które jednostka nie ma najmniejszego wpływu. Kafka nie daje nam podpowiedzi, w „Procesie” brakuje jakichkolwiek komentarzy. Wizja pisarza jest umowna i oszczędna, a przez to otwiera wiele dróg na interpretację. Autor nie wymienia konkretnego miejsca, ani czasu, ale wiele jest obrazów, które wskazują na związek z epoką w której żył Franz Kafka. Zauważyć można problemy społeczne, z którymi zmagał się świat u progu współczesności. Może właśnie wśród tej biurokracji, ginie jednostka ludzka, która przestaje być indywiduum, a jego egzystencja ulega zatraceniu?

„Proces” należy do tych, po które sięga się wielokrotnie. W zależności od wieku, nastroju odbiorcy, inaczej odczytamy tę powieść. Czy zobaczymy tragizm wyobcowanej i samotnej jednostki, czy bohatera w onirycznym, acz groźnym świecie, a może przypowieść, to zauważymy, że książka Franza Kafki nadal jest aktualna i nie zestarzała się ani trochę. Natomiast grafiki Brunona Schulza świetnie dopełniają powieść. Kreska polskiego artysty wydobywa i podkreśla mroczny klimat oraz absurd „Procesu”. Według mnie ilustracje doskonale pasują do książki – bez nich powieść wydawałaby się niepełna.

Dziękuję Wydawnictwu MG za książkę.